Obserwuj nas

Rozgrywki

Klasyczny Śląsk Wrocław, czyli podsumowanie sezonu

Sezon 2017/2018 powoli się kończy. Śląsk Wrocław miał walczyć o górną ósemkę. Niestety, jak zwykle rozczarował swoich kibiców. Myślę, że określenie klasyczny Śląsk Wrocław, będzie tutaj trafne. Inaczej nie możemy nazwać tego, że drużyna z takim potencjałem obiecuje górną ósemkę, a kończy rozgrywki w dolnej części tabeli. O tym, jak zmarnowano ten potencjał niech świadczy fakt, że przez chwilę były obawy o to czy Śląsk zdoła się utrzymać.

Rozbudzone nadzieje

Zaczęło się dobrze. Na tyle dobrze, że nawet ja przez chwilę uwierzyłem, że Herr Sportdirektor Matysek wie co robi i nie jest amatorem. Z klubu odeszli parodyści, a dołączyli do niego ludzie, których można nazwać piłkarzami. Robak, Piech, Chrapek, Kosecki, Cotra. Trzeba przyznać, że ta lista nazwisk mogła zrobić wrażenie niemal tak mocne, jak stroje piłkarzy na prezentacji.

Gdy do tych jegomościów dołączyli jeszcze Mak i Vacek wyglądało na to, że Śląsk szykuje się do batalii o najwyższe cele.

W tak zwanym międzyczasie, trwała również emocjonująca telenowela pod tytułem „Miasto Wrocław próbuje sprzedać Śląsk”. Tutaj również początek był obiecujący. Grzegorz Ślak wygrał przetarg, kibice zaczynali cieszyć się, że ktoś w końcu wyrwał ten klub z rąk miejskich amatorów i nagle wszystko prysło. Nie wiem kto zawalił. Czy to Pan Ślak nie był gotowy na kupno, czy miasto nie potrafiło przygotować umowy. Patrząc na to jak urzędnicy zarządzają klubem postawiłbym na tę drugą opcję.

Pierwsze rozczarowanie

Pierwsze siedem meczów sezonu i fatalne wyniki. Jedno zwycięstwo, trzy remisy i trzy porażki. Szczególnie dwie z tych porażek były wyjątkowo bolesne. Najpierw frajerska przegrana w Lubinie po golu w 90. minucie, mimo gry w przewadze od 44. minuty. Później odpadnięcie z Pucharu Polski w Gdyni, gdzie mimo prowadzenia 2:0 Arce udało się dojść na 2:2, a potem w dogrywce dobić Wrocławian jeszcze dwoma golami.

fot. Krystyna Pączkowska / Śląsk Wrocław

Walczymy o puchary!

Wielu kibiców tak sobie myślało, kiedy w końcu drużyna odpaliła i zaczęła w dobrym stylu wygrywać. Cztery ciężkie mecze. Cracovia, Legia, Górnik i Lech. Trzy zwycięstwa i jeden remis. Kapitalne mecze z Legią (2:1) i Lechem (2:0) przy fantastycznej ponad 20 tysięcznej publiczności. To wszystko razem sprawiło, że Śląsk znalazł się na piątym miejscu w tabeli, a swoją grą zachwycał wszystkich. Robak strzelał, jak chciał i kiedy chciał. Pich szarżował którędy mu się podobało. Riera z Chrapkiem pewnie trzymali środek pola, a Cotra z Joviciem biegali od linii do linii.

Fot. Krystyna Pączkowska / Śląsk Wrocław

Wszystko się posypało

Wydawało się, że kibice Śląska w końcu doczekali się solidnej drużyny. Nawet ja, jako zagorzały przeciwnik Matyska w roli dyrektora sportowego chwaliłem jego transfery. Tymczasem nagle zawodnicy zaczęli padać jak muchy. Najpierw wypadł Michał Mak, który leczy się do dziś. Następnie wypadł Boban Jović, który z tego co mi wiadomo do dziś leczy się w Słowenii.

Na boisku psuć zaczęło się od meczu w Nowym Sączu. 1:1 po bardzo słabym meczu. Potem przyszła porażka u siebie z Wisłą Kraków, a dopełnieniem zapowiedzi tego co nadchodziło był fatalny, przegrany 4:1 mecz w Płocku z tamtejszą Wisłą. Od tego meczu do momentu zwolnienia Jana Urbana Śląsk trzy razy wygrywał, raz remisował i aż sześć razy schodził z boiska pokonany.

W międzyczasie ze składu wypadali kolejni piłkarze. Cotra wypadł na długo i leczy się do dziś. Kosecki również przez dłuższy czas borykał się z kontuzjami. Do tego doszedł upór Jana Urbana, który mimo kontuzji Cotry udawał, że nie ma w kadrze kogoś takiego, jak Augusto, który dziś w drużynie Pawłowskiego gra pierwsze skrzypce.

Czara goryczy przelała się po okropnym meczu z Legią na Łazienkowskiej. Po porażce 4:1 Jan Urban został zwolniony, a jego miejsce zajął Tadeusz Pawłowski, który aż siedem meczów potrzebował, aby doprowadzić drużynę do zwycięstwa. Bilans do zwycięskiego meczu z Sandecją wynosił 0 zwycięstw, 4 remisy i 3 porażki.

Nihil novi, czyli nagła zwyżka formy w ostatnich meczach

Czego potrzebował Śląsk żeby zacząć w końcu wygrywać? Końca fazy zasadniczej. To już we Wrocławiu tradycja (pisaliśmy o tym TUTAJ). Śląsk przez cały sezon gra słabo, a gdy tylko skończy się faza zasadnicza nagle odpala i bez problemu ratuje się przed spadkiem. Przypomnijmy statystyki z dwóch ostatnich sezonów:

2015/1016: 4 zwyciestwa, 2 remisy i 1 porażka

2016/2017: 4 zwycięstwa i 3 porażki

W tym sezonie na pięć rozegranych meczów Wrocławianie odnieśli 4 zwycięstwa i zanotowali jeden remis. Do końca sezonu został domowy mecz z walczącym o utrzymanie Piastem i wyjazdowy – zapewne o pietruszkę – z Arką Gdynia. Nie zdziwię się jeśli ekipa Pawłowskiego załatwi w tych meczach sześć punktów.

W czym tkwi sekret tego nagłego łapania formy w grupie spadkowej? Nie mam zielonego pojęcia. Mogę się tylko domyślać, ale te domysły pozostawię dla siebie. Może Wy macie jakieś pomysły?

Podsumowanie

Jak widzicie na niezły rollercoaster wrzucili piłkarze Śląska swoich kibiców. Słaby start, potem piorunujący marsz w górę tabeli, tylko po to żeby rąbnąć głową w sufit i z impetem spaść na podłogę. Na szczęście dzięki pracy pana Tadeusza Pawłowskiego, Śląsk z podłogi wstał, otrzepał się i jedzie dalej.

Warto zaznaczyć, że dobrze wyglądają też zmiany w pionie administracyjnym. Prezes Przychodny w odróżnieniu od poprzedników mało gada, a dużo robi. To samo można rzec na temat dyrektora sportowego Dariusza Sztylki. Klub też w końcu ożywił komunikację z kibicami i w fantastyczny sposób pokazał, że na kibicach mu zależy (o tym w jaki sposób to zrobił możecie przeczytać TUTAJ).

Wszystko wygląda póki co całkiem dobrze. Szkoda tylko, że zadziało się to tak późno i kolejny sezon można wrzucić do kosza.

Przyszłość

Na pewno szykuje nam się dalszy ciąg telenoweli pod tytułem „Miasto Wrocław sprzedaje Śląsk”. Z moich informacji wynika, że wiceprezydent Bluj ciągle rozmawia z Grzegorzem Ślakiem na temat przejęcia klubu. Tego tematu jednak wolę nie poruszać, bo nauczony doświadczeniem z zeszłego roku wiem, że dopóki wszystkie dokumenty nie są podpisane, to dyskusje na ten temat nie mają żadnego sensu.

Bardziej interesująco wyglądają plany sportowe. Dyrektor Sztylka nie próżnuje. Ożywił martwy od dłuższego czasu dział skautingu. Mocno penetrowana jest I i II liga. Wiadomo, że na celowniku Sztylki znajdują się tacy zawodnicy jak Damian Gąska z Wigier czy Maksymilian Banaszewski ze Stali Mielec. Zresztą interesy z drużyną z Mielca wychodzą Śląskowi na dobre, bo transfer Mateusza Cholewiaka oceniam jak najbardziej na plus.

Pojawiają się też informacje na temat młodego Chorwata, który ma na koncie występy w 1. Bundeslidze. Według Marcina Torza z portalu tuwroclaw.com, póki co wszystko rozbija się o prowizję dla managera. Jeśli tutaj będzie porozumienie, to ten zawodnik trafi do Wrocławia.

Patrząc na to w jaki sposób pracuje dyrektor Sztylka i na to co o nim mówią jego współpracownicy możemy być pewni, że przed nowym sezonem na żadnym z wrocławskich dworców nie pojawi się pociąg ze szrotem.

Może się okazać, że do Wrocławia z Mielca trafią nie tylko piłkarze. We Wrocławiu mówi się o tym, że po sezonie trener Pawłowski wróci do zarządzania Akademią, a jego miejsce na ławce trenerskiej zajmie zdolny i całkiem młody trener mieleckiej drużyny Zbigniew Smółka.

Zbigniew Smółka fot. stalmielec.com

To wszystko, póki co pozostaje w sferze spekulacji. Najpierw trzeba na spokojnie dokończyć sezon i wtedy myśleć o zmianach. Cieszy jednak fakt, że przede wszystkim dyrektor Sztylka nie bierze przykładu ze swojego poprzednika i nie czeka na okazje do ostatniej chwili. Dzięki temu wiemy, że na tym bardzo ważnym stanowisku mamy kogoś, kto zdaje sobie sprawę z tego jak to wszystko działa.

Przed wszystkimi odpowiedzialnymi za to, jak ten Śląsk będzie wyglądał w nowym sezonie naprawdę sporo pracy. Na koniec pozostaje mi tylko życzyć powodzenia! Panowie już dawno nie było w zarządzie klubu ekipy na którą bym tak bardzo liczył. Zresztą nie tylko ja, ale i większość kibiców. Nie zawiedźcie nas!

Piszę dla Watch-Esa i 2x45info. IT QA. Zakochany we Wrocławiu i Warszawie sprzed wojny.

Kliknij by skomentować

Zostaw odpowiedź

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

Reklama

Musisz zobaczyć

Więcej z Rozgrywki