Obserwuj nas

Kibice

Wisła budzi emocje!

Wisła Kraków stadion biała gwiazda

Czytam tak sobie te wszystkie opinie o Carrillo i większość osób podchodzi do oceny jego relacji z zawodnikami z pozycji pracownika. Zatrzymajmy się w tym momencie na chwilę, odsuńmy na bok emocje, zastanówmy jak się sprawy mają i odpowiedzmy sobie na kilka pytań.

Czy jak przychodzimy niewyspani i zajechani po nocnych baletach to szef nas za to chwali? Jak nas opieprza, gdy się w robocie opierdalamy, to go za to lubimy? A jak każe nam coś poprawić i zrobić lepiej, to się cieszymy? Pewnie, że nie! I Wy też byście takiego pracownika nie chcieli zatrudniać, gdybyście musieli mu płacić własnymi pieniędzmi. Praca jest lepiej wykonana, jak stoi nad nami osoba z silnym charakterem i pilnuje czy nie olewamy i nie pozorujemy roboty.

Cóż więc to za argument, że zawodnicy nie lubią trenera? Co to w ogóle ma być? Sport zawodowy, czy spotkanie funfli na ławce w parku? On tam nie jest od lubienia go, tylko od gonienia ich do rzetelnej pracy na treningach. Pot ma się lać po jajach, a jedyne na co mają mieć ochotę zawodnicy po treningu to regeneracja i sen. W wojsku mówiło się kiedyś tak: „Jak żołnierz dostanie dobrze w pizdeczkę to nie myśli o głupotach”. Może i mądrość ludowa, ale jakże prawdziwa.

Głównym powodem zatrudnienia Carrillo był rozwój zawodników i moim zdaniem to mu się udaje. Jest u nas dopiero pół sezonu i na daleko idące oceny zdecydowanie za wcześnie, ale i tak możemy już zauważyć, że Arsenic jest coraz lepszy (strzela, asystuje), Halilović rozwija się jak należy, Bartkowski robi postęp (chyba to widzi każdy),1 Llonch zaczął nawet rozgrywać (jego co prawda już nie ma, ale na to trener wpływu nie miał żadnego)

Czy Petrescu był lubiany? Nie! Wszyscy wiemy, jakie były powody zwolnienia Rumuna. Nie dziwi mnie więc, że ci gracze zaczynają być odpalani przez trenera jeden po drugim. Mamy potępiać Carrillo, że jako nieliczny z trenerów ma jaja zrobić porządek? Jakiś kibic grzmiał na TT: „Carrillo już odwala, chce rządzić!” . To kto przepraszam ma do k***y nędzy rządzić? Zgrana paczka starych zawodników, czy trener? Przecież to jest nonsens, że ktoś każe nam wybierać między legendami a autorytetem trenera.

Sobol powinien popracować gdzieś najpierw samodzielnie. Wtedy można będzie dopiero zacząć rozmawiać o jego roli jako pierwszego trenera (przecież nie ma nawet licencji UEFA Pro). Póki co, przeważa myślenie życzeniowe wśród kibiców powodowane przez sympatię do niego i przez wzgląd na lata spędzone w klubie. Sam go bardzo lubię i szanuję, ale nie wiem jakim on jest trenerem. Nikt tego nie wie i się nie dowie, dopóki będzie siedział na ławce w Wiśle jako asystent, a nie podejmie pracę jako samodzielny trener w pierwszej, albo choć drugiej lidze. Dawanie mu od razu roli trenera u nas to robienie mu krzywdy, nie tak to wygląda w profesjonalnie zarządzanym klubie, za jaki chcemy uchodzić.

Kolejna sprawa to rzekome donosicielstwo Mitrovicia. Powiecie, iż tych, co podpierdalają należy tępić, ale tu znów każdy rozpatruje ten fakt z pozycji pracownika, a nie szefa. O czym on niby miałby donosić? Skoro jeden z portali nas o tym informuje, to niech dokończy temat i napisze co konkretnie donosił (może teczkę trenerowi?). Jeśli zawodnik prowadzi się profesjonalnie, robi co do niego należy i ma szacunek do innych, to ma czyste sumienie i nie ma się o co martwić. No, ale jeśli zawodnik baluje po nocach i przed treningiem chwali się w szatni z tego, że świrował do rana, to ma powody do obaw.

Teraz zadajmy sobie pytanie: Czy chcemy profesjonalnego klubu, takiego jakie są w silnych ligach, czy chcemy mieć folklorystyczną i przyjemną atmosferę zaczerpniętą wprost z wiejskich festynów? Skoro zawodnicy wolą to drugie, to niech wypłaty też dostają jak zawodnicy z A-klasy, tacy co przed meczem wnoszą kratę piwa do szatni, bo ich suszy po poprzedniej nocy. Albo wszyscy spinają poślady i dążą do celu wyciskając maksimum z każdego treningu, albo kończmy tą szopkę.

Jest jeszcze kwestia odchodzenia z klubu niektórych zawodników. Lud drze ryja: „Paaanieee, kiedyś to było… nasze legendy były wierne, a teraz naściągali nam samych najemników do klubu i każdy daje nogę przy pierwszej okazji”. Krótką pamięć mają niektórzy, te nasze legendy też odchodziły do lepszych klubów, jak byli młodsi. Każdy sportowiec chce się rozwijać i nie możemy mu tego zabronić, Wisła funkcjonuje na pewnym pułapie, kiedy zawodnik czuje, że dotarł do granicy i trzeba wykonać kolejny krok, zmieniając ligę na silniejszą, nie ma w tym nic złego. Przecież w takiej sytuacji nawet wychowanek odejdzie.

Spójrzmy na Lecha, ilu wychowanków odeszło do lepszych lig. Czy ktoś nazywa ich najemnikami? Nie. Zrobili to samo, co robią zagraniczni zawodnicy. Takie mamy czasy. Łatwiej jest wyjechać niż dawniej, poza tym finanse są, jakie są. Kiedyś, jak zawodnik chciał odejść, to stać nas było, aby dać mu tyle ile chciał. Każdy wie, jak Cupiał podsuwał kontrakt zawodnikowi na którym mu zależało – bez wpisanej kwoty pensji, do samodzielnego uzupełnienia.

Tamte czasy dawno się skończyły i należy patrzeć w przyszłość. Stare długi nie dają nam zapomnieć o przeszłości, ale to minie, jeśli nie będziemy robić nowych. Tu rola zarządu, który cały czas się uczy na żywym organizmie. Jak mówi przysłowie: „Nie robi błędów tylko ten, co nic nie robi”, dlatego należy ich wspierać, a nie rzucać kłody pod nogi. Pojawiają się zarzuty, że zarząd zamiast uczciwie powiedzieć prosto z mostu jaka jest sytuacja finansowa, to robi tylko dobrą minę do złej gry.

Też chciałbym wiedzieć jak się sprawy mają, ale jakby oficjalnie klub podał zadłużenie i oświadczył, że pensje płacić będzie w kolejnym sezonie z 3-miesięcznym opóźnieniem, to kto do nas przyjdzie? Stracimy pozycje negocjacyjną z nowymi zawodnikami to raz, a sponsorzy nie chcą ładować się w zadłużone i niewypłacalne spółki to dwa. Więc jest, jak jest i nigdy nic nie jest tylko białe, albo tylko czarne. Praca zarządu często polega na wyborze mniejszego zła. Nam kibicom zostaje wspierać klub i chodzić na mecze, tylko tyle i aż tyle. Wisła wróci na właściwe jej miejsce, jeszcze nie teraz, ale za kilka lat. Jak to nastąpi, ogromną satysfakcję będą mieli ci, co byli z klubem na dobre i na złe.

Będą mogli powiedzieć: Byłem wierny w czasach wielkiego kryzysu i wizji upadku, ale nie poddaliśmy się i wspólnymi siłami odbudowaliśmy naszą Wisłę.

Tylko Wisła T.S.

1 komentarz

1 komentarz

  1. caramba

    31 maja w 17:38

    Nic dodać ,nic ująć.
    Jak powiedział pewien „mędrzec” – „mądrego aż miło posłuchać”…

Zostaw odpowiedź

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

Reklama

Musisz zobaczyć

Więcej z Kibice