Obserwuj nas

Legia Warszawa

Czas zrobić porządki w Legii

Za kibicami Legii ciężki tydzień. We wtorek pożegnali się z Ligą Mistrzów, a w środę z trenerem. Burzliwe siedem dni za nami, a to raczej dopiero początek tego co nas czeka. Ruszyła karuzela nazwisk przyszłych szkoleniowców, a już za pasem mecz z Dudelange. Czas najwyższy zrobić porządki w Legii.

Eh ta Trnava!

Nad meczem z Trnavą w zasadzie nie ma się co rozpisywać, bo był po prostu przykry. Po publikacji składu miałem potężne wątpliwości co do wyborów Klafa. Pierwsza połowa pokazała, że były one słuszne. Trener postawił na doświadczenie zamiast na jakość, przez co byliśmy zmuszeni oglądać człapiącego Radovicia.

Jak można kupić najlepszego gracza ligi i posadzić go na ławce? To jest sabotaż!

Nie zrozumcie mnie źle, swoją świetność ma on już za sobą, a dokładając do tego dramatyczną formę mamy faceta, którego gra przyprawia o ból zębów. Szanuję dokonania i serce jakie włożył w grę dla Legii Radovic, ale to se ne vrati! Wracając do Klafurića, który jest przesympatycznym człowiekiem, ale trudno bronić człowieka, który sam wytrąca sobie argumenty swoimi decyzjami. Wiem, że problem jest złożony, ale jeśli w tak ważnym meczu całą ofensywną moc zostawia się na ławce, to można liczyć tylko na cud, a jak wiemy taki się nie zdarzył. Nie mam pojęcia, jak Trnava mająca piłkarzy – z całym szacunkiem – z niższej półki ma więcej pojęcia o ustawianiu się i rozegraniu piłki.

A my? My mamy Rado, który notuje stratę za stratą i holuje piłkę do tyłu. Większość naszych zawodników grała jak by robiła łaskę, że wyszła na boisko. Porównując płace i doświadczenie to nasi „piłkarze” powinni ograć Spartak z bujanych foteli. Najbardziej boli jednak, gdy uświadomimy sobie rozmiar porażki w aspekcie finansowym, reszta przecież się zagoi.

Ryba psuje się od głowy

Cała wina za niepowodzenie w eliminacjach do Ligi Mistrzów została zrzucona na Klafuricia. A to ustawienie, a to przywiązanie do nazwisk, ale nikt nie pomyślał, że tego Klafuricia ktoś wybrał. Sytuacja, w której Legia po zdobyciu mistrzostwa i przed eliminacjami do ligi mistrzów jest kuriozalna, ale nie jest przypadkowa. Od czasu zmiany zarządu mamy same pucharowe klęski, vide Sherif czy Astana. Prezes Mioduski jest wybitnym biznesmenem, ale niestety o piłce nie ma takiego pojęcia jak o robieniu biznesu.

Dla jasności. Od początku popieram prezesa, bo najważniejsza jest Legia! Czas się obudzić, oddać stery i zarządzanie codzienne komuś kto zna się na piłce. Samemu tylko doglądać z boku interesu. Legia miała na zatrudnienie trenera dwa miesiące. Do gabinetu prezesa spłynęło bagatela STO ofert od agentów reprezentujących trenerów. Prezes wybrał opcję oszczędnościową licząc, że się uda. Teraz ta oszczędność może odbić się czkawką. Po zatrudnieniu Romeo Jozaka wszyscy byli pewni, że trafi do nas doświadczony trener, a wyszło jak wyszło, choć mam wrażenie, że to nie do końca tylko wina trenera. Możemy sprzeczać się, który trener jest lepszy, a który gorszy. Odpowiedzialności za grę jednak nie możemy zdejmować z piłkarzy. To oni grają, nie trener lub prezes.

Toksyczna szatnia

W piłkarskiej szatni nie wszyscy muszą się wzajemnie lubić. Wiem, bo sam miałem okazję w kilku przebywać. Najważniejsze jednak, by stanowili jedność na boisku, a brakuje nie tylko tego. Drużyna z prawdziwego zdarzenia powinna za sobą iść w ogień, a tu niestety nikt za nikim nie pójdzie, jak w meczu z Lechią, gdzie Łukasik „startuje” do naszego piłkarza, a nikt nie idzie z odsieczą. W szatni są równi i równiejsi. Stara gwardia na czele z Rado chce rządzić i to nadal im się udaje. Zwolnili kolejno: Hasiego, Magierę (za którym podobno murem stała drużyna), Jozaka i teraz Klafuricia. Niestety przyzwolenie na to dali sami prezesi, ale czas najwyższy z tym skończyć.

Nie może być tak, że to piłkarze decydują o kształcie zespołu. Wizji o której z uporem maniaka mówi Dariusz Mioduski wciąż nie udało się zrealizować. Wraz z nowym trenerem do szatni powinien wejść prezes i powiedzieć jasno! Ten Pan tu od teraz rządzi i macie się dostosować. Komu się to nie podoba może szukać klubu! Czas przewietrzyć szatnię. Niech zostaną w niej Ci, którzy chcą tu być!

Karuzela trenerska – odpadł Nawałka

Od środy ruszyła karuzela nazwisk, choć wszyscy wcześniej powtarzali tylko jedno nazwisko – Nawałka. Tematu Nawałki już nie ma. Stało się jak się stało, ale byłemu trenerowi naszej reprezentacji uderzyła do głowy sodówka i to nie mała. Po euro uwierzył w swoją nieomylność, nie słuchał nikogo. Decyzje podejmował tylko i wyłącznie sam. Jak się skończyło wszyscy wiemy, choć pewnie wolelibyśmy zapomnieć. Jego żądania to bagatela sztab liczący 12 osób, w którym nie znalazłby się Krzysztof Dohwań! Pensja w wysokości 350 tysięcy euro rocznie! Bardzo droga „impreza”, nawet dla klubu jakim jest Legia. Stanęło na tym, że prezes podziękował za negocjacje i szuka kolejnych kandydatów.

Osobiście cieszę się, że Nawałka trenerem nie zostanie. Wraz z nim mielibyśmy przywiązanie do nazwisk oraz grono pupili grających bez względu na formę sportową. W mediach wymienia się kilka nazwisk. Najgłośniejszym jest Peter Bosz. Były trener Ajaxu i Borussii jest moim zdanie poza zasięgiem wojskowych. Głównym kandydatem do objęcia ekipy mistrzów Polski jest Jens Keller. Były piłkarz, z doświadczeniem gry w Bundeslidze, były trener Schalke z którym grał w Lidze Mistrzów, jednym słowem trener z kosmicznym doświadczeniem jak na polskie warunki. Jeśli sam Jens chce trenować Legię, to powiedzcie mi tylko skąd go trzeba odebrać i już po niego jadę.

Jesteś tak dobry jak Twój ostatni mecz

Powiedzenie bardzo znane, ale jeśli tak słaby jest Mistrz Polski, to całą tę ligę należy zaorać i posadzić rzepę! Mecz z Lechią dosłownie usypiał. Legia dojechała na niego dopiero w TRZYDZIESTEJ minucie. Nasi piłkarze biegają jak kura z obciętą głową. Nie wiedzą ani jak, ani gdzie biegać. Dziwnym jest, że profesjonalni zawodnicy w dwa miesiące zapomnieli jak ustawiać się na boisku. Brakuje ruchu gdy mamy piłkę i niestety przegrywaliśmy każdy pojedynek, w tym te siłowe. Można wiele razy zmieniać ustawienie, ale jeśli nasze gwiazdy nie będą celnie podawać na dziesięć metrów, udanie dryblować czy też wychodzić spod pressingu, to takie zmiany nadal nic nie będą wnosić.

Był to trudny tydzień dla każdego Legionisty. Ciężko patrzy się na Pana Lucjana Brychczego, który oglądając mecz ma prawie łzy w oczach. Nadszedł czas na duże zmiany. Niestety, ale obecną szatnię należy przebudować, nawet kosztem przegranego mistrzostwa. Legia nie może wyglądać w ten sposób, a „życie” od tytułu do tytułu do niczego nie prowadzi. Mam nadzieję, że prezes pójdzie po rozum do głowy, a Legia się obudzi jeśli nie teraz, to zaraz i znów będzie wielka, bo zawsze taka była. Nie takie kryzysy przechodziliśmy, pozostaje tylko trzymać kciuki i wierzyć, że wszystko będzie dobrze. Miejmy nadzieję, że porządki w Legii się skończą i zacznie się gra.

Kliknij by skomentować

Zostaw odpowiedź

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

Reklama

Musisz zobaczyć

Więcej z Legia Warszawa