Obserwuj nas

Zagłębie Lubin

Zagłębie poszukiwań

Stadion Zagłębia Lublin

Długo zastanawiałem się, co mam o tym meczu napisać. Autentycznie. Wszystko, co przychodziło mi do głowy, brzmiało albo banalnie, albo zupełnie nie nadawało się do publikacji. Jako kibic miałem czasami ochotę dołączyć do gwizdów, szczególnie gdy przy piłce był mój ulubieniec (wiecie który), tyle że rozsądek podpowiadał, że to bardzo słaby pomysł. Jak tlenu bowiem potrzebujemy spokoju, zwarcia szeregów i powtarzalności. Ot, jedno wielkie Zagłębie poszukiwań…  lepszego jutra.

Emocje na bok

Po fatalnym meczu mógłbym napisać, kto zagrał źle, kto fatalnie, a przy kim można postawić mały plusik. Tylko od jakiegoś czasu nabieram większego dystansu do tego, co dzieje się w Zagłębiu. Jestem nawet zdania, że wynik z Legią kluczowego znaczenia nie miał. Zwyczajnie dlatego, że na chwile obecną byłby tylko wypadkiem przy pracy. Wypadkową, która miała prawo się zdarzyć, ale nie posiadająca na tyle solidnych podstaw, by choćby marzyć o jej powtarzalności.

Gdyby dane mi było wybierać między trzema punktami, a choćby zalążkiem poprawy gry bez wahania wybrałbym to drugie. Może wydawać się Wam to dość dziwne, ale ja sprowadzam to do dość prostego wyboru między rybą a wędką. Krótkowzroczny wybór da oczywiście oddech, ale w mojej opinii nie przyniesie poprawy na dłuższą metę. Jak mantrę powtarzam więc „oby do zimy” bo na moje do tego czasu szans na znaczącą poprawę raczej nie ma.

„Keep calm, analyze and go on…”

Zapytany na konferencji po meczu Ben van Dael czy zgodzi się ze stwierdzeniem „Tylko spokój nas uratuje?” mówi:

„Musimy zachować spokój, analizować i robić swoje. Starać się przekonać zawodników — jak trudne by to nie było — by wciąż poprawiali swoją grę.”

I czym dłużej nad tym myślę, tym bardziej się z tym zgadzam. W zasadzie wszystko, co było do powiedzenia i napisania, już powiedziane i napisane zostało. Zupełnie nie przekonują mnie też hasła typu „Won z prezesem!”. Bo co to zmieni? Znów na zapalenie płuc będziemy poszukiwać zastępcy, który do przerwy zimowej kompletnie przygotowany nie jest i stawiać mu cele zupełnie od czapy? Nie. Tak to nie działa. Znacie moje zdanie na temat „rewolucji majowej”, ale powtórzenie tego raz jeszcze, tylko zwiększy wymiar absurdu. Wydaje mi się, że właśnie teraz potrzeba nam spokoju, a może raczej chłodnej głowy.

Czerwone pole

W jednej z dyskusji po meczu czytam:

Mam tego pełną świadomość. Pisałem o tym zresztą dawno temu, że przyjdzie czas, kiedy trzeba będzie nam ten rachunek za zmiany na górze uregulować. I właśnie nastał, a widmo czerwonego pola zagląda nam w oczy już od jakiegoś czasu. Tylko że ludzi poznaje się wtedy, kiedy nie idzie — piłkarzy zresztą też — a nie wtedy kiedy trzeba rozdawać autografy. Zatrudnienie więc byle kogo z ulicy mija się zupełnie z celem. Natomiast zgadzam się w pełni z tym, że to czerwone pole musi być wielkim sygnałem ostrzegawczym. Przede wszystkim dla właściciela klubu, który właśnie teraz powinien dokładnie kontrolować poczynania klubu i pomagać wybierać optymalne rozwiązania.

W swoim podsumowaniu rundy jesiennej Staszek Madej napisał o Zagłębiu (całość tutaj):

„Skład z takimi graczami jak Starzyński, Pawłowski czy Mareš bez większych problemów powinien uporać się z kryzysem sportowym i uratować ten sezon. Jeśli jednak ta drużyna ma odnosić w przyszłości sukcesy, musi pojawić się trener. Nie kandydat na trenera, nie koordynator zespołów juniorskich. Ktoś, kto będzie miał nie tylko pomysł na grę, ale także ktoś, kto będzie miał pomysł na to, jak ten pomysł wdrożyć.”

Amen!

Zagłębie poszukiwań

Druga część rundy jesiennej i początek tej rewanżowej przypomina mi trochę faceta, który po bardzo ostrym i długim bankiecie w końcu stanął przed drzwiami własnego mieszkania. Co prawda robi co w jego mocy, by dostać się do środka, ale nawet mimo tego, że ma tylko 2 kieszenie, wciąż nie jest w stanie zlokalizować w nich kluczy. Dobrych chęci ani braku determinacji zarzucić mu nie można, ale… chyba wiecie, do czego zmierzam.

Z uporem godnym lepszej sprawy powtarzam „Oby do zimy”, bo dopiero wtedy będziemy mogli na poważnie zmierzyć się z kacem, który nas dopadł. I naprawdę nie ma tu znaczenia, czy to piwo nawarzyliśmy sobie sami, czy może wystąpiła jakaś niekorzystna koniunkcja planet, gwiazd czy innych ciał niebieskich.

Potrzebujemy spokoju, zwarcia szeregów i powtarzalności. Spokoju w zarządzaniu kryzysem, powtarzalności na boisku i przede wszystkim zwarcia szeregów by teoria „drugiej strony ulicy” pozostała tylko teorią.

Kliknij by skomentować

Zostaw odpowiedź

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

Reklama

Musisz zobaczyć

Więcej z Zagłębie Lubin

  • Grafika Zagłebie Lubin Grafika Zagłebie Lubin

    Zagłębie młodzieży

    Nie będę starał się Was przekonać, że to był emocjonujący mecz, bo taki nie...

  • Grafika Zagłebie Lubin Grafika Zagłebie Lubin

    Zagłębie dylematów

    Każdy z Was w życiu stanął choć raz w sytuacji, w której serce podpowiadało...

  • Grafika Zagłebie Lubin Grafika Zagłebie Lubin

    Zagłębie ulgi

    W piłce nożnej o być albo nie być często decydują momenty. Impulsy, które potrafią...

  • Stadion Zagłębia Lublin Stadion Zagłębia Lublin

    Zagłębie niemocy

    Łatwo jest poddać się nastrojowi, który towarzyszy nam od wczorajszego meczu. I żeby nie...