Obserwuj nas

Wisła Kraków

#PoKrakosku #31 | Wracamy we trzech

#PoKrakosku

Koniec tego dobrego!  Wraca Lotto Ekstraklasa, więc i #PoKrakosku wraca. Odgarniamy zaspy śniegu, przecieramy kurz z klawiatury, przypominamy sobie hasło do logowania i jedziemy z tematem. Nowy Rok, nowi my. Od teraz we trzech będziemy prowadzić nasz cykl. Na dobre dołącza do nas Staszek, a przynajmniej do czasu, aż uznamy, że przynosi Wiśle pecha. Wtedy wyrzucimy go nie tylko z „PK”, ale też z Watch-esa i dla pewności obetniemy mu… kabel od internetu.

Sezon ogórkowy #PoKrakosku ?

Daniel: Dla nas sezon ogórkowy rozpoczął się już przed Świętami w oczekiwaniu na przelew. To był tak żenujący okres w historii naszej Wisełki, że powstrzymam się nad rozpisywaniem się na ten temat, bo po prostu wstyd do tego wracać. Cieszę się, że tylko z -mam nadzieję- happy endu, którego jesteśmy świadkami.

Staszek: Cała Polska żyła Wisłą i najważniejsze, że kambodżańską kompromitację udało się przekuć w wielki, wiślacki sukces — nie tylko udało się uratować przed stratą licencji, ale także wprowadzić nowych ludzi do klubu. Moim zdaniem skład się osłabił, ale zważając na to, w jakiej beznadziejnej byliśmy sytuacji, to naprawdę nie ma na co narzekać. Wszyscy piłkarze, którzy odeszli od Wisły zrobili to z wielką klasą, nie tylko dając wiele czasu klubowi, ale także zrzekając się części należnej pensji. Historia żenującego oczekiwania na przelew ustępuje ostatnim wydarzeniom: kolejnym rekordom bitym przez społeczność Wisły. Dzięki temu do drugiej rundy przystępujemy w najbardziej pozytywnej atmosferze od lat i mocno wierzę, że uda się wywalczyć miejsce w górnej połowie tabeli. Cały czas mam jednak wrażenie, że dla Wisły rywalizacja sportowa nie będzie na pierwszym planie, a głównym celem będzie znalezienie nowego właściciela.

***

Maciek: Najgorszemu wrogowi nie życzę huśtawki nastrojów, jaką mieli kibice Wisły. Młodsi kibice musieli korzystać z wysokoprocentowych płynów na rozluźnienie, starsi zaś, w kieszeni zawsze mieli krople nasercowe. Z perspektywy czasu odnoszę wrażenie, że wszystkie trzy próby „sprzedaży” Wisły, były zaplanowane i sterowane przez jedną grupę, która mam nadzieję, już na dobre została wykurzona z klubowych gabinetów. Powiedzieć, że to historia na dobry serial, to nic nie powiedzieć. Ludzie z „miłością do klubu” na ustach poniewierają nim jak szmatą i porzucają jak handlarze narządów, kiedy wytną co potrzebne, a ratują go ludzie związani z jednym z większych wrogów, jeśli chodzi o zażyłości kibicowskie i regionalne. Skoro prawdziwych przyjaciół poznaje się w biedzie, to chyba szukaliśmy ich nie w tym miejscu…

Czy i dlaczego uważasz, że Peszko i Kuba, czyli ludzie, którzy od co najmniej roku nie grali w piłkę, zbawią Wisłę Kraków?

Daniel: Gdyby w lipcu ubiegłego roku ktoś mi powiedział, że wiosnę rozpoczniemy, mając na skrzydłach — jakby nie było — dwóch reprezentantów Polski to bym prędzej pomyślał, że Wisła jest dobrze zarządzana (stan na lipiec). Jakub Błaszczykowski — wszystko w ubiegłym tygodniu na jego temat zostało już napisane. Cieszy mnie jego powrót, ze względu na to, że chyba najmocniejsze kwity, jakie ma Boguski na każdego już nie wystarczą do gry w podstawowej jedenastce. Szalenie ambitny chłopak, który chce udowodnić, że miejsce w kadrze ma nie ze względu na wujka, ale dlatego, że jest wartościowym piłkarzem.

Druga sprawa to fakt, że zyskujemy prawdziwego kapitana na boisku i w szatni. Znamienne były jego słowa na konferencji, że prawdziwy kapitan nie musi nosić opaski, co de facto oznaczało, że tę funkcję pełnił Wasyl z Sadlokiem. Co do Sławka Peszki na początku złapałem się za głowę. Po chwili zastanowienia, no może dłuższej chwili, uznałem to za bardzo dobry pomysł. Zwróćcie uwagi ile Peszko ma teraz w sobie sportowe złości, która trzyma go od mistrzostw świata. Później fatalne zachowanie w Białymstoku. Przecież on wejdzie do składu Wisły na pełnej… no sami wiecie. Pewnie ma dystans do siebie, ale ile można oglądać memy pt. „Sławek 0,7 Peszko”? Przemawia za tym też fakt, że odrzucił ofertę Widzewa Łódź na 80,000. Z takimi skrzydłami możemy naprawdę namieszać na wiosnę…

***

Staszek: Do Ekstraklasy nigdy nie wracał piłkarz pokroju Jakuba Błaszczykowskiego. Oczywiście, patrząc na jego umiejętności, doświadczenie, nie powinien mieć żadnych problemów, by sportowo być gwiazdą ligi. Musimy jednak pamiętać, że wszystkie oczy zwrócone są na niego. W każdym meczu będzie się mówiło najwięcej o Kubie, przeciwnicy będą potrajać krycie, a oczekiwania kibiców Wisły też zrobią swoje. Błaszczykowski będzie musiał się zmierzyć z wielką presją, ale jestem przekonany, że szybko udowodni swoją wartość sportową na boisku. Dla niego najważniejsze będzie uniknięcie kontuzji, które w ostatnich latach wyhamowały jego karierę.

Co do Peszki, nie jestem fanem tego zawodnika. Uważam, że zbyt często odcina mu prąd, przez co zdecydowanie osłabia drużynę. Z drugiej strony każdy wie, jak wiele ma do udowodnienia, być może przez te pół roku spędzone w rezerwach pozwoliły mu nieco zmienić swój charakter. Nie uważam go za kluczowego gracza, jeśli będzie sobie słabo radził, to pewnie zastąpi go Wojtkowski, także Wisła — nie płacąc de facto za ten transfer — może tylko na nim zyskać.

Maciek: Mam pewien dysonans, jeśli chodzi o tych dwóch Panów. W mojej koncepcji drużyny, na skrzydłach powinni grać ludzie młodzi, wybiegani, którzy potrafią dokładnie podać i dobrze grać w sytuacji 1 na 1. Żaden z nich nie ma wszystkich tych cech, bym mógł powiedzieć „oto nasz zbawiciel”. Co więcej, uważam, że jeśli chodzi o bok pomocy, to więcej da nam… Peszko! Dlaczego? Bo ja Kubę wystawiłbym jako ofensywnego pomocnika, a skrzydło obstawił Wojtkowskim. Kuba ma świetne podanie, wizję gry, dobre uderzenie z obu nóg, czyli wszystko to, co powinna mieć klasyczna dziesiątka. Niech młodzi się gonią przy linii bocznej. A Sławek? Czuję, że będzie najlepszym graczem Wisły w rundzie wiosennej. Nasz klub to idealne miejsce na odbudowę, że przypomnę choćby Stilicia czy Wolskiego.

Największe osłabienie w przerwie zimowej?

Daniel: Dla mnie bez cienia wątpliwości największym osłabieniem jest transfer Imaza. Byłby brakującym ogniwem między naszymi skrzydłowymi a napastnikami. Boję się, że w kluczowych momentach może go brakować. Zwłaszcza w marcowych derbach, a jak wiadomo, Jesus miał patent na Cracovię. Z drugiej strony odejście jednego to szansa dla innych. W naszym wypadku to prawdopodobna gra dwójką napastników…

Staszek: Największym osłabieniem Wisły był bezgotówkowy transfer Arsenica. Za pół roku karierę może skończyć Marcin Wasilewski, coraz starszy jest także Maciej Sadlok. W przypadku kontuzji któregoś z tej dwójki pojawia się duży problem: albo postawić na któregoś z juniorów, albo na pozyskanego Łukasza Klemenza. I prawdę powiedziawszy, chyba wolałbym to pierwsze, bo śledząc poczynania byłego obrońcy Jagiellonii, zawsze zastanawiałem się, dlaczego on się znalazł w Ekstraklasie. We wcześniejszych latach miał łatkę sporego talentu, pracował w młodzieżowej kadrze z Maciejem Stolarczykiem i właśnie dla tego pojawił się w Krakowie. Nie wierzę, jednak żeby ten transfer mógł zastąpić uniwersalnego obrońcę, jakim był Zoran Arsenic. Z punktu ekonomicznego to także słaby ruch, bo na Chorwacie można byłoby w przyszłości coś zarobić.gra dwójką napastników …

Maciek: Biorąc pod uwagę, kto odszedł, a kto przyszedł, jednoznacznie stwierdzam, że najbardziej szkoda Zorana. W mojej ocenie Sławek i Kuba zastąpią Kostala i Imaza bez żadnej straty na jakości. Niestety za Arsenicia nie doszedł nikt konkretny i znów na środku obrony będzie grał Sadlok. Niestety, pamiętamy wszyscy, ile goli dla przeciwników strzelił i wypracował.

Gra na dwóch napastników to dobry pomysł?

Daniel: Największe sukcesy odnosiliśmy, grając dwójką napastników. Oczywiście obecnej siły rażenia nie ma co porównywać z Żurawskim, Frankowskim czy Kuźbą. Teraz do gry mamy Kolara i Drzazgę. Brożek kontuzja, Buksa w obwodzie. Kolar już udowodnił, że potrafi grać w piłkę. Drzazga w moim odczuciu nie dostał prawdziwej szansy w Wiśle. Bo nie można nazwać szansą ustawienie go np. na prawej pomocy i być zdziwionym, że gra słabo. W sparingach graliśmy na dwóch napastników i mam nadzieję, że w takim ustawieniu wyjdziemy w Zabrzu.

Staszek: To bardzo dobry pomysł dla nas. Nie mamy klasycznego rozgrywającego, a naszą mocną stroną będą raczej skrzydła niż środek pomocy. Tam na boku są sami reprezentanci Polski: Pietrzak, Peszko, Kuba… A jeśli chodzi o przód: nazwij mnie szaleńcem, ale ja naprawdę mocno wierzę w tę dwójkę. Obaj sporo pracują na boisku, więc los szybko ich wynagrodzi. Do tego mają zmysł do krakowskiej gry. Już kilka razy odbili się od pierwszego składu Wisły, ale teraz mam wrażenie, że będzie to dla nich przełomowa runda. Odszedł Carlitos, zaczął strzelać Ondrasek. Teraz Czecha nie ma, więc ktoś inny będzie musiał pakować gole.

Maciek: Nie albo inaczej: Nie w tej rundzie. 1-4-2-3-1 to w mojej ocenie optymalne ustawienie, jeśli wszyscy będą zdrowi i uprawnieni do gry. Nie mamy wybitnych napastników, więc musimy im wykreować sytuacje poprzez granie kombinacyjne. W mojej wizji na pierwszy mecz Kuba wychodzi jako ofensywny pomocnik i gra przed duetem Basha – Plewka. W napadzie postawiłbym na młodego Buksę! Kiedyś grało się dużo ostrzej, a jednak było więcej juniorów w składzie niż obecnie. Nikt się nie martwił o kości i brak kilogramów. Wróćmy do korzeni.

O co będzie walczyć Wisła?

Daniel: O pierwszą ósemkę. Będziemy się o nią bić do ostatniej kolejki. Zagramy w niej z Zagłębiem, Cracovia w moim przekonaniu nie da rady. Piast chyba też wypadnie z pierwszej ósemki, a i Arka tanio skóry nie sprzeda.

Staszek: Wisła będzie walczyć o utrzymanie się w pierwszej ósemce z Cracovią i Zagłębiem Lubin. To będzie ciekawy pojedynek, zwłaszcza że w marcu czekają nas jeszcze Derby, które pewnie wiele w tej kwestii rozstrzygną.

Maciek: Wisła będzie walczyć o życie! To przede wszystkim. Być może ogień jest pod kontrolą, ale pogorzelisko wciąż się żarzy i każdy silniejszy podmuch może znów wywołać pożar.  W drugiej kolejności o utrzymanie, co w mojej ocenie jest raczej pewne. A co poza tym? Myślę, że w tym sezonie powalczymy o miejsca 4-6, a będzie to ciężka walka.

Jaki będzie wynik w Zabrzu?

Daniel: Co do meczu w Zabrzu to wjeżdżamy w nich jak dzik w żołędzie. Zabieramy trzy punkty i widzimy się 18.02 przy Reymonta, na przywitaniu Kuby.

Staszek: Górnik gra o życie, nie może sobie pozwolić na starte punktów. Ma spore problemy tam, gdzie my, czyli w defensywie. Myślę, więc że padnie wiele bramek, ale rezultat będzie remisowy.

Maciek: Myślę, że będzie 2-3, a bohaterem meczu będzie agent 0,7. Przepraszam, nie mogłem się powstrzymać 😀

1 komentarz

1 komentarz

  1. Pingback: Nowe rozdanie w Wiśle Kraków | WATCH EKSTRAKLASA

Zostaw odpowiedź

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

Reklama

Musisz zobaczyć

Więcej z Wisła Kraków