Obserwuj nas

Lechia Gdańsk

Lechia wraca na właściwe tory

Paixao Lechia

Niedawno wróciła Ekstraklasa, a biało-zieloni zostali pozbawieni swoich największych gwiazd np: Haraslina i Sobiecha. Piotr Stokowiec ledwo zdołał ułożyć jedenastkę na pierwszy mecz po przerwie, bo niektórzy byli kontuzjowani jak w przypadku Kubickiego. Szkoleniowiec miał spory problem.

Strata kluczowych zawodników będzie widoczna

Najbardziej widoczny w grze biało-zielonych będzie brak Artura Sobiecha i Lukasa  Haraslina oraz Daniela Łukasika. Sobiech w trwającym sezonie zdołał trafić do siatki aż 6 razy czyli był drugim najlepszym strzelcem zespołu. Miał także na swoim koncie 3 asysty. Jeżeli chodzi o Haraslina w tych rozgrywkach był autorem 4 asyst i 2 goli. Wymienieni piłkarze byli po prostu niezbędni w układance Stokowca. Daniel w bardzo umiejętny sposób zabezpieczał środkową strefę, dodając do swojej gry dużo cech wolicjonalnych. W parze z Jarkiem Kubickim idealnie się uzupełniali.

Ciężko powiedzieć czy Łukasz Zwoliński wejdzie w buty byłego snajpera Hannoveru. Wydaje mi się, że Łukasz może mieć problem ze strzelaniem goli, zważywszy na fakt, że ostatnie trafienie zaliczył  13.12.2019r. Przeglądając jego statystyki można zauważyć, że w żadnym klubie w najwyższej klasie rozgrywkowej nigdy nie był snajperem, który hurtowo dostarczał bramki. W swojej dotychczasowej karierze dwa razy zdobył powyżej 10 bramek w ciągu sezonu. Dokonał tego jako zawodnik HNK Gorica i Pogoni Szczecin.

Stawianie na młodych

Przywołując spotkanie ze Śląskiem Wrocław, na ławce Lechistów byli tylko młodzi, niedoświadczeni zawodnicy tacy jak: Egy Maulana Vikri, Paweł Żuk, Marcel Wszołek, Kacper Urbański, Filip Dymerski, Maciej Wożniak i Jakub Kałuziński. Z jednej strony może się podobać, że trener daje szansę młodym. choć tak naprawdę nie miał kogo wystawić. Teraz Lechia może się cieszyć z obecności przepisu o młodzieżowcu, bo aktualnie będzie mogła regularnie na nich stawiać. W spotkaniu ze Śląskiem w pierwszej „jedenastce” wystąpiło dwóch młodych Polaków broniących barw Lechii. Byli to: Tomasz Makowski i Rafał Kobryń. Na początku grali odważnie, wykazywali się dużą chęcią do gry, lecz zawsze u takich graczy przychodzą słabsze momenty. Mają prawo na popełnianie błędów, bo cały czas się uczą i muszą dostać możliwość na polepszenie swoich umiejętności.

Trener w obydwu meczach skorzystał z ustawienia 4-1-4-1. Z dobrej strony pokazał się Brazylijczyk – Conrado, który podczas meczu ze Śląskiem zdecydował się na indywidualną akcję, po której padła bramka. Zawodnik może być poważnym wzmocnieniem dla biało-zielonych. Postawienie na Kobrynia na prawej obronie było ruchem trochę trudnym do wyobrażenia patrząc, że po prostu „wszystko” przed przerwą zimową grał Karol Fila. Przynajmniej dla mnie było sporym zaskoczeniem danie szansy graczowi, który niedawno rozegrał 3 mecze w Ekstraklasie. Rafał pokazuje, że mimo młodego wieku potrafi bronić, a także odważnie włączać się do ofensywy. Tobers jest w stanie załatać dziurę w środku pola po Łukasiku lub przy absencji Kubickiego. To są bardzo młodzi chłopcy, którzy jeszcze mogą się rozwinąć. Będzie to z korzyścią dla klubu, że otrzyma spore pieniądze przy transferze, a także dla samych piłkarzy, że mogą regularnie grać.

Dominacja Piasta

Piast tworzył sobie najlepsze sytuacje po wrzutkach z lewej części boiska za sprawą Bartosza Rymaniaka. Do 25. minuty kontrolę nad meczem miała drużyna prowadzona przez Waldemara Fornalika. Wiedziała w jakim momencie uspokoić grę, a kiedy ją przyśpieszyć. W pewnym momencie zespół gospodarzy miał nawet problem, aby wyjść z własnej połowy, przez to, że taki wysoki pressing zakładała ekipa gości. Blisko poważnego błędu był Kuciak, ale jego obrońca zdołał przyjąć podanie, choć mogło być bardzo niebezpiecznie.

W pierwszych minutach zespół biało-zielonych po prostu się męczył. Był wręcz spychany do defensywy przez rywali. Piłkarze mieli nawet problem w konstrukcji akcji, przez co głęboko po piłkę musiał się cofać Flavio. Wziął się nawet za rozgrywanie. Widać było, że chciał na tyle, na ile mógł pomóc swoim kolegom. Zupełnie swojej broni został pozbawiony Mladenović, czyli mocnego dośrodkowania w pole karne. Skutecznie goście go blokowali i uniemożliwiali wrzutki. Pierwszy celny strzał oddał Tobers głową, lecz uderzenie powędrowało w środek bramki.

Brazylijska magia

Wszyscy zawodnicy Lechii jak jeden mąż zagrywali bezpieczne podania ani trochę nie ryzykując. Jakby się bali przeciwnika i jego klasy. W końcu to aktualny Mistrz Polski. Nie widać było, że chcą zrobić coś ponad poziom, który prezentowali do tej pory. Całe szczęście, że do naszej ligi przyszedł taki gracz jak Conrado, który ze sobie znanym luzem i swobodą potrafi zrobić coś ekstra i nieszablonowego. „Wziął” piłkę i po jego indywidualnej akcji został podyktowany rzut karny. W poprzedniej kolejce Brazylijczyk miał udział przy golu – zaliczył asystę. Teraz wywalczył rzut karny, czyli prawie gola. Już w tych dwóch spotkaniach pokazał, że to właśnie Brazylijczycy są mistrzami dryblingu, robienia show. Conrado to dopiero 22-letni zawodnik, ale już jest – jak na polskie warunki – wyróżniającym się graczem. Tacy piłkarze zawsze dadzą coś drużynie, gdy nie idzie, wykorzystując swoją technikę, szybkość i drybling. Myślę, że skrzydłowy będzie cieszył wszystkich sympatyków Lechii, a także Ekstraklasy swoją grą.

Flavio trzyma poziom

W akcji bramkowej swoje palce maczał Tobers. Łotysz odebrał piłkę. Następnie Mladenović posłał dośrodkowanie w pole karne, ale niestety w futbolówkę nie zdołał trafić Mihalik. Na moment dopadli do niej goście, lecz przytomne ustawiony Nalepa przejął piłkę i podał na skrzydło, a jego kolega dograł do Flavio. Lechista zdobył swoją 10. bramkę w sezonie. Portugalczyk otworzył rundę wiosenną „z buta” zdobywając 3 bramki w dwóch meczach. W trudnych momentach można na niego liczyć. Ostatecznie piłkarze trenera Stokowca wygrali na swoim boisku z Piastem 1:0, lecz nie był to łatwy mecz.

1 komentarz

1 komentarz

  1. Pingback: Remisy i przestrzelone karne | #MinąłWeekend - 22. kolejka | WATCH EKSTRAKLASA

Zostaw odpowiedź

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

Reklama

Musisz zobaczyć

Więcej z Lechia Gdańsk