Connect with us

Liga Konferencji Europy

Wszystkie siły na Europę!

Jesteśmy po pierwszym etapie zmagań w europejskich pucharach. Jak dotąd nasze zespoły radziły sobie bez większych problemów, wygrywając każdy dotychczasowy mecz. Po niezłym początku, wkraczamy w tę fazę rozgrywek, w której nasz kraj będzie reprezentowany przez wszystkie cztery kluby. Legia, Śląsk, Raków oraz Pogoń powalczą o poprawę naszej sytuacji w rankingu krajowym. Czy się uda? Taką mamy nadzieję, ale trzeba przyznać, że nie wszyscy są faworytami swoich dwumeczów.

Czas na Florę!

Po przejściu norweskiego Bodo, kibice Legii mogą patrzeć w przyszłość z dużą dozą optymizmu. Mowa przede wszystkim o drugiej rundzie kwalifikacji do Ligi Mistrzów, w której to warszawianie zmierzą się z estońską Florą Tallinn. Nie ma żadnych wątpliwości, kto jest faworytem tej rywalizacji. Estończycy, co prawda pewnie pokonali Hibernians FC (5:0 w dwumeczu), ale trzeba pamiętać o klasie przeciwnika. Poprzeczka była zawieszano naprawdę nisko. Podopieczni Czesława Michniewicza pierwsze spotkanie rozegrają na własnym stadionie, co powinno być dodatkową motywacją do szybkiego załatwienia sprawy. Liczę, że rewanż w Estonii będzie jedynie formalnością. Legia, wygrywając ten dwumecz, już na pewno na jesień zagra w Europie. Pytanie tylko, czy będzie rywalizować we wtorki i środy, czy jednak kibice będą musieli zarezerwować sobie czwartkowe wieczory. O Ligę Mistrzów będzie jednak trudno, gdyż w przypadku wyeliminowania Flory, warszawianie zmierzą się ze zwycięzcą pary Dinamo Zagrzeb/Omonia Nikozja.

Daleki wyjazd

Śląsk Wrocław w drugiej rundzie kwalifikacji Ligi Konferencji Europy zmierzy się z Araratem Erywań. Kluczowym w tym starciu wydaje się być przede wszystkim pierwszy mecz, który odbędzie się w dalekiej Armenii, a dokładnie, w oddalonym o niespełna 3000 kilometrów od Wrocławia, Giumri. O tym, że tak dalekie wyjazdy nie należą do łatwych, przekonał się węgierski MOL Fehervar. Węgrzy byli faworytem dwumeczu, a mimo to zostali wyeliminowani przez Ararat, remisując na własnym stadionie 1:1 oraz przegrywając w Armenii 0:2. Zaskakujący wynik, który pokazuje, jak trudna przeprawa czeka piłkarzy Jacka Magiery.

Przeciwnik wrocławian na pewno będzie grał agresywnie, chcąc zamaskować wolą walki wyraźne braki w umiejętnościach. Oczywiście musimy od Śląska wymagać zwycięstwa w tym dwumeczu. Ararat to jedynie czwarta siła słabej ligi armeńskiej (39. miejsce w rankingu krajowym). Należy jednak podkreślić, że Śląsk musi podejść do tego starcia w pełni skoncentrowany, ani przez moment nie lekceważąc przeciwnika. W razie przejścia drugiej rundy, wrocławianie zmierzą się z wygranym pary Arda Kyrdżali/Hapoel Beer Szewa.

Debiut Rakowa

Ekipę Marka Papszuna czeka pierwszy europejski dwumecz w historii klubu. Przeciwnik? Suduva. Litewski klub, który zdecydowanie lepsze wrażenie sprawiał kilka lat temu. Jeszcze trzy lata temu Litwini potrafili namieszać w pierwszych rundach eliminacyjnych, zostawiając w pokonanym polu chociażby APOEL czy Sion. Niezłe występy na arenie międzynarodowej pozwoliły na zgromadzenie dość pokaźnej liczby punktów rankingowych. W efekcie para Raków/Suduva była rozstawiona w losowaniu trzeciej rundy kwalifikacji. Ostatecznie, wspomniane rozstawienie niewiele dało, gdyż wygrany rywalizacji polsko-litewskiej trafi na rosyjski Rubin Kazań.

Ale zanim starcie z Rubinem, Raków musi skupić się na rywalizacji z Litwinami. Na ten moment, to chyba zespół z Częstochowy można uznać za minimalnego faworyta. Trener Papszun stworzył solidną ekipę, która potrafi grać piłkę ładną dla oka. Dodatkowo, częstochowianie nie zapominają o wynikach – wicemistrzostwo kraju, zdobycie Pucharu oraz Superpucharu Polski. To musi robić wrażenie! Władzom klubu udało się zatrzymać większość drużyny z poprzedniego sezonu, co pozwala myśleć optymistycznie w kwestii tego, jak zespół zaprezentuje się w Europie. Nie ukrywam, że Raków jest drużyną, na którą liczę najbardziej. Awans do trzeciej rundy jest obowiązkiem. Tam już będzie naprawdę trudno, ale Raków przecież lubi nas pozytywnie zaskakiwać!

Bjelica znów w Polsce

Pogoń Szczecin na swojej drodze napotkała chorwacki NK Osijek, prowadzony przez dobrze nam znanego Nenada Bjelicę. Polski klub nie jest faworytem tego dwumeczu, a ewentualne pokonanie Chorwatów należy rozpatrywać w kategorii małej niespodzianki. Osijek ma większą liczbę jakościowych piłkarzy. W środku pola biega Laszlo Kleinheisler, który pokazał się ze znakomitej strony na niedawno zakończonym Euro 2020. Bjelica ma również do dyspozycji dobrze znanych w Polsce Bohara oraz Brleka. Pierwszy jeszcze chwilę temu był jedną z największych gwiazd naszej ligi, a drugi swego czasu był wyróżniającą się postacią PKO BP Ekstraklasy.

W ostatni piątek, NK Osijek rozpoczął rozgrywki ligowe – w inauguracyjnym spotkaniu wygrał 3:0 z HNK Sibenik. Wydaje się, że w dobrej formie jest wspomniany wcześniej Bohar, który zdołał w tym meczu strzelić dwa gole. Nie można jednak zapominać o walorach zespołu ze Szczecina. Runjaić stworzył żelazną defensywę, której bardzo trudno zrobić krzywdę. Tutaj upatrywałbym szans Pogoni – przede wszystkim gra na “zero z tyłu”.  Pierwszy mecz zostanie rozegrany w Szczecinie. Lepszy z pary polsko-chorwackiej zmierzy się ze zwycięzcą dwumeczu CSKA Sofia/Liepaja.

 

 

⚽️

Click to comment

Leave a Reply

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

Advertisement

Musisz zobaczyć

More in Liga Konferencji Europy