Connect with us

Liga Konferencji Europy

Pogoń odpada, a reszta gra dalej

Jesteśmy świeżo po drugiej rundzie eliminacji do Ligi Mistrzów oraz Ligi Konferencji Europy, w której rywalizowały aż cztery polskie drużyny – Legia, Raków oraz Śląsk zdołały pokonać swoich rywali, natomiast NK Osijek okazał się zbyt mocny dla piłkarzy Kosty Runjaicia. Porażka szczecinian była pierwszą przegraną polskiego klubu w bieżącej edycji europejskich zmagań. Tym samym skończyła się znakomita passa – nasze ekipy był niepokonane przez jedenaście spotkań. Jest to nowy rekord meczów bez porażki od początku sezonu!

Legia znów bez porażki

Gracze Czesława Michniewicza pokonali na wyjeździe estońską Florę. Warszawianie nie zachwycili, ale meldują się w trzeciej rundzie eliminacji Ligi Mistrzów. Na ten moment, klub ze stolicy ma zagwarantowaną przynajmniej fazę grupową Ligi Konferencji Europy. Za tym idą już całkiem spore pieniądze, a przecież mogą być one jeszcze większe, jeżeli “Wojskowi” zwycięsko wyjdą z rywalizacji o Ligę Mistrzów, bądź Ligę Europy. Skromna wygrana z niżej notowanym rywalem nie jest może wielkim wyczynem, ale trzeba Legii oddać, że wszystkiej dotychczasowe mecze zakończyły się na jej korzyść. A przecież w sporcie chodzi o to, aby wygrywać. Nikt nie rozdaje punktów za styl. To nie łyżwiarstwo figurowe.

Teraz przed trenerem Michniewiczem stoi naprawdę trudne zadanie – kolejną przeszkodą na drodze do europejskiej elity będzie chorwackie Dinamo Zagrzeb. To rywal zdecydowanie z wyższej półki niż Bodo/Glimt, czy Flora Tallinn, ale “Legioniści” na pewno nie są bez szans. Kluczowy może okazać się pomysł taktyczny trenera “Wojskowych”, który niejednokrotnie pokazywał, że potrafi ograć drużyny, będące wyraźnym faworytem (np. dwumecz polskiej młodzieżówki przeciwko Portugalii). Pierwszy mecz odbędzie się w Chorwacji, już w tę środę o 20:00!

Męczarnie Rakowa

Na samym początku trzeba podkreślić jedno – Raków zawiódł. Awansował, ale zawiódł. Nie tylko nie potrafił rozstrzygnąć rywalizacji w regulaminowym czasie gry, ale też nie dobił rywala w dogrywce. Do zwycięstwa potrzebne były rzuty karne, w których bohaterem okazał się bramkarz częstochowian, Vladan Kovacević – 23-latek zdołał obronić aż dwie próby przyjezdnych. Gracze Marka Papszuna męczyli się przez całe 210 minut (2x90min + 30 minut dogrywki). Polski zespół wyglądał nieco lepiej piłkarsko, osiągał optyczną przewagę, prowadził grę, ale nie przynosiło to korzyści w postaci okazji do zdobycia bramki. A tych było jak na lekarstwo. Często nieźle wyglądającą akcję psuło jedno niedokładne podanie. Brakowało dobrego ostatniego dogrania.

Jeżeli chcemy po tym dwumeczu wyciągnąć jakieś pozytywy, to należy skierować swe myśli w stronę defensywy – zero straconych goli oraz mała liczba sytuacji bramkowych stworzonych przez Suduvę. Ostatecznie debiut Rakowa w Europie można uznać za udany. W kolejnej rundzie czeka już rosyjski Rubin Kazań. Pierwszy mecz odbędzie się w najbliższy czwartek o godzinie 21:00.

Rollercoaster

Zamiast dopełnienia formalności, wrocławianie zapewnili swoim kibicom prawdziwy rollercoaster.  Szalony mecz z Araratem zakończył się remisem 3:3.  Śląsk szybko wyszedł na prowadzenie, by następnie oddać pole swoim rywalom – do przerwy goście prowadzili już 2:1. Takim samym rezultatem zakończyła się druga część gry, tyle że zwycięsko wyszła z niej ekipa Jacka Magiery. Swoją drugą bramkę w tym meczu dołożył Robert Pich, który na początku sezonu błyszczy formą. Polski zespół stracił prowadzenie dopiero w 89. minucie. Szkoda zmarnowanych punktów w rankingu krajowym (0.125 zamiast 0.250), ale najbardziej cieszy awans do następnej rundy rozgrywek. Martwi natomiast duża liczba straconych goli – Śląsk ze słabym rywalem stracił łącznie aż 5 bramek. Ciekawi mnie, czy w starciu z izraelskim Hapoelem Beer Szewa również będziemy świadkami tak radosnego futbolu. Jeżeli ma się to skończyć kolejnym awansem Polaków, nie mamy nic przeciwko! Pierwsze starcie odbędzie się w najbliższy czwartek o 20:00 (Wrocław).

Pogoń żegna się z Europą

Szczecinianie kończą swoją europejską przygodę na dwóch meczach. NK Osijek wyrzucił Pogoń za burtę, pokonując graczy Runjaicia 1:0. “Portowcy” nie mają się czego wstydzić, gdyż zaprezentowali się z niezłej strony – piłkarsko nie odstawali od wicemistrza Chorwacji, a o awansie przesądziła jedna bramka. Polska drużyna starała się doprowadzić do wyrównania, ale podopieczni Nenada Bjelicy potrafili doskonale odpierać kolejne ataki. Mam wrażenie, że zobaczyliśmy “typową” Pogoń Szczecin – szczelna defensywa, dobra organizacja gry, ale zbyt mało konkretów w ofensywie. Zabrakło elementu zaskoczenia, który pozwoliłby powalczyć o coś więcej. Szczecinianie, jako pierwszy polski klub, żegnają się z europejskimi pucharami. Teraz mogą skupić się na tym, by za rok znów do nich wrócić.

 

⚽️

1 Comment

1 Comment

  1. Avatar

    Dawid

    2 sierpnia at 22:52

    Legia i Raków wymęczyły awans z dużo słabszym przeciwnikiem. Zobaczymy jak będzie w kolejnych rundach jak zagrają z lepszymi drużynami.

Leave a Reply

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

Advertisement

Musisz zobaczyć

More in Liga Konferencji Europy