Connect with us

Liga Konferencji Europy

Wyrównana walka o czwartą rundę

W tym tygodniu czekają nas rewanżowe mecze trzeciej rundy eliminacji do europejskich pucharów. Po pierwszych spotkaniach polskie kluby mogą być umiarkowanie zadowolone – Legia wywiozła cenny remis z Zagrzebia, Śląsk ograł Hapoel, a Raków bezbramkowo zremisował z Rubinem Kazań. Mimo niezłych wyników nasze drużyny będą musiały się sporo napocić, aby zameldować się w decydującej fazie kwalifikacji. Raków oraz Śląsk czekają trudne mecze wyjazdowe, a Legia będzie musiała rozprawić się z podrażnionym remisem Dinamem. Będzie ciekawie!

Muci daje nadzieję

Legia w Chorwacji potrafiła zaprezentować się z bardzo dobrej strony. Legioniści wykazywali się przede wszystkim świetną organizacją gry w obronie, a dodatkowo potrafili realnie zagrozić bramce gospodarzy. Ostatecznie ekipa Czesława Michniewicza, po efektownym strzale Ernesta Muciego, z Zagrzebia wywiozła cenny remis. Więcej o tym meczu pod linkiem.

Przy obecnie obowiązujących zasadach, bramkowy remis na dobrą sprawę niewiele daje. Wojskowi nie mają prawa do pomyłki, bowiem każdy gol Chorwatów będzie sprawiał, że o awans będzie piekielnie trudno. Oczywiście Legia nie stoi w tym pojedynku na straconej pozycji. Skoro podopieczni trenera Michniewicza zremisowali na stadionie przeciwnika, to dlaczego niesieni dopingiem własnych fanów (a ten będzie głośny, gdyż wszystkie bilety zostały sprzedane!) nie mieliby zagrać jeszcze lepiej i w efekcie wyeliminować zagrzebian? Początek meczu już we wtorek o 21:00.

Skromne zwycięstwo Śląska

Piłkarze Jacka Magiera zafundowali gościom niemiłe powitanie. Od pierwszego gwizdka zdominowali rywali i szybko wyszli na prowadzenie za sprawą niezawodnego Erika Exposito. Znakomity początek rozbudził apetyty fanów, ale zamiast kolejnych goli swojej drużyny, obserwowali stopniowe oddawanie pola przyjezdnym. Izraelczycy wykorzystali jeden ze stałych fragmentów gry i doprowadzili do wyrównania. Obok Exposito Śląsk ma jeszcze jednego piłkarza, który w obecnym sezonie prezentuje wyborną formę. Robert Pich, bo o nim mowa, najpierw wywalczył rzut karny, a później sam zamienił go na gola. Druga połowa była już znacznie bardziej zachowawcza i żadna z drużyn nie sforsowała defensywy przeciwnika.

Po dotychczasowych występach wrocławian możemy wysnuć kilka istotnych wniosków. Śląsk często zaczyna bardzo ofensywnie – spycha rywala do głębokiej defensywy, a jeżeli uda się zdobyć bramkę, oddaje inicjatywę drużynie przeciwnej. Zazwyczaj kończy się to stratą gola, na co piłkarze trenera Magiery potrafią bardzo szybko zareagować – tak było z Araratem, czy też ostatnio z Hapoelem. No i fakt najbardziej oczywisty: wynik spotkania w dużej mierze uzależniony jest od dwójki Exposito – Pich.

Po pierwszym meczu Śląsk ma skromną zaliczkę. Może nie jest to duży margines błędu, ale na pewno pewien marginesik, który może dać przewagę psychologiczną. Należy pamiętać, że Hapoel na własnym stadionie jest znacznie groźniejszy, co pokazał już w zeszłym sezonie europejskich pucharów, pokonując m.in. 3:1 Slavię Praga. Myślę jednak, że trener Magiera wyjdzie na ten rewanż z takim planem, który pozwoli zobaczyć dwumecz wrocławian w czwartej rundzie kwalifikacji. Początek starcia w Izraelu w czwartek o 19:00.

Ofensywna niemoc

Raków bezbramkowo zremisował z rosyjskim Rubinem Kazań. Na taki wynik nie można raczej narzekać, bo częstochowianie mierzyli się ze znacznie wyżej notowanym zespołem. Ale na kolejne “zero z przodu” już pomarudzić nawet trzeba. To już trzeci mecz ekipy Marka Papszuna w Europie bez strzelonego gola. Oczywiście piłkarze spod Jasnej Góry bramki również nie stracili, ale patrząc na klasę poprzedniego rywala (Suduva) nie jest to wyczyn robiący wrażenie.

Rubin Kazań wydawał się być zespołem nieco konkretniejszym. Rosjanie mieli lepsze okazje bramkowe, a piłkarze Rakowa czyste konto mogą zawdzięczać tylko swojemu bramkarzowi – Vladanovi Kovaceviciowi, który w pierwszej połowie popisał się jedną, fenomenalną interwencją. Gracze trenera Papszuna próbowali konstruować akcje, które, zresztą jak w dwumeczu z Suduvą, wyglądały nieźle do momentu ich finalizacji. Gołym okiem widoczny jest brak skutecznego napastnika, który potrafiłby znaleźć się w odpowiednim miejscu i czasie w polu karnym. Najgroźniejszą sytuacją był strzał Lopeza z rzutu wolnego, po którym piłka odbiła się od defensora gości i nieznacznie minęła bramkę Rubina.

O awans do kolejnej rundy może być bardzo trudno. Rubin na własnym obiekcie pewnie zdoła coś strzelić, co przy ofensywnych kłopotach Rakowa może być gwoździem do trumny. Należy mieć nadzieję, że niedzielna wygrana z Wisłą Kraków doda częstochowianom pewności i wreszcie zdołają zakończyć swą strzelecką niemoc. Początek spotkania w czwartek o 18:00!

⚽️

Click to comment

Leave a Reply

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

Advertisement

Musisz zobaczyć

More in Liga Konferencji Europy