Obserwuj nas

Minął weekend

Nafciarze rewelacją na starcie sezonu #MinąłWeekend – 2. kolejka

Pucharowicze przekładają spotkania ligowe. Widzew dopisuje sobie pierwszy komplet punktów, a Wisła odnosi kolejne przekonujące zwycięstwo – to wszystko wydarzyło się w 2. kolejce Ekstraklasy.

Niebiesko-biała rozwałka

Warta Poznań 0:4 Wisła Płock

Warta Poznań podejmowała w 1. meczu 2. kolejki Ekstraklasy Wisłę Płock. Goście zaczęli atakować już od początku spotkania przez co pierwsza bramka dla nich padła już w 14. minucie. Vallo zagrał prostopadłe podanie do Rafała Wolskiego, a Polak pewnie wykończył w sytuacji sam na sam z Adrianem Lisem. VAR sprawdzał czy gol został strzelony prawidłowo i tak – 30-latek nie był na pozycji spalonej. Już 120 sekund po wznowieniu gry było 2:0 dla Nafciarzy. W środku pola piłkę do Wolskiego zagrał Łukasz Sekulski. Były piłkarz Fiorentiny wbiegł w pole karne i wykorzystał słabą postawę obrońców zdobywając 2. bramkę w tym meczu.

W 30. minucie pogłębiły się kłopoty gospodarzy. Kontuzji doznał Corryn czyli jedyny napastnik Warty w tym spotkaniu (Belg i tak występował tam z przymusu, ponieważ do pełni zdrowie nie doszedł jeszcze Adam Zrelak). To pogrążyło i tak bezzębną w tym meczu Warciarzy. Wisła nadal atakowała i do końca pierwszych 45 minut strzeliła jeszcze jednego gola. Davo dobił strzał Vallo i do przerwy mieliśmy trzybramkowe prowadzenie Nafciarzy.

https://twitter.com/CANALPLUS_SPORT/status/1550532115380535298?s=20&t=4YcTABp4s6EQiYAcVjcF9g

Po przerwie nic się nie zmieniło i chwilę po rozpoczęciu drugiej połowy mieliśmy 4:0 dla Płocczan. Szymonowicz popełnił błąd, Sekulski przejął piłkę i wystawił do Hiszpana „na pustaka”, a ten dokonał dzieła zniszczenia. Okazję na zdobycie honorowego gola Warta miała w 82. minucie. Sarbinowski wystawił piłkę Matuszewskiemu jednak ten trafił prosto w bramkarza.

Premierowe zwycięstwo Widzewa

Jagiellonia Białystok 0:2 Widzew Łódź

Widzew zaprezentował przyzwoity poziom w spotkaniu z Pogonią. Jednak jakość piłkarska Portowców przesądziła o końcowej porażce łodzian. Natomiast Jagiellonia wykorzystała niefrasobliwość w rozegraniu Piasta. Duma Podlasia rozgrywająca drugi mecze u siebie chciała pewnie pokonać beniaminka i zgromadzić kolejny komplet punktów. Przyjezdni nie pozwolili na taki scenariusz.

Pierwsza część gry nie przyniosła bramek. Obie drużyny miały podobny procent posiadania piłki. Jednak optyczna przewaga należała do gospodarzy. Często gościli pod bramką Henricha Ravasa. Nie przekładało się to na celne strzały. Widzew mimo ofensywnego nastawienia Jagiellonii próbował rozgrywać piłkę, a nie wybijać ją daleko na przedpole.

W drugiej odsłonie beniaminek poczuł, że Duma Podlasia nie taka straszna i można ugrać coś więcej niż tylko jeden punkt. Oblicze spotkania odmienił strzał Bartłomieja Pawłowskiego z rzutu wolnego. 29- latek fenomenalnym uderzeniem ulokował piłkę w okienku bramki Zlatana Alomerovicia. Niemiec nie miał żadnych szans na uchronienie zespołu przed utratą gola. Ewidentnie gospodarze byli zaskoczeni takim obrotem spraw. W 84. minucie defensywa Jagielloni się nie popisała. Nowy nabytek Widzewa Jordi Sanchez wykonał rajd między obrońcami przeciwnika. Akcję skończył wślizgiem dającym drugiego gola. Beniaminek ze spokojem dowiózł prowadzenie do końca spotkania.

https://twitter.com/CANALPLUS_SPORT/status/1550574736618541057?s=20&t=-IzWRi_LzaZbzkDbYXAE2Q

Przyjezdni przetrwali napór rywala w pierwszej połowie, zaś w drugiej części gry wykorzystali nadarzające się okazje. Na duży minus w tym spotkaniu można zaliczyć występ defensywy Jagielloni. Nie wolno zostawiać tyle miejsca przeciwnikowi i tak bojaźliwie doskakiwać do piłki. W przyszły weekend obie drużyny zagrają z pucharowiczami – Jagiellonia z Pogonią a Widzew z Lechią po raz pierwszy na własnym stadionie po powrocie do Ekstraklasy.

Burza nie przeszkodziła w rozegraniu spotkania

Cracovia 2:0 Korona Kielce

Już w pierwszej kolejce beniaminek z Kielc wywalczył pierwszy punkt przeciwko Legii. Natomiast Cracovia dobrze zaprezentowała się na trudnym terenie w Zabrzu. Faworytem tego spotkania byli gospodarze. Zanim Pasy udowodniły swoją przewagę nad przeciwnikiem, piłkarze musieli poczekać z wyjściem na murawę. Spotkanie zostało opóźnione o 15 minut ze względu na burzę, która przechodziła w tym czasie nad Krakowem oraz zbyt ogromnej ilości opadów deszczu.

Początkowy fragment spotkania to wyrównana gra z obu stron. Często piłkarze jednego i drugiego zespołu znajdowali się na połowie przeciwnika. Wraz z upływem czasu to Cracovia stwarzała groźniejsze sytuacje. Z pomocą dla gospodarzy przyszedł obrońca Korony Grzegorz Szymusik. 24-latek idealnie uderzył piłkę głową w kierunku własnej siatki po dośrodkowaniu Kamila Pestki. Bramka samobójcza pozwoliła Cracovii z jeszcze większym spokojem kreować kolejne sytuacje.

Korona dość łatwo traciła piłkę pod polem karnym, przez co narażała się na kontry. W drugiej odsłonie kielczanie nie oddali ani jednego strzału celnego. Beniaminkowi brakowało konkretów z przodu. Cracovia mogła zdecydowanie wcześniej przypieczętować komplet punktów.  Jednak udało im się to dopiero w 94. minucie po przeprowadzonej kontrze wykończonej przez Hebo. Duńczyk ukoronował golem swój doskonały występ. Wcześniej kilkukrotnie obsługiwał swoich kolegów dobrymi podaniami.

Pasy zasłużenie wygrały drugi mecz z rzędu. Korona, aby mogła punktować w kolejnych spotkaniach, musi dokładniej rozgrywać piłkę. Popełniane przez nią straty mogły skończyć się zdecydowanie większą porażką niż 2:0.

Paweł Wszołek show

Legia Warszawa 2:0 Zagłębie Lubin

Ostatnim meczem sobotnim było starcie Legii Warszawa z Zagłębiem Lubin. Od początku zaczęli atakować gospodarze.  Po stronie Miedziowych znowu głównie zagrożenie stanowił Łakomy i jego uderzenia z dystansu. Na nic się jednak one nie przełożyły i w 25. minucie Legioniści wyszli na prowadzenie. Mladenović wrzucił piłkę w pole karne, Giorbelidze fatalnie się zachował w defensywie i Paweł Wszołek głową umieścił piłkę w bramce.

https://twitter.com/CANALPLUS_SPORT/status/1550911769907961856?s=20&t=4YcTABp4s6EQiYAcVjcF9g

Goście po straconej bramce ruszyli do ataku. Najlepszą okazję mieli pod koniec pierwszej połowy. Piłkę stracił Rose, przejął ją Adamski, podanie do Starzyńskiego zablokował Wieteska, ale futbolówka spadła pod nogi Gaprindaszwiliego, który strzelił minimalnie obok bramki. Do przerwy mieliśmy jednobramkowe prowadzenie gospodarzy. Na początku drugich 45. minut zakotłowało się pod bramką Legii. Pojawiło się nieporozumienie w komunikacji i bramkarz musiał wybić piłkę na aut tym samym ratując Legię przed stratą gola. Zagłębie przeważało, a najlepszą okazję miało w 75. minucie kiedy to Łakomy wyszedł sam na sam z bramkarzem jednak Kacper Tobiasz popisał się fantastyczną interwencją. Bardzo dobrą okazję pod koniec meczu miał Jędrzęjczyk jednak spudłował. Jednak co się odwlecze to nie uciecze i w 94. minucie po faulu na Mucim w polu karnym Legioniści dostali rzut karny. „11” pewnie wykorzystał Wszołek i mecz zakończył się wynikiem 2:0 dla Legii.

Przełamanie Wrocławian

Śląsk Wrocław 2:1 Pogoń Szczecin

Jedynym meczem niedzielnym było starcie Śląska Wrocław z Pogonią Szczecin. Stało się tak z powodu przełożonych spotkań drużyn grających w europejskich pucharach. Goście mieli okazję do strzelenia gola już w 2. minucie. Niekryty Kamil Grosicki uderzył minimalnie obok bramki. Jak mawia klasyk „niewykorzystane sytuacje lubią się mścić” i w 4. minucie to Śląsk wyszedł na prowadzenie. Dennis Jastrzembski pewnie wykończył w sytuacji sam na sam ze Stipicą. Pomimo to goście się nie poddali i szukali swoich okazji do zdobycia bramki. Nawet jeśli je znaleźli to wtedy na posterunku był Szromnik. Bramkarz Śląska był jednak bezradny w 30. minucie kiedy to Biczachczjan zaskoczył go swoim strzałem z dystansu. Portowcy po tej bramce nadal atakowali jednak brakowało skuteczności. Do przerwy mieliśmy remis.

https://twitter.com/CANALPLUS_SPORT/status/1551239436091924481?s=20&t=4YcTABp4s6EQiYAcVjcF9g

Po przerwie zaatakowali gospodarze czego efektem była bramka w 55. minucie. Garcia wrzucił w pole karne, Grestarsson wykorzystał zamieszanie w polu karnym Pogoni i głową umieścił piłkę w bramce Stipicy. Do końca spotkania nic się zbytni nie działo i Śląsk dowiózł do końca spotkania jednobramkowe zwycięstwo. Była to dla gospodarzy pierwsza wygrana na własnym obiekcie w 2022 roku.

Abramowicz z kolejnym efektownym golem

Stal Mielec 1:1 Radomiak Radom

Mielczanie po niespodziewanym zwycięstwie nad Lechem podejmowali na własnym boisku Radomiaka. Przed sezonem często obie ekipy były typowane jako kandydaci do spadku. Dlatego z takiej perspektywy mogło to być kluczowe spotkanie w walce o ligowe punkty, które w końcowym rozrachunku mogą okazać się bardzo przydatne. Pokonanie mistrzów Polski sprawiło, że stadion został licznie wypełniony przez kibiców.

Na początku spotkania mielczanie mogli wyjść na prowadzenie. Golkiper Radomiaka Gabriel Kobylak przy wybiciu piłki został zablokowany przez Przemysława Maja. Na szczęście przyjezdnych futbolówka powędrowała obok bramki. To była jedna z istotniejszych akcji tej połowy. Obie ekipy rozgrywały piłkę w wolnym tempie, bez żadnego zaskoczenia dla przeciwnika. Jeśli ktoś już próbował zagrozić to Radomiak. Ale ponownie wykazał się w bramce Stali Bartosz Mrozek.

Po przerwie gra się ożywiła. W 54. Minucie zobaczyliśmy pierwszego gola. I to jakiego! Po raz drugi w tym sezonie do siatki trafił Dawid Abramowicz, który wykorzystał doskonałe podanie od Thabo Cele. Gol Polaka bardzo przypomina trafienie Karola Świderskiego w spotkaniu reprezentacji Polski z Albanią w Tiranie. Radomiak nie zwalniał tempa, próbował podwyższyć rezultat. Ale przyjezdni dali się zaskoczyć po stałym fragmencie gry. Said Hamulic strzelił gola głową po rzucie rożnym. Goście wciąż byli stroną dominującą stwarzającą groźniejsze sytuacje. Jednak rezultat  nie uległ zmianie.

https://twitter.com/CANALPLUS_SPORT/status/1551633526579159040?s=20&t=-IzWRi_LzaZbzkDbYXAE2Q

Zadowoleni z tego punktu mogą być mielczanie. Byli zespołem trochę słabszym od Radomiaka. Przyjezdni mogą żałować, że w końcowej fazie gry swoich okazji nie wykorzystał Pawłowski oraz Cele.

Przełożone mecze:

Miedź Legnica – Lech Poznań

Piast Gliwice – Raków Częstochowa

Lechia Gdańsk – Górnik Zabrze

Terminarz 3. kolejki:

 

Autorzy:

Mateusz Adamczyk

Adam Kowalewicz

Skomentuj

Leave a Reply

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Zobacz więcej Minął weekend