Obserwuj nas

Zagłębie Lubin

Miedziowe zagłębie złota

Zagłębie Lubin w nowy sezon wchodzi w dobrym stylu. Po pięciu kolejkach „Miedziowi” mają na swoim koncie 8 punktów i zajmują 8. miejsce. Jednak wspomniany wyżej styl powinien odnosić się raczej do sposobu w jaki gra zespół Piotra Stokowca, a trzeba im oddać, że nie „męczą buły”. Jednak nadal przed drużyną z Lubina sporo pracy, by jasno widoczny potencjał przekuć na jeszcze lepsze wyniki.

Początek sezonu nie rozpieszczał lubińskiego klubu. Pierwsze pięć kolejek to rywale trudni: emocjonalnie (Śląsk i Miedź) lub piłkarsko (Legia i Lech). Pomimo tego podopieczni Stokowca ulegli tylko raz – warszawskiej Legii. Zagłębie boryka się ze sporymi problemami na jednej z pozycji (o tym porozmawiamy w dalszej części artykułu), ale mimo to w każdym spotkaniu pokazuje wiele jakości.  Tym samym „Miedziowi” zaliczają lepszy początek sezonu od tego poprzedniego, kiedy to po 5. kolejkach mieli na swoim koncie 6 punktów, a ich obrona przypominała ser szwajcarski.

Nowi liderzy

Obecne Zagłębie to mieszanka zawodników doświadczonych i graczy, którzy dopiero rozpoczynają swoją przygodę z poważną piłką. Spośród tej drugiej grupy wykreowało się kilku liderów tego zespołu. Pomimo młodego wieku to od nich wiele zależy w zespole z Lubina. Już teraz mówi się o kilku z nich, że mogą odejść z Zagłębia za duże pieniądze. Dojście do głosu młodych zawodników może wyjść „Miedziowym” na dobre. Lubinianie przeczekali po raz kolejny na rozkwit „młodych wilczków” i wiele wskazuje na to, że ci młodzi zawodnicy zaczną pokazywać pełną skalę swoich umiejętności.

https://twitter.com/mkszaglebiepl/status/1556360372122165248

Pierwszym nazwiskiem, które przychodzi do głowy jest Łukasz Łakomy. Pomocnik, który jeszcze niedawno nie był w stanie przebić się do Legii Warszawa dzisiaj stanowi o sile Zagłębia Lubin. Łakomy po pięciu kolejkach jest najwyżej ocenianym zawodnikiem spośród wszystkich „Miedziowych”. To przez niego przechodzi praktycznie każda akcja zespołu.  21-latek od początku sezonu jest w świetnej formie, co sprawiło, że szybko znalazł się w centrum uwagi wielu ekspertów.  Były zawodnik Legii Warszawa na boisku spędza średnio 83 minuty. Celność podań na poziomie 80%. Jednak Łakomy to nie tylko kreowanie. Chociażby w ostatnim spotkaniu derbowym przeciwko Miedzi Legnica to jego ofiarna interwencja uchroniła zespół od utraty bramki.

***

Kolejny, który zasługuję na miano lidera drużyny w tym sezonie to Kacper Bieszczad. Chyba najgłośniejsze nazwisko spośród zawodników z Lubina. Przed sezonem głównie za akcję #murowanepomaganie, gdzie za każde czyste konto Kacper zobligował się wpłacać 1000 zł na cele charytatywne. Więcej o bramkarzu i całej akcji dowiecie się z wywiadu, który jakiś czas temu pojawił się na naszej stronie – link tu. Jednak po rozpoczęciu sezonu do głosu doszły jego umiejętności czysto bramkarskie.  W ten sposób Kacper Bieszczad w 3 z 5 rozegranych meczów zachował czyste konto. 19-latek z Krosna imponuje umiejętnością ustawiania się i przewidywania, w którą stronę może polecieć piłka. Bieszczad na początku sezonu wygląda na dobrego koordynatora gry linii defensywy. Współpraca na linii bramkarz – obrońcy sprawiła, że Zagłębie traci póki co mało goli.

Jeszcze sporo do poprawy

Cytując polskie kino w Lubinie „parę niedociągnięć jest”. Przede wszystkim „Miedziowi” muszą popracować nad skutecznością, bo tu chyba jest największy problem. Do tego jednak przydałoby się mieć odpowiedniego zawodnika występującego na pozycji numer „9”. W tym momencie Zagłębie zaledwie trzykrotnie trafiało do bramki rywali. W pięciu spotkaniach. Nie jest to oszałamiający wynik zważywszy na to, że lider z Płocka zdobył ich 14,  a Stal Mielec 10. Problem jest i to duży. Głównie z przeszacowaniem umiejętności Martina Dolezala. Czy można było przewidzieć, że to nie będzie łowca bramek? Oczywiście. Wystarczyło zrobić minutowy research na transfermarkcie. W Lubinie tego nie zrobiono i wydano na czeskiego napastnika około 200 tysięcy euro.

Z drugiej strony nie tacy napastnicy czy ogółem zawodnicy w polskich warunkach „odpalali” i stawali się gwiazdami ligi. Po Dolezalu jednak tego nie widać. Nie możesz myśleć o dobrych wynikach w momencie, gdy twój napastnik ostatniego gola zdobył cztery miesiące temu. Ciężko obecnie stwierdzić jakie w ogóle Dolezal ma atuty. Doświadczenie? Być może. W końcu Martin do najmłodszych piłkarzy już nie należy.

Trzeba wyraźnie zaznaczyć, że sytuację do zdobycia gola Martin Dolezal miał. Tylko w tym sezonie zmarnował – jak podają portale statystyczne – cztery stuprocentowe sytuacje. Na pięć spotkań. To daje prawie bramkę na mecz. Do tego ciężko nazwać Dolezala człowiekiem od kreowania. W pierwszych pięciu kolejkach znajdował się przy piłce zaledwie średnio 12 razy na mecz.

Szymon Kobusiński jawi się na zawodnika, który z obecnej kadry jest głównym rywalem dla Czecha.  Do tej pory były napastnik Puszczy Niepołomice wchodził na boisko głównie z ławki. Nadal czeka na premierowe trafienie, ale po tych wejściach prezentował się dość przyzwoicie. Mobilny, szybki, nie jest „przyspawany” jedynie do środkowej części boiska. Lubi poszukać sobie miejsca w bocznych sektorach. Być może to jest czas, by dać Polakowi szansę zagrania od pierwszej minuty. Gorzej niż Dolezal nie może zagrać.

***

Trzeba jednak oddać działaczom Zagłębia, że również dostrzegają ten problem i próbują go rozwiązać. Już teraz pojawia się nazwisko Damiana Kurminowskiego w kontekście przenosin do Lubina. Warto jednak dodać, że polski napastnik jest jedynie alternatywą dla napastnika, którego nazwisko jeszcze nie wypłynęło. Jeżeli udałoby się doprowadzić do finalizacji przenosiny skutecznego napastnika to Zagłębie Lubin mogłoby namieszać w tym sezonie.

Nadal jest daleko do hurraoptymizmu, ale początek rozbudza nadzieję. „Miedziowi” grają fajną piłkę. Do tego póki co, szczęście im sprzyja. Mają dobre skrzydła w osobach Cheikhou Dienga i Kacpra Chodyny. Szczególnie ten drugi robi bardzo dobre wrażenie po przesunięciu z prawej obrony. Defensywa wygląda na skonsolidowaną, raczej stroni od głupich błędów. Być może poza sytuacją Jach – Bieszczad, kiedy to pomyłka Jacha doprowadziła do spowodowania rzutu karnego dla rywali przez tego drugiego.

Zagłębie cieszy oko. Powoli widoczne jest to czego oczekuje od zespołu Piotr Stokowiec. Gra piłką, trójkowe akcje w bocznych sektorach, a przede wszystkim walka i zaangażowanie. W nadchodzącej kolejce Zagłębie Lubin podejmie na własnym boisku Radomiaka. Oba zespoły mają póki co taką samą liczbę punktów. Zespół z Radomia wygrał dwa ostatnie ligowe starcia, zdobył więcej bramek od „Miedziowych”, ale także stracił o 4 gole więcej.  Spotkanie w Lubinie rozpocznie się o 15:00 w niedzielę.

#wloskarobota #forzacasteddu kontakt: cm.mutka@gmail.com

Skomentuj

Leave a Reply

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Zobacz więcej Zagłębie Lubin