Obserwuj nas

Liga Konferencji Europy

Lech – Austria. Kolejorz powalczy o pierwsze punkty

Hasło “Austria” sprawia, że po plecach fanów Lecha Poznań przechodzą ciarki, a następnie na ich twarzach pojawia się szczery uśmiech. Uśmiech pamiętający rywalizację z Austriakami, do której doszło w 2008 roku. Dwumecz z ekipą z Wiednia, w 120. minucie rewanżowego starcia na korzyść Kolejorza rozstrzygnął wtedy Rafał Murawski. Sympatycy poznańskiego klubu chętnie wracają pamięcią do tamtego spotkania. Które stało się jednym z symboli występów Lecha w europejskich pucharach. Kibice liczą dziś na podobne emocje do tych, które 14 lat temu towarzyszyły wszystkim oglądającym rywalizację z Austrią Wiedeń.

Niezłe pierwsze wrażenie

Mistrz Polski tydzień temu udał się na Półwysep Iberyjski, a dokładniej do słonecznej Walencji, aby zmierzyć się z hiszpańskim Villareal. Przed meczem bezdyskusyjnym faworytem ogłoszono rywali poznaniaków, którzy w ubiegłym roku swoją przygodę z Ligą Mistrzów zakończyli dopiero w półfinale. Skupienie się na rywalizacji w Europie spowodowało, że Żółta Łódź Podwodna na koniec sezonu wylądowała dopiero na siódmym miejscu w lidze i w tym sezonie rywalizuje tylko w Lidze Konferencji Europy.

Unai Emery w ubiegłym tygodniu dał szansę gry piłkarzom, którzy na co dzień mają kłopoty z regularnymi występami. Nie można jednak powiedzieć, że wystawieni przez hiszpańskiego szkoleniowca zawodnicy są anonimowi. Można przekonać się o tym, zerkając na to, kto w tym spotkaniu pokonywał Filipa Bednarka – Chukwueze i Coquelin jeszcze pięć miesięcy temu zdobywali bramki odpowiednio w meczach z Bayernem oraz Liverpoolem. Mimo że Villareal nie wyszedł na murawę swoim pierwszym garniturem, to na boisku mogliśmy obserwować graczy o naprawdę wysokich umiejętnościach. Którzy przewyższają naszą ligę o co najmniej dwa poziomy. Lech na tle tak mocnego rywala zaprezentował się z bardzo dobrej strony i pokazał, że jest poważnym kandydatem do wyjścia z grupy C.

Po pierwsze punkty

W futbolu nie rozdają jednak punktów za wrażenia artystyczne, więc mimo dobrej postawy, piłkarze Lecha wrócili do Polski z zerowym dorobkiem punktowym. Zgodnie z przewidywaniami prawdziwa rywalizacja rozpocznie się dopiero w meczu z Austrią Wiedeń, czyli rywalem, który bezsprzecznie jest w zasięgu Kolejorza. Biorąc pod uwagę ostatnie mecze, kibice w Poznaniu mogą być optymistami – po słabym starcie w lidze, podopieczni trenera van den Broma nabrali wiatru w żagle i w czterech ostatnich spotkaniach zdołali zdobyć aż 10 “oczek”. W znakomitej dyspozycji są przede wszystkim Ishak oraz Skóraś. Dobrze prezentują się także Pereira, Dagerstal czy Karlstrom. Holenderski szkoleniowiec na przedmeczowej konferencji przyznał, że jedynym nieobecnym jest Bartosz Salamon. Wydaje się więc, że problemy zdrowotne, z którymi trener musiał zmagać się w początkowej fazie sezonu, powoli odchodzą w niepamięć.

Austria w rankingach

Według portalu Transfermarkt kadra Austrii Wiedeń wyceniana jest na około 19 milionów euro. Taki wynik dałby Fiołkom w naszej lidze piąte miejsce pod względem wartości zespołu. Dla porównania zawodnicy najlepszego w tym zestawieniu Lecha, zostali wycenieni na nieco ponad 34 miliony euro. Oczywiście to tylko szacowane wartości piłkarzy, które na boisku mogą nie mieć żadnego znaczenia. Jednak w przypadku zespołów, których nie śledzimy na co dzień, mogą okazać się użytecznym narzędziem, pomagającym oszacować potencjał danego klubu.

Warto przyjrzeć się także rankingom UEFA. Austriacka liga jest dziewiątą siłą Europy, co oczywiście nieco zakłamuje obraz tamtejszej piłki. Punkty dla Austrii zdobywa głównie RB Salzburg, który w ostatnich latach zdominował krajowe podwórko (nieźle w Europie prezentuje się też Lask Linz).  Zdecydowanie lepiej dla Lecha wygląda ranking klubowy UEFA, w którym Austria Wiedeń zajmuje odległe 216. miejsce (Kolejorz w tym zestawieniu plasuje się na 160. pozycji).

Austria? Rywal do przejścia

Zostawmy już wszelkie rankingi i przejdźmy do tego, co na murawie. Dzisiejszy rywal Kolejorza zajmuje szóste miejsce w dwunastozespołowej lidze. Do tej pory w ośmiu spotkaniach zgromadził 9 punktów. Kiedy gra Austria Wiedeń, można spodziewać się sporej liczby goli – średnia dla ligowych spotkań tego zespołu to 3,6 gola na mecz. Dla porównania (taka sama liczba spotkań) w meczach PKO BP Ekstraklasy z udziałem Lecha pada średnio 2,4 gola. Tezy nie potwierdził natomiast ostatni mecz piłkarzy z Wiednia w Lidze Konferencji – w starciu z Hapoelem Beer Sheva padł bezbramkowy remis.

Starcie z Izraelczykami nie było jednak pierwszą europejską rywalizacją Fiołków w tym sezonie. Wcześniej, w ramach kwalifikacji do Ligi Europy, Austria zmierzyła się  Fenerbahce. Piłkarze chcą jednak jak najszybciej zapomnieć o tym dwumeczu. Turecki zespół okazał się zbyt mocny i pewnie pokonał Austriaków (2:0 i 4:1). Po odpadnięciu z tych rozgrywek Austria trafiła do grupy C Ligi Konferencji Europy.

***

Dzisiejszy rywal Lecha może grać zarówno trzema, jak i czterema obrońcami. Wiedeńczycy mogą także płynnie zmienić system w czasie meczu, zależnie od boiskowych wydarzeń. Trener Austrii lubi mieć dopracowane stałe fragmenty gry. Do dośrodkowań z rzutów rożnych i wolnych, dochodzą także próby sforsowania defensywy przeciwnika wznowieniem gry z autu. Austriacy w wielu meczach dają się dość łatwo zaskoczyć swoim rywalom, czego efektem jest spora liczba straconych bramek. Gracze Fiołków potrafią zapędzić się pod pole karne oponenta, zapominając przy tym kompletnie o zabezpieczeniu dostępu do własnej bramki. Szansą dla Lecha mogą być szybkie akcje przeprowadzone tuż po przechwycie futbolówki.

Za ofensywne poczynania wiedeńczyków odpowiada przede wszystkim Andreas Gruber, który w austriackiej lidze na swoim koncie ma 3 gole oraz 2 asysty. Mierzący 174 cm napastnik bazuje głównie na swojej ruchliwości oraz boiskowym sprycie, który pozwala mu niejednokrotnie przechytrzyć obrońców. Defensorzy Lecha będą musieli zwrócić także uwagę na Jukicia oraz Fitza.

Lech faworytem

Lech ostatnio znajduje się na fali wznoszącej i na pewno jest faworytem dzisiejszego starcia. Kolejorz wydaje się zespołem mającym w swoich szeregach zawodników o większych umiejętnościach. Wskazują na to nie tylko wartości rynkowe poszczególnych graczy, ale przede wszystkim fakt, że piłkarze poznańskiej ekipy zostali docenieni przez selekcjonerów kadr narodowych. Powołania otrzymali Skóraś, Ishak, Karlstrom, Dagerstal, Satka, Kvekveskiri oraz Tsitaishvili. Pokazuje to ogromny potencjał, który drzemie w drużynie Johna van den Broma. Potencjał, który przy wsparciu ponad 20 tysięcy kibiców, powinien doprowadzić Lecha do pierwszego zwycięstwa w Lidze Konferencji Europy.

 

⚽️

Skomentuj

Leave a Reply

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Advertisement

Musisz zobaczyć

Zobacz więcej Liga Konferencji Europy