Obserwuj nas

Liga Konferencji Europy

Lech-Hapoel. Kolejorz może przybliżyć się do „europejskiej wiosny”

Grupowe zmagania w ramach europejskich rozgrywek wkraczają w decydują fazę. Po wysokiej wygranej z Austrią Wiedeń, Lechici poszukają kolejnych punktów w starciu z Hapoelem Beer Szewa. Jeżeli poznaniacy myślą o awansie muszą znaleźć sposób na gości z Bliskiego Wschodu. Później Lechowi zostaną już starcia w Austrii oraz Izraelu, gdzie przy wsparciu własnych kibiców rywale będą zdecydowanie groźniejsi, a także mecz przed własną publicznością z  Villarealeam. Wydaje się więc, że dzisiejszy pojedynek może okazać się kluczowy w kontekście awansu drużyny z Wielkopolski do fazy pucharowej.

Sytuacja w grupie

Lech najpierw po świetnym widowisku przegrał z Villarealem (3:4), a następnie na swoim obiekcie rozbił Austrię Wiedeń (4:1). Pierwsze miejsce z kompletem punktów zajmuje Żółta Łódź Podwodna. Kolejorz z trzema „oczkami” plasuje się na drugiej pozycji i ma przewagę dwóch punktów nad pozostałymi zespołami. Hapoel jedyny punkt zdobył w wyjazdowym meczu z wiedeńczykami – w starciu Izraelczyków z Austriakami padł bezbramkowy remis.

Lech może zwiększyć swoją przewagę wygrywając z Hapoelem i postawić ważny krok w kierunku następnej fazy rozgrywek. Tym bardziej, że Austria zmierzy się na wyjeździe z liderem grupy C. Fiołki na pewno nie są faworytem tego spotkania i bardzo prawdopodobne, że z Półwyspu Iberyjskiego wyjadą, nie powiększając swojej zdobyczy punktowej. Dziś wieczorem kibice będą zdecydowanie mądrzejsi – trzecia kolejka powinna rozjaśnić sytuację w kontekście szans na wiosenne występy na europejskich boiskach.

Hapoel w europejskim futbolu

Tak jak w przypadku Austrii Wiedeń, spróbujmy najpierw nieco przybliżyć pozycję Hapoelu w europejskiej piłce. Liga izraelska znajduje się na 21. miejscu w Krajowym Rankingu UEFA, natomiast sam Hapoel w Rankingu Klubowym UEFA możemy znaleźć na 102. pozycji (PKO BP Ekstraklasa – 27. miejsce; Lech 168.) Zdecydowanie lepiej dla Lecha wypada porównanie wartości rynkowej kadry.

Według portalu Transfermarkt gracze Lecha są wyceniani na około 32 mln euro, podczas gdy wartość graczy Hapoelu szacowana jest na 16,6 mln euro. Najlepiej wycenianym piłkarzem izraelskiego klubu jest Shapi Suleymanov, którego wyceniono na 3 mln euro. Dokładnie taką samą kwotę podano w kontekście najcenniejszego zawodnika poznańskiego zespołu – Mikaela Ishaka. Hapoel przyjechał do stolicy Wielkopolski jednak bez swojego gwiazdora, który nie dostał zgody na wjazd do Polski (piłkarz jest Rosjaninem).

O sile Hapoelu w zeszłym roku przekonał się Śląsk Wrocław, który w dwumeczu został znacznie pokonany przez Izraelczyków. W ramach trzeciej rundy eliminacyjnej do Ligi Konferencji Europy. Wrocławianie co prawda ograli przed własną publicznością rywali 2:1, lecz w rewanżu ulegli aż 0:4 i ostatecznie musieli uznać wyższość przeciwnika z Bliskiego Wschodu.

Hapoel – jaki to rywal?

Hapoel zajmuje w lidze izraelskiej czwartą pozycję, mając na swoim koncie 12 punktów po sześciu spotkaniach. W meczach, które rozgrywa na krajowym podwórku pada średnio około 3 goli. Dzisiejszy rywal poznaniaków wykazuje się przede wszystkim wysoką skutecznością w działaniach ofensywnych – zespół z Izraela w sześciu kolejkach strzelił więcej goli, niż Lech w dziesięciu meczach PKO BP Ekstraklasy (Hapoel -13; Lech – 11).

Izraelczycy tegoroczne zmagania w Europie rozpoczęli od drugiej rundy kwalifikacji Ligi Konferencji Europy i starcia z Dynamem Mińsk (3:1). W kolejnych etapach eliminowali Lugano (5:1) oraz Universitatea Craiova (2:2, potrzebna była seria rzutów karnych). Rywalom Lecha gorzej wiedzie się już w samej fazie grupowej, w której to nie wygrali jak dotąd żadnego spotkania. W Wiedniu zaprezentowali się gorzej od gospodarzy, ale zdołali wywieźć z Austrii cenny remis. Natomiast w drugiej kolejce pokazali się z ciekawszej strony, lecz klasa rywala okazała się zbyt wysoka. Villareal ostatecznie wygrał 2:1.

Piłkarze Lecha będą musieli uważać na Rotema Hatuela, który w tym sezonie w europejskich rozgrywkach (kwalifikacje + faza grupowa) strzelił już pięć goli. 24-latek nie jest co prawda pierwszym wyborem trenera, ale kiedy już wejdzie na boisko potrafi znaleźć sposób na defensywę przeciwnika. O jego sprycie i wyczuciu mogli przekonać się defensorzy Villaerealu, którzy nie zdołali upilnować napastnika we własnej szesnastce. Jeżeli Hatuel nie wybiegnie na murawę od samego początku meczu, może okazać się asem w rękawie Hapoelu, który będzie w drugiej połowie szukał korzystnego rezultatu.

Słabe punkty Izraelczyków

Izraelczycy wydają się być drużyną dość niezdarną w obronie. Analizując występy w europejskich pucharach można łatwo dostrzec, że błędy w defensywie naprawiane są za pomocą nieprzepisowych zatrzymań przeciwnika. Tym samym dość często rywalom Hapoelu przyznawano rzuty karne. W meczach z Lugano i Villarealem oponenci izraelskiego klubu mieli aż po dwie jedenastki. Rzut karny został podyktowany również w starciu z Universitatea Craiova. Warto podkreślić, że ten stały fragment gry, choć jest świetną okazją do zdobycia bramki, nie oznacza jeszcze gola. A już na pewno nie wtedy, gdy między słupkami stoi Omri Glazer.

Bramkarz Izraelczyków ma nosa do jedenastek, co udowodnił chociażby w spotkaniu z Lugano, ale przede wszystkim w serii rzutów karnych w czwartej rundzie kwalifikacji, w której obronił dwa strzały z jedenastego metra. Izraelczyk jest pewnym punktem swojego zespołu i w dzisiejszym meczu może napsuć Lechitom sporo krwi.

Bardzo ważną rolę w starciu z Hapoelem odegrają zawodnicy biegający w bocznych strefach boiska. Defensywa Izraelczyków jest zagubiona zwłaszcza wtedy, gdy rywale posyłają dośrodkowania w pole karne. Kluczową rolę może odegrać więc Joel Pereira, który swoimi dokładnymi podaniami między defensorów może wypracować Kolejorzowi kilka dogodnych sytuacji do zdobycia bramki.

Lech powinien dopisać kolejne trzy punkty

Biorąc pod uwagę mecze w europejskich pucharach Lech nie zawodzi przed własną publicznością. Do tej pory podopieczni Johna van den Broma wygrali wszystkie spotkania. Kolejorz jest faworytem również w dzisiejszym meczu, lecz nie należy spodziewać się łatwej przeprawy. Jak podkreśla holenderski szkoleniowiec poznaniaków, Hapoel potrafi grać wysokim pressingiem i zmusić przeciwników do błędów. Mimo to piłkarze Lecha będą chcieli pokazać swoją wyższość i przybliżyć się do wyjścia z grupy. Pomóc w tym zadaniu ma dość szeroka kadra.

Po problemach zdrowotnych z początku sezonu nie ma już prawie śladu i John van den Brom ma do dyspozycji wszystkich zawodników (nie licząc oczywiście Bartosza Salamona, który pauzuje dłuższy czas). Dodatkowym wsparciem będą kibice, których podobnie jak na meczu z Austrią, powinno być około 20 tysięcy. Zdecydowanie więcej argumentów przemawia za mistrzem Polski. Fani mogą oczekiwać od swoich piłkarzy ciekawego widowiska oraz kompletu punktów.

 

 

⚽️

Skomentuj

Leave a Reply

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Advertisement

Musisz zobaczyć

Zobacz więcej Liga Konferencji Europy