Obserwuj nas

Górnik Zabrze

Kontrowersje w zimowej aurze – czyli o spotkaniu Górnika z Lechią

Starcie Górnika Zabrze z Lechią Gdańsk w ramach 19. kolejki PKO BP Ekstraklasy, w którym padł remis  1:1, nie zadowoliło żadnej ze stron. W pierwszej połowie gola dla gospodarzy zdobył Szymon Włodarczyk, a po przerwie punkt przyjezdnym zagwarantował Łukasz Zwoliński. Nie brakowało również kontrowersji – sędzia Damian Sylwestrzak podjął kilka decyzji, które znacząco wpłynęły na losy tej potyczki. Jakich? I czemu mecz ten musiał być na jakiś czas przerwany? Zapraszam na relację z tego spotkania.  

Śnieg, który nie zaskoczył organizatorów

Gdy sędzia Damian Sylwestrzak dał znak do rozpoczęcia gry, murawa na stadionie przy ul. Roosevelta w Zabrzu była jeszcze zielona. Jeszcze, bo  już kilka minut po pierwszym gwizdku z nieba zaczął sypać śnieg. I to w tak dużej ilości, że po jakimś czasie nie było widać nie tyle piłki, co zawodników obu drużyn i nawet sędziego Sylwestrzaka, który tego dnia ubrany był w neonowo żółty strój! W dwudziestej siódmej minucie spotkania skład sędziowski wspólnie z kapitanami Górnika i Lechii podjął decyzję o przerwaniu meczu. Po chwili na murawie pojawiły się traktory, które zagarnęły biały puch poza obręb boiska i już po niecałych piętnastu minutach gra została wznowiona. Na dużą pochwałę zasługują organizatorzy, którzy musieli być przygotowani na taki obrót wydarzeń i zareagowali nań błyskawicznie. Za to ode mnie słowa uznania.

Górnicy bez formy na wiosnę

Dzisiejsi gospodarze zaczęli drugą część sezonu naprawdę fatalnie, ulegając na wyjeździe Cracovii 0:2 i oddając zaledwie jeden celny strzał. Co prawda czternastokrotni mistrzowie naszego kraju posiadali piłkę przez prawie dwie trzecie tamtego spotkania, lecz na udane akcje się to nie przełożyło. Podobnie było i tym razem, a zwłaszcza w pierwszej połowie. Gospodarze starali się zdominować przyjezdnych z Gdańska, jednak wszystkie ich strzały były albo niecelne, albo blokowali je piłkarze Lechii. Górnik objął prowadzenie dopiero w doliczonym czasie gry po wątpliwym rzucie karnym, a w drugiej części meczu dał sobie strzelić wyrównującego gola. Nie na taki początek wiosny liczyli kibice zabrzańskiego klubu, których cierpliwość się kiedyś wreszcie skończy. Górnik zajmuje obecnie jedenaste miejsce w ligowej tabeli, z czteropunktową przewagą nad strefą spadkową, a w przyszłą niedzielę klub z Zabrza podejmie przy ul. Roosevelta Radomiaka.

Brak Flavio? To nie problem!

Drużyna prowadzona przez trenera Kaczmarka miała przystąpić do rundy wiosennej z pewnymi kłopotami. Jednym z kłopotów była bez wątpienia kontuzja Flavio Paixao. Według mnie największej gwiazdy gdańskiego klubu, która w pierwszej części sezonu zdobyła sześć bramek i przy dwóch asystowała. Lechia zdaje sobie jednak nic z tej absencji nie robić. W osiemnastej kolejce wygrała, co prawda trochę szczęśliwie (Dominik Furman nie wykorzystał karnego) z Wisłą Płock. W dzisiejszym starciu z Górnikiem nie wyglądała źle. Zwłaszcza w drugiej połowie, gdy wyrównującego gola zdobył Zwoliński. Swoje okazje mieli także Ilkay Durmus czy Conrado.

Mogą być z siebie zadowoleni po tych pierwszych dwóch spotkaniach Lechiści, bowiem zajmowali oni przed startem rundy wiosennej szesnaste miejsce, a więc znajdowali się oni w strefie spadkowej, a obecnie zrównali się punktami ze Śląskiem i Górnikiem. I plasują się na trzynastym miejscu w tabeli. W następnej serii gier Biało – Zielonych czeka jednak naprawdę ciężki sprawdzian – podejmą oni łódzkiego Widzewa, który zajmuje obecnie trzecie miejsce w tabeli Ekstraklasy.

Decyzje Sylwestrzaka 

Niestety był to kolejny mecz po jesienno-zimowej przerwie, w którym nie zabrakło kontrowersji. Sędzia Damian Sylwestrzak popełnił moim zdaniem katastrofalny błąd w 42. minucie spotkania, gdy nie pokazał czerwonej kartki napastnikowi Lechii, Łukaszowi Zwolińskiemu, który ostrym wślizgiem zaatakował Norberta Wojtuszka. Po sprawdzeniu sytuacji przy wozie VAR pokazał Zwolińskiemu jedynie żółty kartonik. Uważam jednak, że tak ostre wejście zasługiwało na „czerwo” i jest to wielki błąd arbitra tego meczu. A Zwoliński grał dalej i w drugiej połowie strzelił bramkę dającą gdańszczanom remis. Chociaż nie powinno go być już wówczas w ogóle na boisku…

Kolejna kontrowersja dotyczy dość miękkiej „jedenastki” podyktowanej przez pana Sylwestrzaka. Co prawda Ilkay Durmus rzeczywiście zagrywał piłkę ręką, lecz wcześniej piłka prześlizgnęła się jeszcze po nodze Turka. Ogólnie było to mocno przypadkowe zachowanie, które moim zdaniem nie zasługiwało na gwizdnięcie karnego. Podobną sytuację mogliśmy zobaczyć już w Mielcu, gdy po zagraniu Skórasia futbolówka została odbita dłonią przez Arkadiusza Kasperkiewicza. Wówczas sędzia Raczkowski na wapno nie wskazał, więc czemu dzisiaj zrobił to Damian Sylwestrzak? Nie wiem.

Kibic poznańskich klubów, entuzjasta Ekstraklasy, początkujący dziennikarz.

Skomentuj

Leave a Reply

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Zobacz więcej Górnik Zabrze