Obserwuj nas

Rozgrywki

Do wyłonienia mistrza droga daleka #MinąłWeekend – 20. kolejka

Raków niespodziewanie stracił punkty w Mielcu. Legia wyszarpała remis, Kolejorz goni czołową dwójkę, a Piast wygrywa w bezpośrednim starciu o wydostanie się ze strefy spadkowej  – to wszystko wydarzyło się w 20. kolejce Ekstraklasy.

Gdzie ta skuteczność?

Lechia Gdańsk 0:0 Widzew Łódź

Łodzianie mimo wywalczenia dwóch oczek w dwóch pierwszych spotkaniach rundy rewanżowej, mogą czuć rozczarowanie. Liczba kreowanych sytuacji przez RTS pozwalała im wierzyć w zdobycie nawet kompletu punktów. Tak się nie stało i nie inaczej było w meczu z Lechią. Gdańszczanie pod wodzą Marcina Kaczmarka radzą sobie przyzwoicie. Mimo to widmo spadku czyha jeszcze za ich plecami.

Do wyjściowej jedenastki Widzewa powrócił Jordi Sanchez, a Andrejs Ciganiks otrzymał od trenera Janusza Niedźwiedzia szansę debiutu od pierwszej minuty. Natomiast w szeregach gospodarzy taką możliwość dostał zimowy nabytek Kevin Friesenbichler. Zmaganiom przyglądał się selekcjoner reprezentacji Polski Fernando Santos.

Pierwsze 20 minut to pełna dominacja gości. Pewni w rozegraniu i w doprowadzaniu do sytuacji bramkowych. Ale cóż z tego, jeżeli ponownie zawodziła skuteczność. Swoich okazji nie wykorzystali m.in. Milos, Letniowski, Cyganiks. Lechia początkowo czekała na kontry, ale im było bliżej przerwy, tym bardziej potrafili utrzymać się przy piłce i spróbować swoich sił w ataku pozycyjnym. Jednak żadnym dyskusjom nie podlegała ewidentna przewaga Widzewa.

Po przerwie obraz gry był podobny, ale intensywność w porównaniu z pierwszą połową osłabła. Lechia nie zdołała uderzyć celnie na bramkę. Najbliżej był Tobers w 70. minucie, kiedy to sprzed pola karnego uderzył w poprzeczkę. Łukasz Zwoliński próbował dobijać, ale nieskutecznie.

https://twitter.com/CANALPLUS_SPORT/status/1624153619925794816?s=20&t=1WGBt0sDl83X24E2XvFdDw

W doliczonym czasie gry piłkę meczową mieli goście. Świetną indywidualną akcją popisał się zmiennik Juljan Shehu, podał do wychodzącego na dobrą pozycję Bartłomieja Pawłowskiego, a ten… oddał zbyt słaby strzał, aby pokonać Dusana Kuciaka.

RTS może pluć sobie w brodę, że znowu nie wykorzystał nadarzających się sytuacji. Pozytyw, jaki mogą wyciągnąć z tego spotkania, jest taki, że pierwszy raz w tym roku zachowują czyste konto. Natomiast Lechia przy odrobinie szczęścia mogła pokusić się o wygraną, ale z przebiegu całego spotkania punkt przyjmą z zadowoleniem, gdyż w ich przypadku każde oczko jest na wagę utrzymania.

Zwycięski remis Stali

Stal Mielec 0:0 Raków Częstochowa

Drugim z piątkowych starć było spotkanie Stali Mielec z Rakowem Częstochowa. Lider mimo sporej liczby okazji nie potrafił strzelić tego zwycięskiego gola i finalnie zakończyło się ono bezbramkowym remisem. Więcej o tym widowisku przeczytacie w podsumowaniu napisanym przez Antoniego Malinowskiego.

Korona z punktami

Śląsk Wrocław 1:1 Korona Kielce

Sobotnie granie zaczynaliśmy od spotkania Śląska Wrocław z Koroną Kielce. Było to bardzo ważne spotkanie w kontekście walki o utrzymanie.  Co prawda, obydwie drużyny wygrały swoje ostatnie spotkania, ale i tak ich sytuacja nie wyglądała aż tak kolorowo. Gospodarze mieli przed pierwszym gwizdkiem 4 punkty przewagi nad strefą spadkową, zaś kielczanom brakowało 4 punkty do wyjścia z tej grupy.

W pierwszej połowie, to goście znacznie częściej byli przy piłce, ale nic z tego nie wynikało. A Śląskowi takie granie w ogólnie przeszkadzało. Grali, jakby taki wynik ich zadowalał.

Na początku drugich 45. minut kielczanie mieli fenomenalną okazję do wyjścia na prowadzenie. Szykawka trafił w słupek, a dobitkę Łukowskiego w fenomenalny sposób obronił Leszczyński. Kilkanaście minut później Ślązacy wyszli na prowadzenie. Leiva wrzucił w pole karne, piłkę zgrał Verdasca, a ją do bramki John Yeboah – 1:0. Analizowano jeszcze, czy Portugalczyk nie był na pozycji spalonej, ale koniec końców bramka została uznana.

https://twitter.com/CANALPLUS_SPORT/status/1624431544709554178?s=20&t=ITUHlKRixSVxTjgAX2rITw

Gdy wydawało się, że w tym meczu nic się już nie wydarzy, to Łukasz Bejger postanowił dodać temu meczowi kolorytu i w głupi sposób zdecydował się sfaulować Dawida Błanika. „Jedenastkę” na bramkę zamienił Łukowski i mieliśmy wynik remisowy. Ostatecznie starcie zakończyło się podziałem punktów.

Zwycięska lokomotywa

Wisła Płock 0:1 Lech Poznań

W sobotnie popołudnie płocka Wisła podejmowała na własnym stadionie Lecha Poznań. Gospodarze mieli bardzo dużo okazji, żeby strzelić tego gola, ale byli tego dnia wybitnie nieskuteczni i koniec końców, to właśnie Kolejorz wyjechał z Mazowsza, z trzema punktami w kieszeni. Więcej o tym starciu przeczytacie w tekście mojego autorstwa.

Jagiellonia w końcu ze zwycięstwem

Jagiellonia Białystok 2:0 Pogoń Szczecin

Na papierze zdecydowanym faworytem tego spotkania wydawała się być Pogoń Szczecin. Szczecinianie, co prawda przegrali domowy mecz ze Śląskiem, ale stało się to dość pechowo. Jagiellonia zaś dwukrotnie zremisowała na start rudny wiosennej, mając więcej szczęścia niż rozumu.

Pogoń od samego początku chciała strzelić gola. Udało się, to im już w 13. minucie, ale bramka nie została uznana, z racji na pozycję spaloną Pontusa Almqvista. Jeszcze mieliśmy uderzenie Kamila Grosickiego z dystansu, ale poza tym nic. Jagiellonia kompletnie bez konkretów w ofensywie.

W 58. minucie niewidoczna w ofensywie przez cały dotychczasowy okres gry Jagiellonia wyszła na prowadzenie. Wdowik wrzucił z rzutu rożnego na głową Tomasza Kupisza, a ten to wykorzystał. Zawodnicy ze Szczecina cały czas byli tak samo nieskutecznie. Fatalnie spudłowali Grosicki i Zahović. W 78. minucie Jagiellonia po ładnie rozgranej kontrze podwyższyła prowadzenie. Podanie Lewickiego na bramkę zamienił Imaz. I tak też skończyło się to spotkanie. Pogoń po raz kolejny nie była w stanie wykorzystać swoich okazji, zaś Jagiellonia odniosła dość fartowne zwycięstwo.

https://twitter.com/CANALPLUS_SPORT/status/1624511411698417664?s=20&t=ITUHlKRixSVxTjgAX2rITw

Fornalik nie przeciwstawił się byłemu klubowi

Zagłębie Lubin 0:2 Piast Gliwice

Do ciekawego starcia doszło w niedzielne południe. Miedziowi podejmowali Piast na własnym terenie. Dla Waldemara Fornalika była to wyjątkowa chwila, gdyż po raz pierwszy mierzył się przeciwko zespołowi, który prowadził przez ostatnie 5 lat. Dodatkowo stawka była ogromna. Walka toczyła się o wydostanie ze strefy spadkowej. Więcej nt. tego meczu przeczytacie w artykule Mateusza Kotlarza Koszmar z ulicy Skłodowskiej – Curie.

Bez większych emocji w Zabrzu

Górnik Zabrze 0:0 Radomiak Radom

Górnicy wciąż czekają na premierowe zwycięstwo w rundzie wiosennej. Sytuacja w Zabrzu robi się coraz bardziej napięta. Ostania ligowa wygrana miała miejsce na początku listopada. Wszystko wskazuje na to, że gospodarze będą uwikłani w walkę o utrzymanie. O wiele lepsze humory mają w Radomiu, gdzie miejscowy Radomiak plasuje się w górnej połówce ligowej tabeli.

W pierwszej odsłonie można było zobaczyć większe zaangażowanie po stronie zabrzan. Byli aktywniejsi w kreowaniu sytuacji. Oddali trzy strzały celne, o dwa więcej od przyjezdnych, jednak ich jakość pozostawiała wiele do życzenia. Górnik musiał popracować nad wykończeniem akcji, gdyż Gabriel Kobylak nie miał większych problemów z ich obroną.

Po przerwie gospodarze nie poprzestawali w atakowaniu bramki przeciwnika, ale piłka często wędrował wprost w golkipera przyjezdnych. Radomianie odgryzali się zabrzanom większą liczbą uderzeń w światło bramki rywala niż miało to miejsce w pierwszej połowie. Mimo tych sytuacji kibice nie doczekali się jakiegokolwiek gola. Najbliżej zdobycia rozstrzygającej bramki byli goście. Jednak fatalnie kontrę wykończył Rocha, uderzając piłkę wprost w obrońcę.

https://twitter.com/CANALPLUS_SPORT/status/1624799027375255553?s=20&t=1WGBt0sDl83X24E2XvFdDw

Górnik tworzył zbyt wolno akcje, aby zaskoczyć defensywę rywali, która w rundzie rewanżowej nie straciła jeszcze gola. Zabrzanie teraz staną przed trudnym wyzwaniem pokonania Rakowa. Choć ta sztuka udała im się jako jedynym jesienią razem z Cracovią.

W pogoni za Pasami

Legia Warszawa 2:2 Cracovia

Cracovia w ostatnich miesiącach lubi wygrać z czołowymi zespołami, aby potem przegrać z kimś z dolnej części tabeli. W niedzielny wieczór byli bliscy wywiezienia z Łazienkowskiej kompletu punktów. Legia w samej końcówce dwukrotnie goniła wynik. O udanej pogoni za punktem pisze Krzysztof Dąbrowski w artykule Rollercoaster emocji w Warszawie [KOMENTARZ ZE STADIONU].

Bramkarze w roli głównej

Warta Poznań 1:1 Miedź Legnica

Warta jest jedną z najsłabiej punktujących ekip na własnym stadionie, a Miedź na wyjazdach Legniczanie potrzebują zwycięstw jak tlenu. Rundę wiosenną rozpoczęli od dwóch remisów i przegranej. Dlatego legniczanie pragnęli wywieźć z Grodziska Wielkopolskiego wygraną, która zbliży ich do bezpiecznego miejsca. Podopieczni Dawida Szulczka obecnie mają 6 punktów przewagi nad strefą spadkową. Tyle samo oczek tracą do 4. lokaty.

Pierwsza odsłona nie przysporzyła wielu emocji. Warta kontrolowała przebieg spotkania. Najczęściej oddawali strzały z dystansu. W szeregach gospodarzy uderzenia oddawane były przez wielu różnych piłkarzy. Początkowo Miedź nie wyglądała na ekipę, której zależy na wygranej, co dziwiło, patrząc, w jakiej są sytuacji. Ale im było bliżej przerwy, tym beniaminek próbował wywierać presję na przeciwniku. Warta nie popełniła poważniejszych  błędów mogących skończyć się utratą gola.

Solidna defensywa poznaniaków skruszyła się dopiero po godzinie gry. Miedź wrzuciła piłkę z autu w pole karne. Piłka przeszła między nogami bramkarza. Kamil Drygas nie miał problemów, aby wpakować ją do siatki.

https://twitter.com/CANALPLUS_SPORT/status/1625215807557967873?s=20&t=XayF5CcUgSTMsU7KjTqfLg

Chwilę wcześniej Drygas oddał dobre uderzenie głową, ale na posterunku znalazł się Adrian Lis. Po przerwie Warta główne zagrożenie stwarzała po rzutach rożnych. W 74. minucie w zamieszaniu pod polem karnym piłka ostatecznie trafiła do Miłosza Szczepańskiego, który szczęśliwym uderzeniem tuż przy słupku pokonał zaskoczonego Mateusza Abramowicza. Golkiper gości mógł ustawić się lepiej przy tym strzale.

https://twitter.com/CANALPLUS_SPORT/status/1625219628489220096?s=20&t=XayF5CcUgSTMsU7KjTqfLg

Do końca spotkania żadna z ekip już nie przechyliła szali zwycięstwa na swoją stronę.

Miedź dość szczęśliwie objęła prowadzenie i może żałować, że nie dowiozła korzystnego dla siebie rezultatu do końca spotkania. Dziś nie zyskali punktu, a stracili dwa.

Terminarz 21. kolejki:

Autorzy:

Mateusz Adamczyk

Adam Kowalewicz

1 Comment

1 Comment

Leave a Reply

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Zobacz więcej Rozgrywki