Legia Warszawa
Twierdza Łazienkowska i Josue zostaje! [KOMENTARZ ZE STADIONU]
-

Autor
Krzysztof Dąbrowski

Co to był za sez… Nie, spokojnie. Na podsumowania przyjdzie jeszcze zdecydowanie czas. Legia Warszawa w ostatnim meczu sezonu potwierdziła swoją dobrą formę na własnym stadionie i pokonała Śląsk Wrocław 3:1. Można powiedzieć, że to był rollercoaster emocji nie tylko dla kibiców gości, ale również dla kibiców gospodarzy. Pomimo tego, że Legia miała już zapewnione drugie miejsce w tabeli PKO BP Ekstraklasy to kibice oczekiwali, że stadion przy ul. Łazienkowskiej 3 pozostanie niezdobytą twierdzą. Natomiast goście nie tylko musieli patrzeć na siebie, ale również na wyniki na pozostałych stadionach. Kto zagrał najlepiej? Czy Jacek Magiera znalazł sposób na swój były klub? Czy było to godne zakończenie sezonu? Zapraszam na ostatni w sezonie 2022/2023 „Komentarz ze stadionu”.
Gdzie Śląsk nie może, tam Cracovia pomoże
Multiliga PKO BP Ekstraklasy to kwitesencja, a wręcz wisienka na torcie całego sezonu. Zwłaszcza, kiedy w tabeli nie wszystko jest jasne jak na dłoni. Teoretycznie Śląsk Wrocław znajdował się na nieco gorszej pozycji niż Wisła Płock, ponieważ mierzył się z aktualnym wicemistrzem Polski na stadionie, gdzie nikt nie był w stanie zdobyć kompletu punktów. Natomiast zawodnicy z Płocka mierzyli się w Krakowie z miejscową Cracovią. Goście w Warszawie zaczęli bardzo dobrze. Już w 8. minucie spotkania drogę do bramki Kacpra Tobiasza znalazł Erik Exposito. Po indywidualnej akcji Yeboaha, Niemiec wyłożył przed pole karne Hiszpanowi, a ten za pomocą swojej lewej nogi dokręcił po „długim” słupku futbolówkę do bramki. Kibice gości wpadli w szał radości. Nie ma się co dziwić, bo nie każdy tak rozpoczyna mecze z Legią na Łazienkowskiej.
https://twitter.com/CANALPLUS_SPORT/status/1662485656805818369
Zresztą trener Jacek Magiera miał całkiem niezły plan na całe spotkanie z Legią Warszawa. Goście utrzymywali się w średnim pressingu, który zaczynał się od środka boiska, ale kluczowym elementem był Michał Rzuchowski i jego dwójka pomocników. Zawodnik Śląska świetnie regulował odległości pomiędzy formacjami, a sam nie pozwalał rozwinąć skrzydeł zawodnikom Legii, którzy starali się szukać miejsca właśnie w tych strefach boiska. Dzięki takiemu ustawieniu Legia musiała rozszerzać grę za pomocą wahadłowych, a sam Josue nie miał tak dużej swobody w środku pola.
Michał Rzuchowski: "Nie jestem zadowolony z tego sezonu" #LEGŚLA pic.twitter.com/5cKKVW6fMn
— Watch Ekstraklasa (@watch_esa) May 27, 2023
***
Natomiast w fazach ofensywnych goście ograniczyli się do swoich dwóch najlepszych zawodników – Yeboaha oraz Exposito. Liczyli oni na przebojową akcję jednego z nich. Jednak nie bez przyczyny wyglądało ich ustawienie w następujący sposób. Niemiec grał nieco bliżej lewej strony, ze względu na swoją atuty motoryczne. Kilka razy uciekł Nawrockiemu i Augustyniakowi wychodząc do prostopadłych piłek zagranych z głębi pola. Dwukrotnie sytuację ratował Kacper Tobiasz, który popisał się wspaniałym refleksem. Hiszpan w porównaniu do Niemca był ustawiony bliżej Yuriego Ribeiro i Makany Baku, aby wykorzystał swój wzrost oraz tężyznę fizyczną. Kilka razy wygrał pojedynki powietrzne, jak również potrafił utrzymać się z rywalem na plecach.
Petr Schwarz o współpracy z trenerem Magierą. Przyznaje, że na razie nie myśleli czy to trener na lata. #LEGŚLA pic.twitter.com/SGtNEBecTu
— Watch Ekstraklasa (@watch_esa) May 27, 2023
Twierdza Łazienkowska
Legia Warszawa w sobotnie popołudnie długo szukała swojego rytmu meczowego i swojej gry. Mankamentem Wojskowych była przede wszystkim słaba komunikacja w środku pola oraz mała wymienność pozycji. O ile Bartosz Slisz grał jak zwykle na wypracowanym przez siebie poziomie, o tyle Igor Strzałek nie czuł w ogóle chemii pomiędzy nim, a Josue. Nie był spoiwem tych dwóch Panów. Stąd utrudnione było rozgrywanie piłki do własnej bramki. Zresztą przez pierwsze 15 minut to Śląsk Wrocław miał na koncie 4 strzały celne.
Ta kuźwa pic.twitter.com/19zWwV9W31
— Michał (nowe konto) (@majkeI1999) May 27, 2023
Pod koniec pierwszej połowy Legia Warszawa wyprowadziła dwa szybkie ciosy i na przerwę gospodarze schodzili z jednobramkowym prowadzeniem. Pierwsza bramka padła dość szczęśliwe, bo uważam, że Igor Strzałek wcale nie chciał zagrywać do Rafała Augustyniaka, a po jego strzale piłka odbiła się od jednego zawodników i po rykoszecie wpadła do siatki. Szczęście, ale jak to mówią – sprzyja lepszym. Później Bartosz Slisz pokazał, że nie tylko umie świetnie bronić we własnym polu karnym, ale w ofensywie zespołu jest równie przydatnym zawodnikiem. Odpalił tryb turbo i na nos, a dokładniej mówiąc na stopę, wrzucił piłkę w pole karne na idealnie wbiegającego Rosołka. Maciej pewnym strzałem pod poprzeczkę pokonał Rafała Leszczyńskiego.
***
https://twitter.com/CANALPLUS_SPORT/status/1662494926666432513
W końcowym rozrachunku gwóźdź do trumny Śląska Wrocław w Warszawie drugi raz wbił Rafał Augustyniak, który bardzo dobrze zaakcentował wejście w drugie 45 minut. Znalazł on idealny timming wyskoku do górnej piłki i strzałem głową pokonał bramkarza gości. Kolejny raz w tym sezonie Legia udowadnia swoją jakość w stałych fragmentach gry. W drugiej części gospodarze zaczęli narzucać swój styl. Śląsk ograniczał się do zrywów Yeboaha, a sami zawodnicy dostawali informację o wyniku ze stadionu przy ul. Kałuży. Moim zdaniem to był też powód, w którym motywacja do gry nieco osiadła. Bardzo dobrze układała się współpraca Josue z Pawłem Wszołkiem. Skrzydłowy warszawskiej Legii otrzymywał świetne podania, a nawet gdy nie przyjął piłki optymalnie, potrafił wygrać pojedynek 1 na 1 z Vitorem Garcią. Hiszpan zdecydowanie nie będzie wspominał miło pojedynków z Pawłem.
– Dziękuje za przyjęcie, jakie zgotowali mi kibice. Jeśli chodzi o spotkanie, to Śląsk zagrał dobry mecz, mimo porażki. W pierwszej połowie graliśmy odważnie, do przodu, strzeliliśmy pięknego gola i mogliśmy podwyższyć prowadzenie. Niestety dwa stracone gole z niczego spowodowało, że przegrywaliśmy. W drugiej połowie z wielu względów nie udało nam się zrealizować planu. Najważniejsze jest jednak to, że osiągnęliśmy cel. Utrzymaliśmy się. Brawa dla drużyny za ten wspólny miesiąc pracy. Śląsk zostaje w Ekstraklasie – powiedział po meczu trener Śląska Wrocław Jacek Magiera.
https://twitter.com/LegiaWarszawa/status/1662539537661276163
#StayWithUsCapitão
Wisienką na torcie wcale nie było odebranie srebrnych medali i świętowanie wicemistrzostwa Polski. Prawdziwą bombą na koniec spotkania przy Łazienkowskiej było potwierdzenie, że kapitan warszawskiego zespołu będzie grał z eLką na piersi o co najmniej rok dłużej. Cała historia zaczęła się od akcji kibiców warszawskiego zespołu na Twitterze, gdzie pod #StayWithUsCapitão zachęcali różnymi formami do pozostania Portugalczyka przy Łazienkowskiej. Sam klub na swoich mediach społecznościowych opublikował zdjęcie z Josue.
https://twitter.com/LegiaWarszawa/status/1648242512199311360
https://twitter.com/Daniel_Heheszky/status/1657119382257139713
Oczywiście później pojawiało się wiele plotek, jakoby Legii nie stać było na Josue, a sam klub musiałby sięgnąć bardzo głęboko do portfela. Nie pomagał również fakt, że dla Portugalczyka będzie to prawdopodobnie ostatni „poważny” kontrakt w karierze piłkarskiej. Jednak dyrektor sportowy Jacek Zieliński pokazał, że nie ma dla niego rzeczy niemożliwych. Po końcowym gwizdku Josue wyszedł w koszulce z napisem na plecach „2024”, wziął mikrofon i ogłosił, że zostaje na kolejny rok w stolicy i marzy o zdobyciu mistrzostwa Polski z Legią Warszawa. Historia miała swój happy end, a na stadionie był szał radości, że w drużynie zostaje prawdopodobnie najlepszy zawodnik PKO BP Ekstraklasy w sezonie 2022/2023.
https://twitter.com/KDabrowski_99/status/1662513580229443593
Według portalu legia.net w ostatnim momencie mogło dojść do tragedii, albowiem na finiszu negocjacji z warszawskim klubem Portugalczyk otrzymał ofertę z katarskiego zespołu, która opiewa na dużo większe finanse, aniżeli proponowali w Warszawie. Jednak Josue postanowił, że skoro powiedział już jedno słowo ludziom z klubu oraz ustalił on wstępne warunki kontraktu, to postanowił nie rzucać słów na wiatr i podpisać nowy kontrakt z Legią. Zachowanie godne kapitana zespołu, tym bardziej, że niewielu jest obcokrajowców, którzy dotrzymują słowa na naszym polskim ligowym podwórku.
–Bardzo dziękuję mojej drużynie, mojemu sztabowi. Kolejnym powodem mojego zadowolenia jest nowy kontrakt podpisany przez Josue. To kluczowy piłkarz nie tylko w tym sezonie, ale przez cały czas odkąd stał się zawodnikiem Legii. Jest prawdziwym kapitanem nie tylko na boisku, ale też poza nim. Josue wziął na siebie duża odpowiedzialność, ale rozwijał się w tej roli i odwdzięczył się swoją grą. Kontynuujemy nasz sposób pracy, do zobaczenia niebawem. TYLKO LEGIA! – powiedział na konferencji pomeczowej trener Legii Warszawa Kosta Runjaić.
https://twitter.com/LegiaWarszawa/status/1662512587311923203
Kropka nad „i”
Zwycięstwo nad Śląskiem Wrocław było obowiązkiem. Tutaj nie było żadnych sentymentów dla byłego trenera Legii Jacka Magiery oraz sytuacji w jakiej znajdowali się wrocławianie przed ostatnią kolejką. Plan został wykonany, ale znów jak w meczu z Jagiellonią Białystok, Legia musiała odrabiać straty. Pierwsze 45 minut moim zdaniem jest kompletnie do zapomnienia. Zespół wyglądał jakby został wyciągnięty prosto z wakacji. Nie było wymienności pozycji w środku pola, nie było aktywnej gry napastników. Same wahadła tym razem nie wystarczyły. Po przerwie zmieniło się to diametralnie. Według mnie kluczowym momentem była trzecia bramka zdobyta przez Rafała Augustyniaka. Dała ona spokój Legii, a tym samym mogła się skupić na „swojej grze”.
Pomimo słabej pierwszej połowy w wykonaniu Rafała Augustyniaka, stoper Legii zrehabilitował się zdobywając dwie bramki. Po wejściu Artura Jędrzejczyka obrona gospodarzy wyglądała na znacznie solidniejszą. Kolejny raz „Jędza” wprowadził nieco więcej pewności siebie oraz dyrygował całą formacją defensywną. Bartosz Slisz udowodnił na koniec sezonu, że nie schodzi poniżej pewnego przyzwoitego poziomu. Udowodnił również, że nie tylko pracuje bardzo mocno w destrukcji ataków rywala. Również potrafi znaleźć się w okolicach szesnastego metra od bramki rywala. Dograł przepiękną piłkę do Macieja Rosołka. Jednak jego wyraz twarzy po zejściu z murawy był nieco niemrawy. Czyżby było to pożegnanie z Łazienkowską?
Igor Strzałek o pozostaniu Josue #LEGŚLA pic.twitter.com/E2S1dBjXNU
— Watch Ekstraklasa (@watch_esa) May 27, 2023
***
Po raz kolejny do protokołu meczowego był wpisany Makana Baku. I to tyle, jeśli chodzi o grę Niemca. Po raz kolejny nie wykorzystał swojej szansy. O ile Filip Mladenović przedłuży swój kontrakt, to Patryk Kun będzie miał tylko jednego konkurenta na lewe wahadło. Ponownie Baku nie za bardzo umiał się odnaleźć na lewej stronie i nie układała mu się współpraca z Yurim Ribeiro. Moim zdaniem, jak tylko znajdą się kupcy na byłego zawodnika Warty Poznań, należy go spieniężyć. Oprócz tego wraz z upływem czasu obie drużyny nie prężyły się zbyt mocno, a goście wiedzieli, że definitywnie utrzymali się w najwyższej klasie rozgrywkowej w Polsce.
Legia kończy swój „sezon przejściowy” z bardzo dobrym wynikiem. Wicemistrzostwo Polski oraz Puchar Polski to cele, które postawiono przed Kosta Runjaiciem przed sezonem. I te cele wykonał. Sam powiedział, że ambicje rosną na przyszły sezon. Jednak trzeba pamiętać, że równie ważne jak mistrzostwo Polski jest awans do fazy grupowej Ligi Konferencji. Bez tego liczniki w Excelu nie zaświecą się choć na moment na zielony kolor. To z kolei nie pozwoli na zakup jakościowych zawodników, bo trzeba otwarcie powiedzieć, że na dzisiaj Legia nie ma odpowiedniej kadry na grę na trzech frontach.
Oceny w skali 1-10 (wyjściowa: 5)
Tobiasz – 6,5
Wszołek – 7
Nawrocki – 5,5
Augustyniak – 8 (MVP)
Ribeiro – 6
Baku –3
Strzałek – 5,5
Slisz – 7,5
Josue – 7
Rosołek – 7
Muci – 5,5
Jędrzejczyk – 6,5
Sokołowski – 5
Kramer – 5
Jędrasik – grał zbyt krótko