Obserwuj nas

Liga Mistrzów

Najciekawszy klub Estonii, czyli Flora Tallinn okiem eksperta

Poznaliśmy rywala Rakowa Częstochowa w el. Ligi Mistrzów. Najlepszy zespół ostatniego sezonu PKO BP Ekstraklasy zmierzy się z estońską Florą Tallinn. Pora lepiej poznać rywala polskiego zespołu, w czym pomoże nam specjalista od piłki krajów bałtyckich Jan Gawlik.

Kim straszy Flora?

Kadrowo zespół z Tallinna wygląda przy Rakowie jak biedny kuzyn na przyjęciu u bogatego wujka. Zespół opiera się na piłkarzach z których większość obecnie nie miałaby drogi do składu żadnego klubu z TOP5 naszej ligi. Liga estońska jest o wiele słabsza od polskiej, a piłkarze z niej jeśli trafiają do naszego kraju, to prócz niewielu wyjątków, nie zostają gwiazdami ligi. Idealnie pasuje tu przykład Rauno Sappinena, który był gwiazdą Flory, ale zarówno w Piaście, jak i Stali Mielec jedynie zawodził. Kim dziś może więc postraszyć Flora Raków?

– Największe gwiazdy Flory to oczywiście Kosta Vassiljev, Sergei Zenjov, Henrik Ojamaa i Ken Kallaste, czyli znajomi z ekstraklasowych boisk. Dodałbym do tego kontuzjowanego Markusa Soometsa, byłego piłkarza Sampdorii U19, ofensywnego pomocnika Martina Millera, czy klubową legendę, kędzierzawego skrzydłowego Rauno Alliku, który w klubie jest od 2009 roku. Bardzo dobry poziom prezentują również prawy obrońca Michael Lilander, mogący grać też na lewej stronie. Bramkarz Evert Grunvald jest solidny, ale dla mnie to wciąż niewiadoma, bo w Europie nie miał okazji się zaprezentować. Liczę, że będzie podobnie jak z Igonenem, czy Nommem, którzy byli jednymi z najjaśniejszych punktów Flory, gdy ta grała w Europie– mówi Gawlik.

Jak widać, Flora nie ma piłkarzy, którzy mogą równać się z liderami Rakowa. Nawet wymienieni ekstraklasowicze, poza Vassiljevem, który zresztą obecnie dobija do czterdziestki, stanowili raczej typowy ligowy dżemik. Na tle tej grupy Lederman, Koczerhin i spółka jawią się jak piłkarze z nieco innego świata. Raków musi wykorzystać tę przewagę na boisku.

Trenerski start

Wylosowanie takiego rywala to niemal dar od losu dla Dawida Szwargi, który start pracy w roli pierwszego szkoleniowca będzie miał tym samym ułatwiony. Oczywiście kluby z Estonii nie raz już potrafiły postawić się polskim – jak chociażby Levadia w meczach z Wisłą, ale przegranie dwumeczu przez częstochowian będzie bardzo dużą wpadką. Dla Szwargi mecz ten może mieć również dodatkowe znaczenie – będzie on bowiem miał okazję zmierzyć się z „estońskim Nagelsmannem”. Doświadczenie wynikające z meczu przeciwko zespołowi bardzo podobnego pod kątem pokonanej drogi trenera może stanowić duży plus dla rozwoju Szwargi.

Jurgen Henn jest bardzo zdolnym trenerem. Jednym z najzdolniejszych w krajach bałtyckich. Objął zespół w wieku 31 lat i doprowadził do fazy grupowej Ligi Konferencji. Już jest jednym z najwybitniejszych estońskich szkoleniowców. Bardzo go cenię. Zdobył z Florą m.in. 3 Mistrzostwa Estonii. – wypowieda się o Hennie Jan Gawlik.

Można zazdrościć stadionu

Tym, czym na pewno Flora góruje nad Rakowem, i czego mistrz Polski może im zazdrościć, jest stadion. A. Le Coq Arena jest aktualnie najlepszym i najnowocześniejszym obiektem w Estonii. Flora to klub, który silnie stawia na profesjonalizację i tym samym prócz stadionu dba o bazę treningową, a pod kątem infrastruktury wygląda lepiej od kilku klubów ekstraklasy. Wiele osób uznaje, że stadion ten to największy obecnie skarb estońskiej piłki, a wtóruje tym głosom Jan Gawlik:

– Co do stadionu, to nawet nie ma co porównywać. A.Le Coq Arena to świątynia estońskiego futbolu. 15 tysięcy miejsc. Piękny stadion.

Tu trzeba wygrać

Nie możemy brać pod uwagę innego wyniku niż zwycięstwo Rakowa. Jeśli częstochowski klub chce naprawdę coś znaczyć, musi odnosić sukcesy nie tylko na niwie krajowej, ale też umieć wygrywać w Europie. Rok temu częstochowianie zostali zatrzymani tuż przed rajską bramą z tablicą „faza grupowa Ligi Konferencji”. W tym sezonie osiągnięcie tych rozgrywek przez minimum dwa polskie kluby musi stanowić minimum. Raków na pewno musi wygrać z Florą, co w zasadzie wprowadzi mistrzów Polski już do przedsionka europucharów. Brak awansu będzie kompromitacją, ale nie oszukujmy się – po tym co wydarzyło się w Kiszyniowie, chyba już nikt nie wątpi, że w polskiej piłce możliwe jest wszystko. Osobiście daję Rakowowi 95% szans na awans. Nasz ekspert Jan Gawlik szanse procentowe widzi w następujący sposób:

– Raków musi awansować. Szanse stawiam na 80 do 20 dla Rakowa. Awans to obowiązek.

Oby częstochowskiemu klubowi, niezależnie od stawianych przez nas szans procentowych, udało się ten obowiązek wypełnić bez nerwów.

Skomentuj

Leave a Reply

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Zobacz więcej Liga Mistrzów