Obserwuj nas

Legia Warszawa

Ucieczka spod toporu vikinga, czyli Legia Warszawa przegrywa z Molde

Po niemrawym meczu w Chorzowie, Legia Warszawa wraca z Norwegii z jednobramkową stratą. Ostatecznie przegrywa z Molde FK 3:2 i to w Warszawie rozstrzygną się losy awansu obu drużyn. Jednak to co zgotował warszawski zespół przez pierwsze 45 minut… Po prostu nie można tak grać reprezentując tak wielki klub jak Legia w europejskich pucharach. Jakie błędy popełnił Kosta Runjaić? Kto wyróżnił się w pierwszym europejskim meczu w 2024 roku? Czy Molde FK faktycznie było, aż tak mocne?

 

Błąd kardynalny wyjściowego składu

Chyba nikt nie spodziewał się, że po dobrym występie Kapustki oraz Pankova w Chorzowie, obaj znajdą się  na ławce rezerwowych w meczu z Molde. Za to od początku mogliśmy ujrzeć chociażby Jędrzejczyka, Rosołka, czy Qendrima Zybę. Był to debiut nowego nabytku Legii Warszawa, który odbył tylko 7 treningów po podpisaniu kontraktu ze stołecznym klubem. Jednak sam piłkarz na pewno nie będzie dobrze wspominał wycieczki na norweską ziemię…  Reprezentant Kosowa nie umiał odnaleźć się w drugiej linii z Elitimem. Widać było, że potrzebuje jeszcze ogrania z zespołem na treningach, aby wiedzieć jak dokładnie poruszać się na boisku i gdzie znajdować się w danym momencie akcji ofensywnych i defensywnych.

Kolejnym błędem kardynalnym trenera Runjaicia było wystawienie Macieja Rosołka oraz Tomasa Pekharta w formacji ofensywnej. Żaden z nich nie prezentuje optymalnej formy, a dodatkowo nie grzeszą oni skutecznością w sezonie 2023/2024 w barwach Legii Warszawa. Za to na ławce znalazł się Kramer, który zanotował asystę w meczu z Ruchem Chorzów. Logiczne prawda? Do Norwegii nie poleciał Marc Gual ze względu na sprawy zdrowotne. Co prawda polski napastnik zdołał dojść do sytuacji strzeleckiej w drugiej połowie, lecz sam strzał został zablokowany…

Czech? Był zapisany w protokole. To jedyne co można powiedzieć o czwartkowym występie byłego króla strzelców PKO Ekstraklasy. Obaj zaliczyli fatalne spotkanie. Uważam, że ich dni na Łazienkowskiej są policzone. Mam nadzieję, że Maciej Rosołek pójdzie na wypożyczenie do klubu Ekstraklasy/1. Ligi, aby w końcu poczuć pewność siebie w polu karnym rywala i rozwiązać worek z bramkami. Im dłużej będzie przebywał przy Łazienkowskiej, tym bardziej będzie szkodził zarówno sobie, jak i klubowi.

 

Koncentracja? A co to?

Pierwsze 25 minut? Spotkanie emerytowanego boksera z Anthonym Joshuą. Tak w skrócie można opisać, to co wydarzyło się podczas pierwszej połowy w meczu z norweskim zespołem. Legia Warszawa po prostu nie istniała na tle rywala. Pierwsza bramka zdobyta przez Norwegów była wręcz podręcznikowa. Akcja rozpoczęła się od samego bramkarza i skończyła w siatce bramki strzeżonej przez Kacpra Tobiasza. Ciężko kogokolwiek winić za tego straconego gola. Przyspieszenie akcji podaniem w środku pola na skrzydło było kluczowe dla finalizacji akcji przez Gulbrandsena. Jednak w kolejnych dwóch przypadkach winowajca jest jasny… Nawet wspomniany w poprzednich wersach.

Już przy pierwszej straconej bramce miałem wątpliwości co do zachowania Kacpra Tobiasza. Wydawało mi się, że chciał wyjść do dośrodkowanej piłki, lecz w ostatniej chwili zawahał się i zmienił decyzję. Przez to Gulbrandsen miał dostatecznie dużo miejsca, aby wpakować futbolówkę do bramki. Przy drugiej strzelonej bramce, odnotowałem po prostu karygodne zachowanie młodego golkipera. Tutaj nic go nie tłumaczy – wiek, murawa, pogoda – to wszystko nie miało znaczenia. Również przy trzeciej bramce obstawiam, że chciał się „zrehabilitować” za wyplucie piłki wprost pod nogi napastnika Molde, i zbyt impulsywnie zachował się przy strzale Kaasa. Piłka wpadła mu pod pachą, a część kibiców właśnie przeżywała swój pierwszy zawał… Niektórzy wyłączali telewizory, a niektórzy zaczęli wieszać psy na młodym golkiperze w mediach społecznościowych.

***

– Straciliśmy łatwe gole. Oczekuję od Kacpra Tobiasza lepszego zachowania w takich sytuacjach, ale to wciąż najmłodszy bramkarz w rozgrywkach. Za nami osiemnaście miesięcy dobrej współpracy i wielokrotnie nam pomagał. Jeden mecz nie zdecyduje o obsadzie bramki. Może w pewnym momencie dam szansę Dominikowi Hładunowi, nie wiem. Takie dywagacje teraz nam nie pomagają. Wierzę w Kacpra Tobiasza, on cały czas się rozwija, ale będzie popełniał błędy, bo takie rzeczy zdarzają się młodym bramkarzom. Nie chodzi tylko o golkipera, ale też o dyspozycję innych zawodników. Nie broniliśmy dobrze. – powiedział po meczu trener Legii Warszawa Kosta Runjaić.

Czy Kacper Tobiasz powinien usiąść na ławce rezerwowych? Uważam, że na pewno powinien otrzymać szansę rehabilitacji. Każdy popełnia błędy i każdy powinien mieć możliwość ich naprawienia. Czy ta rehabilitacja powinna mieć miejsce w rewanżu z Molde? Zdecydowanie nie. Moim zdaniem swoją szansę powinien otrzymać Dominik Hładun. Były golkiper Zagłębia Lubin udowodnił już, że niczym nie odstaje od talentu Legii Warszawa z akademii. Po czwartkowym spotkaniu trener Runjaić powinien się poważnie zastanowić nad większą rotacją wśród bramkarzy. Szkoda byłoby, gdyby tak jakościowy goalkeeper jak Hładun siedział na ławce po wpadkach jakie zaprezentował Tobiasz.

Wartościowi zmiennicy

Owszem trener Kosta Runjaić popełnił błędy kardynalne przy wyborze wyjściowej jedenastki, lecz trzeba trenerowi również oddać, że potrafił w przerwie zareagować na daną sytuację boiskową. Niemiecki szkoleniowiec postanowił wprowadzić na boisko w drugiej połowie aż czterech nowych graczy za jednym zamachem. Efekt? Natychmiastowy. Bartosz Kapustka oraz Rafał Augustyniak nadali więcej ożywienia w grze ofensywnej całego zespołu, a sam Kapustka był bardzo bliski zdobycia bramki, lecz piłka zatrzymała się na słupku. Natomiast Augustyniak w środku pola pokazywał się do gry, brał bardzo często udział w akcjach ofensywnych poprzez wbieganie w pole karne rywala. To właśnie on doprowadził do tego, że Legia Warszawa może jeszcze marzyć o odrobieniu strat w rewanżu.

Pozytywne wejście zaliczył również Marco Burch. Szwajcarski stoper był bardzo pewnym punktem zespołu, a i sam zagroził bramce rywali przy stałym fragmencie gry, gdzie piłkę niemalże z linii bramkowej wybijał obrońca gospodarzy. Myślę, że powoli Burch dobija się do wyjściowej jedenastki drużyny z Łazienkowskiej. Na pewno na grę w podstawowym składzie zasługuje zimowy nowy nabytek – Morishita. Japończyk doskonale prezentował się na boisku po wejściu z ławki, w szczególności w aspektach motorycznych oraz technicznych. Znacznie częściej szuka niekonwencjonalnych rozwiązań, aniżeli Patryk Kun. Dodatkowo umie zrobić ogromny pożytek ze swojej szybkości. Były zawodnik Rakowa Częstochowa musi mieć się na baczności, ponieważ rośnie mu duża konkurencja.

 

***

Legia Warszawa po raz kolejny udowodniła, że jest najbardziej popapranym oraz nieprzewidywalnym klubem w tej edycji rozgrywek Ligi Konferencji UEFA. Warszawski zespół robi niesamowite show, ale tym razem wynik zdecydowanie nie satysfakcjonuje fanów. Zwłaszcza, że gdyby nie indywidualne błędy w pierwszej połowie, Legia na spokojnie wyjeżdżałaby dziś z remisem z Molde. Czy zespół ze stolicy ma szansę na awans do kolejnej rundy? Oczywiście, że ma. I to znacznie większe niż by się mogło wydawać. Jednak trener Kosta Runjaić musi odłożyć nieco sentymenty do niektórych zawodników, a stawiać na tych, którzy finalnie zagrali dobre poprzednie spotkanie lub są w najbardziej optymalnej formie tego dnia. Inaczej może zdarzyć się powtórka z Norwegii, gdzie siła ofensywna polegała na biciu głową w mur bez udziału ani jednego zawodnika, który potrafiłby regularnie skierowywać piłkę w biały prostokąt.

 

Oceny pomeczowe

Skala ocen 1-10 (ocena wyjściowa: 5)

Augustyniak – 6,5

Burch – 5

Kapustka – 5,5

Kramer – 5

Morishita – 5,5

Skomentuj

Leave a Reply

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Zobacz więcej Legia Warszawa