
Mnóstwo strzałów, wspaniałe akcje, porywające widowisko – tego wszystkiego nie ujrzeliśmy w meczu Zagłębia Lubin z Lechią Gdańsk.
Pierwsza połowa? Wielkie nic. Obydwie ekipy zaserwowały nam w ten piątkowy wieczór ciężki orzech do zgryzienia. Dość powiedzieć, że jedynym elementem, który odnotowaliśmy była słusznie nieuznana bramka Mareša zdobyta ze spalonego.
Ci, którzy zasiedli przed telewizorem w ten piątkowy wieczór, by obejrzeć spotkanie #ZAGLGD z pewnością nie żałują. Pierwszy celny strzał padł w – uwaga – 43. minucie meczu.
— Jan Broda (@brodsoN_napoli) March 2, 2018
…
Myślicie, że w drugiej połowie przebieg meczu uległ zmianie? Nic bardziej mylnego. Jestem prawie pewien, że szukanie igły w stogu siana byłoby ciekawszym zajęciem niż oglądanie tego porywającego spotkania.
Oddajmy na chwilę głos największym twardzielom, którzy mecz w Lubinie obejrzeli nawet bez mrugnięcia okiem:
W "Boskiej komedii" Dantego było dziewięć kręgów piekieł. Myślę, że w tym dziewiątym od dziś będą puszczać nieszczęśliwcom zapętlony mecz #ZAGLGD
— Maciej Sypuła (@MaciejSypula) March 2, 2018
#ZAGLGD nudy jak flaki z olejem. To już relacje tekstowe z mistrzostw w bierki budzą większe emocje. pic.twitter.com/qQuhL8gM0c
— Tomasz Warchał (@tomaszwar) March 2, 2018
Zagłębie z Lechią stworzyły idealne warunki do minikimki.
— pablopavo (@pablo_pablopavo) March 2, 2018
Naprawdę współczuję kibicom, którzy pofatygowali się na stadion. Mimo, że za oknem świerzbi mróz, choć już nie tak siarczysty jak przed kilkoma dniami, to na dodatek musieli oglądać ten – bądźmy szczerzy – fatalny mecz. Ekstraklasa jaką wszyscy znamy i lubimy w pełnej krasie.
Remis oznacza jedynie tyle, że Zagłębie wciąż pozostaje w wyścigu o udział w grupie mistrzowskiej, a Lechia, już raczej będzie walczyć tylko o utrzymanie.
Spodobało Ci się? Zaobserwuj mnie!