Rozgrywki
Lech wróci na zwycięską ścieżkę? Cel – zmazać plamę po dotkliwej porażce
-

Autor
Antek Malinowski

W niedzielę, 18 października, Lech Poznań stanie przed szansą na szybkie odkucie się po kolejnej dotkliwej porażce w fazie ligowej Ligi Europy. Aktualni mistrzowie Polski zmierzą się na własnym terenie z Koroną Kielce, a spotkanie to z perspektywy trybun śledzić będzie niemal 40 tysięcy kibiców. Choć faworytem bez dwóch zdań będą gospodarze, ekipę Jacka Zielińskiego stać na sprawienie niespodzianki. Oto, co warto wiedzieć przed pierwszym gwizdkiem.
Zmazać plamę po czwartkowym blamażu
Podopieczni Nielsa Frederiksena przystąpią do niedzielnej rywalizacji z Koroną po bolesnej porażce z Bayerem Leverkusen. Kibice Kolejorza, którzy w czwartkowy wieczór wypełnili stadion przy ulicy Bułgarskiej niemal do ostatniego miejsca, zmuszeni byli oglądać niezwykle jednostronny mecz. Przyjezdni bez większych problemów wbili lechitom cztery gole, a prawdę powiedziawszy, nie był to najwyższy możliwy wymiar kary.
Różnica w jakości obu drużyn była widoczna gołym okiem. Bayer skutecznie zneutralizował wszystkie atuty Lecha, zmuszając go do gry z wykorzystaniem długich podań. Na wyróżnienie po końcowym gwizdku zasługiwać mógł chyba tylko Mateusz Lis, który popisał się kilkoma ważnymi interwencjami. Na upartego można wspomnieć jeszcze o niezłych zmianach Hakansa czy Rodrigueza, którzy wnieśli nieco ożywienia w ofensywne poczynania mistrzów Polski.
Słabiutki występ na tle zdecydowanie lepszej drużyny nie powinien przysłonić jednak kibicom Lecha prawdziwego obrazu ich drużyny. Ledwie kilka dni wcześniej podopieczni Nielsa Frederiksena gładko rozprawili się przecież ze Śląskiem, rozpoczynając mecz w nieco eksperymentalnym składzie. Kolejorz nadal pozostaje zdecydowanym faworytem niedzielnego starcia z Koroną. Jej defensorzy nie posiadają przecież umiejętności Edmonda Tapsoby czy Lucasa Vasqueza, a zawodnikom odpowiedzialnym za ofensywę sporo brakuje do poziomu Malika Tillmana czy Ibrahima Mazy.
Korona ma sporo do udowodnienia
Ekipy z województwa świętokrzyskiego pod żadnym pozorem nie wolno jednak deprecjonować. Korona to zespół zdecydowanie lepszy od Śląska, dysponujący wieloma znakomitymi, jak na warunki Ekstraklasy, piłkarzami. Nazwiska takie jak: Mena, Ameyaw, Jakubczyk, Mosór czy Hellebrand zdecydowanie zdążyły zapisać się już w pamięci fanów naszej ukochanej ligi. Niesamowicie imponuje, że każdy z wyżej wymienionych do Korony trafił… podczas letniego okna transferowego.
Kielczanie wydali latem na wzmocnienia ponad sześć milionów euro. O tym, jak wielka to suma w skali Ekstraklasy, najlepiej świadczyć może fakt, że więcej pieniędzy na transfery przeznaczył tylko jeden klub – Lech Poznań. Większe wydatki to jednak również większe oczekiwania. Korona zaczęła sezon poprawnie – w dotychczasowych dziesięciu meczach zdobyła 15 punktów, co daje przyzwoitą średnią 1,5 pkt/mecz. Podopieczni Jacka Zielińskiego wygrywali z Widzewem, Wisłą Płock, Śląskiem i Rakowem, udało im się również urwać punkt Legii. Dwa zdecydowanie najsłabsze mecze rozegrali jednak na przestrzeni ostatnich trzech kolejek.
W połowie września, na kilka dni przed rozpoczęciem przerwy reprezentacyjnej, Korona potknęła się na własnym terenie z Górnikiem Zabrze. Zespół Michala Gasparika nie pozwolił „Scyzorykom” na stworzenie jakiejkolwiek groźnej sytuacji, pewnie wygrywając 2:0. Takim samym stosunkiem bramek Kielczanie przegrali również tydzień temu z wyrastającą na jedną z rewelacji rundy jesiennej – Pogonią Szczecin. „Portowcy” nie rozegrali co prawda tak dobrego meczu jak Górnik, ale udało im się skutecznie zneutralizować ofensywne atuty swoich rywali, pozwalając im na wypracowanie wskaźnika xG wynoszącego zaledwie 0.80.
Komplet na trybunach poniesie lechitów?
Poznaniakom pozostaje więc mieć nadzieje, że kiepska dyspozycja Korony z jej poprzedniego meczu przełoży się również na zbliżające się wielkimi krokami starcie w ramach 11. kolejki PKO BP Ekstraklasy. Niedzielne spotkanie odbędzie się w wyjątkowej atmosferze – z perspektywy trybun będzie śledzić je blisko 40 tysięcy kibiców. Ma to oczywiście związek z akcją „Kibicuj z klasą”, w ramach której zorganizowane grupy dzieci i młodzieży do 16. roku życia, liczące przynajmniej 10 osób, otrzymują bezpłatne bilety na dany mecz – w tym przypadku na niedzielne spotkanie z Koroną Kielce.
Czy komplet na trybunach poniesie lechitów do zwycięstwa? Ostatnie edycje były dla Kolejorza niezwykle udane. Dość powiedzieć, że Poznaniacy wygrali ostatnie cztery mecze objęte akcją. W sezonie 2024/25 zespół Nielsa Frederiksena pokonał Radomiaka i… Koronę, a w minionych rozgrywkach okazał się lepszy od Radomiaka i Bruk-Bet Termaliki.
Mecz Lecha Poznań z Koroną Kielce rozpocznie się o godzinie 17:30 i będzie przedostatnim spotkaniem w ramach 11. kolejki PKO BP Ekstraklasy. Sędzią wyznaczonym do poprowadzenia niedzielnych zawodów został Łukasz Kuźma z Białegostoku.
Kibic poznańskich klubów, entuzjasta Ekstraklasy, początkujący dziennikarz.
