Connect with us

Legia Warszawa

Chińska Legenda

Miroslav Radovic Chiny

[vc_row padding_size=”no-padding” el_file1=””][vc_column padding_size=”no-padding” el_file1=””][vc_column_text]Sytuacja i zachowanie Miroslava Radovica skłoniła mnie do zastanowienia się nad faktem określania piłkarza mianem „legendy”. Kto o tym powinien decydować, jakie warunki powinien spełnić taki człowiek żeby zasłużyć sobie na miano „legendy”?

Jeśli chodzi o ludzi, którzy mogliby aspirować do takiego miana w Legii to mam w głowie kilka nazwisk, Brychczy, Deyna ich znam tylko z opowiadań, oczywiście Pan Lucjan do tej pory odznacza się fantastyczną postawą w stosunku do klubu i to jego można postawić jako wzorzec tego mitycznego „czegoś” co nazywamy „legendą”, bo czy po zakończeniu kariery będzie można takim mianem określić np. Kubę Rzeźniczaka? Będą spore wątpliwości, mam w głowie jedną sytuację, kiedy został wypożyczony do Widzewa i w meczu pomiędzy Legią i drużyną z Łodzi wystartował do byłego już kierownika drużyny p. Zawadzkiego, przy okazji chyba też do innych zawodników i osób ze sztabu. Ja rozumiem, że ten gość daje z siebie wszystko podczas meczu, ale nie można zostawiać mózgu w szatni, ot gówniarski wybryk, ale w moich oczach dyskwalifikuje go jako legendę klubu. O Wojtku Kowalczyku można powiedzieć wiele ale w moich oczach legendą nie jest, jedynymi którzy go tak określają to komentatorzy Polsatu, ale im z racji miejsca wykonywania pracy trzeba wybaczyć. O ile zasłużył na wiele swoją grą, o tyle zmarnował to wszystko nie tylko niewyparzonym językiem, ale tym, że wiele razy mijał się z prawdą i pokazał, że Legii nie szanuje, przynajmniej tej obecnej, bo do tej Legii gdzie po treningu można było zachlać ryja ma sentyment wielki. Drugi biegun Maciej Szczęsny, człowiek który już dawno stwierdził, że mu wszystko jedno, legendą klubu nie jest i chyba nie będzie, ale nie można mu odmówić zacięcia do sportu i pracowitości. Co prawda śmieszą mnie wywiady, których czasem udziela i wypuszczony przez dziennikarza wypowiada sie o lojalności zawodnika wzgledęm klubu, ale zrzucam to na karb wieku i próby bycia mentorem dla pokoleń, które znają go tak jak moje np. Kazimierza Deynę.

Co innego taki Artur Boruc, człowiek który ma szacunek do klubu, który go wypromował do wielkiej piłki, oczywiście większość to jego ciężka praca, ale pomimo tego gdzie się znalazł, nigdy nie zapomniał o Legii i jej kibicach, Kuba na chwilę zapomniał, „Kowal” nie pamięta a Szczęsny udaje, że był tylko w pewnej warstwie, tej sportowej.

Zimowe okienko transferowe zdominowało jedno nazwisko, Hamalainen. Czytałem na forach i na Twitterze wpisy rozżalonych kibiców Lecha, że nigdy nie będzie legendą klubu, pomimo tego co zrobił na boisku. Tylko pojawia sie pytanie, czy on tą legendą chciał zostać? Czy przyjechał zrobic swoją robotę, skasować umówioną kwotę i niczym dobry rzemieślnik oddalić się w kierunku zachodzącego słońca? Do miana takiej legendy aspiruje Piotr Reiss, wyrzucony z klubu za podejrzenia o działania korupcyjne kiedy był jednym z liderów zespołu z Bułgarskiej, ukarany przez Związek, ale nigdy przed sądem. Znów pojawia sie dylemat, czy pomimo zeznań wielu ludzi, że w takim procederze uczestniczył a nawet podsycał innych do sprzedawania meczów powinnien mieć to wyjątkowe miejsce w historii klubu z Poznania, jako kibic Legii patrzący z boku i z dystansem dziwię się trochę zwłaszcza klubowi z Bułgarskiej, że wywyższają i dają młodzieży i dzieciom osobę wobec której toczy się postępowanie w sprawie zachowań ewidentnie niesportowych. Na szczęście to nie moje zmatrwienie.

Na koniec to co miało byc na początku. Pamiętam jak Rado w relacji z treningu podczas któregoś ze zgrupowań wyliczał ile mu brakuje bramek i wystepów, żeby wspiąć się po drabince najlepszych zawodników w historii Legii. Pomyślałem wtedy, że po wielu latach mamy zawodnika, z którego nazwiskiem mógłbym kupić koszulkę, zawodnika którego nazwisko wymieniając nasuwa się tylko jedno skojarzenie „Legia”, pomyliłem się tylko dlatego, bo nie dałem mu czasu, nie dałem mu zdać najważniejszego egzaminu. I nie chodzi mi o to, że poszedł do Chin, bo pewnie każdy z nas by to zrobił, chodzi mi o to, że jego późniejsze działania pokazały, że za słowami nie szły czyny. Pokazać „eLkę” na palcach może każdy, powiedzieć, że „Legia to magiczny Klub”, że wsadzi za nią nogę pod tramwaj może każdy, ale nie każdy jest w stannie wsadzić nogę pod ten przysłowiowy tramwaj, zrezygnować z czegoś swojego, materialnego tylko po to, żeby zyskać coś czego kupić się nie da.

Szacunek.[/vc_column_text][/vc_column][/vc_row][vc_row][vc_column text_align=”center” width=”1/4″][TS_VCSC_Team_Mates_Standalone team_member=”4378″ custompost_name=”Paweł” style=”style2″ show_download=”false” show_contact=”false” show_opening=”false” show_skills=”false” icon_align=”center”][/vc_column][vc_column width=”1/2″][/vc_column][vc_column width=”1/4″][/vc_column][/vc_row]

Click to comment

Leave a Reply

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

Advertisement

Musisz zobaczyć

More in Legia Warszawa