Connect with us

Reprezentacja

Bigos po irlandzku – przemyślenia po wczorajszym spotkaniu

polska reprezetacja

Mamy pierwsze  historyczne zwycięstwo na Mistrzostwach Europy. Jakby ktoś właśnie się obudził, niczym Louis de Funès w Hibernatusie, to pierwszą informacją, która by do niego dotarła, byłby wynik wczorajszego spotkania. Potem zapewne dowiedziałby się kto strzelił bramkę, a następnie, że Kapustka to kocur i odkrycie tych mistrzostw. Niesamowite jest to, że jako naród nie potrafimy wypośrodkować emocji. Wygraliśmy? No to hop! W górę szkła! Jesteśmy najlepsi, wszyscy zagrali perfekcyjnie, a Pazdan denerwował się tym, że mija mu właśnie 48h w Quizwaniu.
Co by było, jakbyśmy zremisowali bądź przegrali? Wskazówka przesunęłaby się na maxa w drugą stronę. Nie ma kompromisu. Piłkarze staliby się marnymi kopaczami, a Lewemu dostałoby się, że strzela w Bayernie, a tu mu się nie chce. Reasumując – do „żółtej wody” całą kadrę, a Nawałkę wygnać do Niemiec na truskawki. Plusy przysłaniają nam minusy i na odwrót. Ciężko w tej naszej polskiej rzeczywistości znaleźć wyważoną opinię, zarówno po zwycięstwach, jak i porażkach.

Czy rzeczywiście mamy się z czego cieszyć?

Tak. To historyczne zwycięstwo, ale nie przesadzajmy. Irlandia Północna nie jest rywalem z górnej półki. Zwycięstwo było naszym obowiązkiem. Wreszcie nie zawiedliśmy. Tylko i aż tyle.
Poza tym, cieszy na pewno styl, jaki wczoraj zaprezentowała ekipa Nawałki. Nie od dziś wiadomo, że wolimy grać kontrą, a wczoraj jakoś przyjemnie wyglądały te „męczarnie” w grze atakiem pozycyjnym. A i oczywiście należy docenić ekstraklasową reprezentację. Jednak ta nasza liga nie jest taka słaba, jak się wielu wydaje. To wszystko chociaż powoli, ale idzie w dobrym kierunku – i bardzo dobrze.

Hold your horses cowboy!

Mega optymistom radzę zejść na ziemię, bo Niemców prawdopodobnie nie pokonamy (nie gra S. Mila*). Przeciwnik klasowy i to nie są już eliminacje. Ta porażka jest jakby wpisana w straty. A jeśli będzie niespodzianka w postaci remisu lub zwycięstwa? Super, ale nie napalajmy się za bardzo. Będziemy mieć o wiele trudniej niż w październiku 2015 r. Naszym celem jest wygrana z Ukrainą. Moim zdaniem, jeśli Grosik nie jest gotowy w 100%, to nie ma co ryzykować jego gry w czwartek.
Ważniejszym spotkaniem będzie to rozegrane 21 czerwca i na nim powinniśmy się skupić.

Nowa gwiazda

Grzechem byłoby nie wspomnieć o Kapustce. Zagrał naprawdę dobre spotkanie, ale czy rzeczywiście kogoś tym zaskoczył? Kibica, oglądającego regularnie naszą rodzimą bundesligę, dobra gra Kapustki nie dziwi. Chłopak ma talent i umiejętności, co pokazywał wcześniej w barwach Cracovii. Życzę mu tego, aby również „głowa” nie nagrzała się za bardzo od tych pochwał. Wtedy rzeczywiście może odnieść sukces i to na europejskich boiskach.
Niestety media już ogłosiły Bartka objawieniem mistrzostw. Dziś głośniej jest o Kapustce, niż o strzelcu bramki.

– Dobry mecz wczoraj był c’nie?
– Z tą Irlandią… Yyy…. Południową? Nie ważne. Dobry mecz. Siedliśmy na tych Irlandczykach, aż miło było patrzeć.
– A kto strzelił?
– Staaary, nie pamiętam. Ale widziałeś jak ten Kapustka zagrał? No po prostu kocur! Nawet Ferdinand go na Twitterach pochwalił!

Bartkowi to może tylko zaszkodzić. Po rozegraniu bardzo dobrego spotkania ze słabym jednak przeciwnikiem, należałoby się trochę wstrzymać z koronacją naszej młodej „gwiazdy”. Pozwólmy mu w spokoju pracować i zbierać piłkarskie szlify na tak prestiżowej imprezie, jaką jest Euro.

Jak nie teraz to kiedy?

Polska piłka, zarówno ta klubowa, jak i reprezentacyjna, potrzebuje sukcesu. Ten turniej to idealny moment, by zaistnieć w świadomości kibiców na świecie. Polska powinna kojarzyć się z czymś innym, niż tylko z „5 bramkami Lewego”. Zawsze mieliśmy wielkie nadzieje, ale tym razem nie są one aż tak bezpodstawne. Jest drużyna, która może osiągnąć coś wielkiego. Atmosfera wydaje się perfekcyjna.
W tym wszystkim należy jednak mieć umiar i świadomość tego, że słynne „pompowanie balonika” może nie wyjść nam wszystkim na dobre.

 

 

*tym, którzy nie wiedzą pragnę przypomnieć, że Sebastian Mila strzelił kiedyś bramkę z rzutu wolnego Manchesterowi City – temu City, który Guardiola teraz będzie prowadził. A wcześniej Pep prowadził Bayern, w którym gra R. Lewandowski.

[vc_row][vc_column text_align=”center” width=”1/3″][TS_VCSC_Team_Mates_Standalone team_member=”7390″ custompost_name=”Wojciech Baran” style=”style2″ show_download=”false” show_contact=”false” show_opening=”false” show_skills=”false” icon_align=”center”][/vc_column][vc_column width=”1/2″][/vc_column][/vc_row]

#LaLiga #Culé #Antimadridista #LEGIA #Liverpool #ZAKSA #LosAngelesLakers https://t.co/X9rFujAfjE

Click to comment

Leave a Reply

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

Advertisement

Musisz zobaczyć

More in Reprezentacja