Obserwuj nas

Kibice

Rodzinny wypad na Legię

Witam! Jestem Łukasz. Najpierw wam się przedstawię, ponieważ debiutuję na tym portalu. Otóż właściciela tej strony poznałem osobiście półtora roku temu, zanim jeszcze zacząłem pisać dla serwisu Legia.Net. Zastanawiałem się już kilka razy czy nie podrzucić mu jakiegoś tekstu, ale jako dziennikarz uznałem, że nie pasuję tutaj. Teraz jednak z czystym sumieniem usiadłem do laptopa, ponieważ jako kibic pojawiłem się w sobotę na Łazienkowskiej 3.

Na mecz chciałem zabrać swojego chrześniaka i dziewczynę. Obydwoje nigdy wcześniej nie oglądali meczu piłkarskiego na żywo. Zanim jednak wybraliśmy się na spotkanie Legii Warszawa ze Śląskiem Wrocław, oboje musieli wyrobić sobie karty kibica. Z moją drugą połówką nie było kłopotu, lecz z nieletnim Darkiem już pojawiły się jakieś małe problemy. Otóż osoba, która nie posiada osiemnastu lat, powinna być z prawnym opiekunem. Dlatego najpierw załatwiłem zaświadczenie od mamy oraz kopię jej dowodu tożsamości. Rozumiem oczywiście, iż takie są wymogi prawne, jednakże biurokracja zawsze mnie irytowała i to się zapewne prędko nie zmieni.

Ok, mamy karty kibica. Następny etap to sklep legijny. Obładowaliśmy się w gadżety Legii, teraz już pozostaje nam zabić czas do meczu. Mój chrześniak nie jest z Warszawy, więc odwiedziliśmy Łazienki Królewskie i Starówkę. Dwie i pół godziny przed spotkaniem ruszyliśmy już na Łazienkowską. Przespacerowaliśmy się ulicą Rozbrat i zaczęliśmy zbliżać się do stadionu Legii. Kibiców wokół obiektu mistrzów Polski nie było zbyt wielu. Momentami wydawało mi się, że więcej widzę policji niż fanów warszawskiego zespołu. Tłumaczyłem to sobie, że jest jeszcze dużo czasu do pierwszego gwizdka, ale ludzie finalnie i tak nie zapełnili trybun nawet w połowie.

Jesteśmy już na trybunie wschodniej. Przyznam wam się, że wcześniej zanim zostałem dziennikarzem, chodziłem zawsze na „Żyletę”. Nie chciałem jednak brać moich debiutantów do legijnego kotła, a sam się już też przyzwyczaiłem, że obecnie skupiam się na meczu, a nie zdzieram gardło, dopingując „Wojskowych”. Mimo wszystko chyba prędko nie przejdę się znów na sektor, na który kupiłem bilety. Nie lubię słuchać hejterów. Tak, tak wiem, to słowo jest zbyt często używane, ale innego stwierdzenia nie mam. Ledwo co rozpoczęło się spotkanie, Nemanja Nikolić zszedł do środka, uderzył piłką lewą nogą, futbolówka trafiła wprost w ręce bramkarza, a ja słyszę, iż „Niko” to cienias. Oczywiście, wspomniana obelga była trochę inna. Kolejne wyzwiska w kierunku legionisty później się nasilały. Uznałem, że nie warto dyskutować z tym tak zwanym fanem i przestałem zwracać na niego uwagę.

Mecz Legii ze Śląskiem nie stał na najwyższym poziomie. Mój chrześniak w okolicach 70. minuty nie mógł już usiedzieć na miejscu, a dziewczyna wraz ze swoją koleżanką częściej spoglądały na „Żyletę” niż na murawę. Nie mam do nich żadnych pretensji, mam nadzieję, że w przyszłości obejrzą lepsze spotkanie. Myślą już kiedy następnym razem będą mogli pojawić się przy Łazienkowskiej, by zobaczyć grających „Wojskowych”. Ja natomiast obserwowałem tę potyczkę w skupieniu. Niestety, jakości piłkarskiej w nim nie dostrzegłem. Słowa pochwały należą się Bartoszowi Bereszyńskiemu i Michałowi Pazdanowi. „Bereś” pokazał, iż nie zamierza poddawać się w walce o miejsce w składzie z Łukaszem Broziem. „Pazdek” zaś uratował mistrzów Polski przed porażką, kiedy wybił futbolówkę z pustej bramki.

Zbliżał się koniec spotkania. Legia przycisnęła swoich rywali, a mi momentalnie zaczęły buzować emocje. To ciekawe, że człowiek czasami zupełnie inaczej zachowuje się w różnym otoczeniu. Wśród fanów Legii nie mogłem usiedzieć w końcowych minutach, a gdy piłka trafiła w poprzeczkę Mariusza Pawełka wstałem, rozlałem wodę, którą trzymałem i zacząłem używać łaciny podwórkowej. Mimo wszystko podczas następnego spotkania wrócę na trybunę prasową. Obecnie czuję, że tam jest moje miejsce. Mam nadzieję, iż zostanę tam na lata.

 

Łukasz Pazuła

 

foto: Monika Wantoła (zdjęcie jest tylko ilustracją do tekstu)

Skomentuj

Leave a Reply

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Advertisement

Musisz zobaczyć

Zobacz więcej Kibice