Connect with us

Legia Warszawa

Czy naprawdę musimy tak narzekać?

eLka Nikolić

Moja kochana żona ostatnio stwierdziła, że lepszego adwokata Legii niż ja, ciężko znaleźć. Ba, poszła dalej i powiedziała, bym zostawił samochody w spokoju i wysłał swoje CV do klubu. Znam swoje miejsce w szeregu i wolę uprawiać swoją amatorkę pro publico bono.

Dzisiaj uciąłem sobie długą pogawędkę z Thomasem Yankowskim. Brat po szalu obchodzi urodziny, ale jak to zwykle bywa temat rozmowy zszedł na Legię. Wspólnie staraliśmy się rozkminić, jak to z tą naszą Legią jest. Takie podsumowanie, ale w naszym odczuciu.

Pierwszy temat to Niko. Odejdzie czy nie? Nikolic to chodząca ambicja sportowa. Nie poszedł za ryżem, bo woli skromniej, ale w Europie. Być może, gdyby była Liga Europy, a nie Liga Mistrzów, to już by siedział w samolocie, a tak… Co wybierze? Splendor i być może jedyną okazję zagrania tam, gdzie wielu nigdy nie zagra czy szarpaczki na angielskiej ziemi? Jedno jest pewne, Niko jest rozważny i ceniący ponad wszystko rodzinę, spokój tej rodziny i jej bezpieczeństwo. W dzisiejszych czasach jesteśmy bezpiecznym krajem. Legia daje stabilizację. Może nie takie dudki, ale ta Champions League… Doszliśmy do wniosku, że my byśmy zostali, a czy Niko zrobi tak samo… Pokażą najbliższe dni. Nam jednak wyszło, że zostanie.

W kolejnym temacie: te niby dwie wpadki naszych chłopaków. Na pierwszy ogień Zabrze. Jak można było prowadzić 2-0 i przegrać mecz?! -grzmiał Tomek. A ja na to – a co, mieli dać się pokopać na fest? Takie słodkie pieprzenie fachowców, że na Legię wystarczy pressing i już! Obstawiam, że odprawy u wszystkich naszych przeciwników wyglądały jednakowo. „Panowie, dochodzimy do nich, skrobać po pęcinach, parę wejść w udo czy kolano, przecież oni mają w głowach puchary.” Proste i skuteczne?! Kosztowało nas to póki co utratę Gucia i Beresia.

Pójdę dalej. Odpieprzcie się od Tibo. Gadanie, że to nie ten sam zawodnik, że stracił formę itp.Grał w Zabrzu do pewnego momentu, do chwili, gdy mu przeciwnicy pomogli walnąć plecami o ziemię! Może się odechcieć gry?! Do tego obstawiam, że czuje ten upadek i „możliwości” krajowych defensorów do dziś. Jeszcze jedno. Kuriozalny karny zagwizdany przeciwko nam we wspomnianym meczu. W Lublinie to podobny scenariusz taktyczny. Ostro i po kościach, a będzie dobrze.

Na finał rozmowy poszedł „słaby” trener. Jasne, że pewnie nie znamy się na piłce i nasza rozmowa wyglądała jak przygotowanie w biurze adwokackim do obrony klienta, ale… Mam tu na myśli mecz w Dublinie. Mając w głowie, że ten półamatorski zespół odprawił z kwitkiem (3-0) BATE, Besnik Hasi wolał nie ryzykować. Zakosztowaliśmy już tego i nie chciał powtórki. Niech sobie architekt z kucharzem polatają, a my ich dobijemy po przerwie. Proste, a co najważniejsze skuteczne. Ukryty tygrys, przyczajony smok wyszedł z ukrycia i zrobił co swoje. Dodatkowego smaczku dodaje fakt, że Vadis Odjidja-Ofoe, już wyśmiany przez wielu jako zupełna pomyłka, zaczyna powodować, że pomyłka to nazwisko wielu fachowców. Wspomnicie, że będzie to najlepszy na swojej pozycji zawodnik Ekstraklasy. Mamy bardzo godny rok 100-lecia klubu, Mistrzostwo Polski, Puchar Polski, Liga Mistrzów. Pokażcie mi drugi taki klub na mapie naszego kraju!

Mamy wszystko, a kochającym nas inaczej, pozostaje szukać kolejnych avatarów!

Click to comment

Leave a Reply

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

Advertisement

Musisz zobaczyć

More in Legia Warszawa