Obserwuj nas

Legia Warszawa

Późny Skorża? Późny Berg? Wreszcie późny Hasi?

Besnik Hasi

Legia pojechała do Niecieczy po pierwsze ligowe zwycięstwo na tym terenie. Przerwa na reprezentacje miała być czasem, kiedy wreszcie Besnik Hasi będzie mógł dłużej popracować na treningach ze swoimi zawodnikami. Po tej przerwie wszyscy chcieli zobaczyć wreszcie Legię grającą według pomysłu i pod dyktando albańskiego szkoleniowca.

Hasi w tym spotkaniu nie mógł skorzystać z kontuzjowanego Michała Pazdana, który urazu nabawił się przed meczem reprezentacji Polski z Kazachstanem. Do Niecieczy nie pojechali także Tomasz Jodłowiec, który dostał wolne, a także nowy nabytek „Wojskowych” – Waleri Kazaiszwili. W związku z kontuzją Pazdana, parę środkowych obrońców stworzyli Jakub Rzeźniczak i sprowadzony w ostatni dzień okienka transferowego z Pogoni Szczecin Jakub Czerwiński.

Patrząc od pierwszych minut na parę stoperów Legii było widać, że mają za sobą jedynie tylko kilka treningów. Jakub Czerwiński wydawał się nerwowy, piłka mu odskakiwała, zdarzyło mu się bardzo niecelnie podać, gdy nie było wokół żadnego zagrożenia, do tego nie podejmował choćby najmniejszego ryzyka, wybierał najprostsze zagrania. Do tego zachowanie w drugiej połowie przy akcji, po której sędzia Frankowski odgwizdał drugi rzut karny dla Bruk-Betu…

Drugi z Jakubów – Rzeźniczak, znowu chciał aż nadto. Przy sprokurowaniu rzutu karnego miał pecha – OK. Ale ile tego pecha jeszcze? Rok słabej gry to za mało? To też pech? Kolejne mecze, kolejne trofea tylko zamazywały jego brak formy. Rzeźniczak rozmienił się na drobne. Liga ucieka, tu nie ma miejsca na niefart! Skoro przydarza mu się to częściej niż innym, to nie widzę powodu dla którego miałby grać. Wkładów do koszulek nie potrzebujemy, a do kampanii reklamowych można wziąć innych.

W pomocy Langil, którego domeną i główną zaletą jest szybkość, w tym meczu zasłynął jedynie tysiącem  dużą liczbą niecelnych dośrodkowań. Swoją drogą, jaki pomysł na grę Langila miał trener Hasi, skoro wiedział, że Bruk-Bet będzie głównie się bronił? Bo przecież wiedział, nie? Mam nadzieję, że banku informacji o przeciwniku nie ignoruje. Niecieczanie bronili w jedenastu, stali bardzo szczelnie na swojej połowie. Gdzie Hasi widział tam miejsce dla Langila? Gdzie miał się rozpędzić i minąć obrońców rywala? W ataku pozycyjnym jak widać nie sprawdził się.

Moulin, Odjidja-Ofoe, Guilherme, Radović, Langil. Ta piątka naprawdę nie potrafiła znaleźć sposobu na skuteczne rozmontowanie defensywy niecieczan? NIECIECZAN. W strefie obronnej rywala wiele zależy od kreatywności zawodników atakujących. Przy takich zasiekach, jakie postawił dziś Czesław Michniewicz, trzeba szybko operować piłką, wymieniać się pozycjami, grać często na jeden kontakt. Legia w strefie wysokiego ataku ruszała się jak wóz z węglem. Nie wyszło z prawej strony, to podanie na lewą do Langila. A ten oczywiście indywidualna akcja, minięcie 3 rywali i gol wrzutka w pole karne, oczywiście niedokładna. I tak w kółko.

W drugiej połowie podwójna zmiana. Za Moulina wszedł Prijović, a za Hlouska Kopczyński. Legia przeszła na ustawienie z 3 środkowymi obrońcami. Tym trzecim był Kopczyński. Dlaczego zamiast Hlouska nie zszedł Broź? Broź, którego bezproduktywność aż kole w oczy. Broź, który gdy coś mu się nie podoba, to wie o tym cały świat. Dowodem jego frustracji nie były rajdy prawą flanką, celne podania i stwarzane zagrożenie. Dowodem były stanie w miejscu, niecelne podania i zero zagrożenia. Ot, odbębniony kolejny mecz. Szkoda, że bez premii, ale to też strata nie aż tak wielka.

Zazwyczaj jestem przeciwny szybkim zmianom trenerów, zazwyczaj nie oceniam ich już w trakcie rundy. Jestem raczej zwolennikiem dania czasu szkoleniowcowi. Ot, łatwo mówić, kiedy gra nie idzie o moje pieniądze. Miał być czas na reprezentacje, miały być intensywne treningi, głównie nad zgraniem i taktyką. Efekty widzimy… Liga Mistrzów była celem, ten cel został osiągnięty. Klubowa kasa dostanie spory zastrzyk gotówki i to tyle. Nie liczę na cuda. Życzyłbym sobie urwania choćby punktu w fazie grupowej. Czas jednak zatroszczyć się o Ekstraklasę. Z pieniędzy z LM będą nici, jeśli w tym sezonie nie będzie chociażby podium. Chciałbym być spokojny i wierzyć, że to się poukłada, że potrzeba czasu. Ale to jak czekanie na wyrok, czekanie aż będzie za późno. Nie oceniałem Hasiego za to jakim jest człowiekiem, nie obchodzi mnie to. Chciałbym go oceniać za to jak prezentuje się drużyna na boisku. A z tym jest beznadziejnie. Panowie prezesi, chyba czas zastanowić się nad sensem współpracy z trenerem, którego zachcianki spełniliście, a ten nie potrafi poukładać zespołu i nie ma pomysłu na grę. Hasi miał być trenerem na lata… A czy nie potrzeba nam po prostu trenera na tu i teraz, który wie co ma robić, dąży do określonego stylu i z takimi piłkarzami zrobi po prostu wynik?

Jedynym plusem, który dostrzegam w dzisiejszym meczu jest gra Bruk-Betu. Legioniści powinni obejrzeć sobie ten mecz co najmniej kilka razy żeby zobaczyć jak szczelnie bronić – z pewnością przyda im się ta sztuka już w najbliższym meczu Ligi Mistrzów z Borussią Dortmund. Bronić, liczyć na szybkie kontry (Langil) i stałe fragmenty gry (Guilherme).

1 komentarz

1 komentarz

  1. Avatar

    Maik

    11 września w 12:42

    To nie jest późny Hasi. To jest standardowy Hasi. 16 oficjalnych meczów i 45 min dobrej gry z Jagą. Poza tym padała, niezależnie kto grał. Szatnia jak widać skłócona. Filmik wściekłego Malarza, który ścina się z Rado to pokazuje dobitnie.

Zostaw odpowiedź

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

Reklama

Musisz zobaczyć

Więcej z Legia Warszawa