Obserwuj nas

Pogoń Szczecin

Bramka Portowa #15 | raport kibica ze Szczecina

Bramka portowa

W postrzeganiu piłki nożnej bardzo lubię być niepoprawnym optymistą i nie ma dla mnie pojęcia przegranego meczu. Zawsze, kiedy na boisku gra moja drużyna wierzę w to, że napisać się może świetny dla mnie scenariusz. Musicie mi jednak wybaczyć, ale 3:0 na wyjeździe z Arką to się nie spodziewałem.

Ten wynik przekracza mój wszelki optymizm, bo jak mogłem sobie wyobrazić, że Pogoń powalczy i wyszarpie z Gdynii komplet punktów, tak zwycięstwo w takim stosunku nie przeszło mi przez myśl. Arka przed tym meczem mogła poszczycić się utratą zaledwie trzech bramek na własnym stadionie, a Pogoń zdecydowanie nie jest drużyną stworzoną do gry na wyjazdach. Jak do tej pory udało im się zwyciężyć w tym sezonie jedynie raz – w Gliwicach. Ekstraklasa kocha weryfikować te wszystkie cyferki i zaburzać wszelki panujący ład. Ostatni raz Pogoń tak wysoko w wyjazdowej potyczce na szczeblu Ekstraklasy wygrała… 10 lat temu w potyczce z Górnikiem Zabrze.  Żeby uzmysłowić sobie jaki szmat czasu minął od tego triumfu, to warto wspomnieć, że w tamtym czasie w barwach Pogoni grali Radosław Majdan, Piotr Celeban, Łukasz Trałka czy Batata, a także… zaciąg kilkunastu Brazylijczyków. To właśnie wtedy udało się odnieść to okazałe zwycięstwo i jednocześnie spaść z hukiem do IV ligi. Ciekawe to były czasy.

Co do meczu rozegranego w piątek, to Pogoń zagrała go najzwyczajniej w świecie mądrze. Nie graliśmy fantastycznie, nie zdominowaliśmy doszczętnie rywala. Wykorzystaliśmy ponownie patenty, które dały nam zwycięstwo nad Legią Warszawa. Graliśmy z nisko opuszczoną gardą, czyhaliśmy na błędy przeciwnika i bezlitośnie potrafiliśmy je wykorzystać. To taktyka obciążona dużym ryzykiem, bo zapraszamy na własny teren nieproszonego gościa i czekamy na rozwój wydarzeń, ale jak widać na nasze, ekstraklasowe warunki to taktyka, która procentuje. Drużyna Moskala potrafi wykorzystać nieudolność przeciwnika i w chwili obniżonej czujności przejść do natarcia. To nie jest już stawianie autobusu przez „polskiego Mourinho”, a przemyślana taktyka, która z meczu na mecz przynosi większe, bardziej soczyste owoce.

Nie było by tego wszystkiego, gdyby nie sprowadzenie Cornela Rapy. Rumun przejął wakat na prawej stronie obrony po Adamie Frączczaku, by ten odciążony z defensywnych obowiązków zaczął strzelać jak z karabinu. Cornel Rapa nie jest jednak jedynie statystą, a naprawdę dobrym piłkarzem, który z pewnością wywiązuje się lepiej z obowiązków obrońcy od Frączczaka, a także potrafi wnieść bardzo dużo jakości pod bramką rywala. Jego dośrodkowania sieją spustoszenie i zazwyczaj każda z nich kończy się poważnym zagrożeniem pod bramką rywala. Niewielu w Polsce jest nowoczesnych obrońców, a takiego, który prezentuje jakość zbliżoną do Rapy to ze świecą szukać.

***

Przed Pogonią spotkanie w Niepołomicach. Szczerze mówiąc trochę je lekceważę i jednocześnie mam świadomość, że to zgubne myślenie. Jednakowoż jestem pewien, że uda nam się w dwumeczu lokalną Puszczę pokonać i zawędrować do półfinału Pucharu Polski. Mam nadzieję, że piłkarze i sztab szkoleniowy trochę bardziej rozsądnie i mniej bojaźliwie patrzą na to spotkanie, bo ja nieświadomie dopisuję już kolejne zwycięstwo na koncie Portowców.

***

O wiele więcej emocji wzbudza we mnie zbliżające się spotkanie z Ruchem Chorzów. Ten mecz będzie okazją do podtrzymania serii zwycięskich meczów w lidze, a wydaje się, że okoliczności także będą ku temu sprzyjać. Mianowicie kibice Pogoni szykują na sobotnie spotkanie coś niezwykłego i od dawna niespotykanego w Szczecinie. W końcu łuk ma się wypełnić po brzegi i młyn ma wyglądać „ekskluzywnie”. Wszystko wskazuje na to, że to będzie świetne spotkanie pod względem kibicowskim. Mam nadzieję, że podopieczni Kazimierza Moskala niesieni fanatycznym dopingiem będą w stanie pokazać, że dwa ostatnie mecze to nie był przypadek i że faktycznie idziemy do góry.

Kliknij by skomentować

Zostaw odpowiedź

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

Reklama

Musisz zobaczyć

Więcej z Pogoń Szczecin