Obserwuj nas

Lech Poznań

Lech Poznań zburzył kielecki mur. Wygrana na zakończenie roku w Poznaniu.

“Kolejorz” w meczu 19. kolejki LOTTO Ekstraklasy pokonał na zakończenie piłkarskiego roku w Poznaniu 1:0 Koronę Kielce. Jedyną bramkę w spotkaniu zdobył Dawid Kownacki w końcówce spotkania. To cenne zwycięstwo było jednocześnie pożegnaniem Paulusa Arajuuriego ze stolicą Wielkopolski, a także setnym meczem Dawida Kownackiego w pierwszym zespole lechitów.

Spotkanie z wysokiego „C” rozpoczęli zawodnicy Lecha Poznań. W 2. minucie ze środkowego koła Radosław Majewski zgrał do biegnącego skrzydłem Szymona Pawłowskiego. Pomocnik gospodarzy podholował piłkę w boczny sektor pola karnego i płaskim podaniem posłał ją w pole karne. Tam minął się z nią jeden z defensorów Korony Kielce. Finalnie do futbolówki dopadł Darko Jevtić, jednak przestrzelił z okolicy jedenastego metra.

Goście z Kielc nie mieli zamiaru odgrywać roli statystów. Co więcej, w pierwszej fazie pomimo mocnego uderzenia Lecha, zdominowali go. W 9. minucie z piłką w polu karnym znalazł się Nabil Aankour, który zgrał ją do osamotnionego Kena Kallaste. Skrzydłowy Korony odpalił na bramkę, jednak niesamowicie spisał się Matus Putnocky i gościom pozostał jedynie niesmak w postaci rzutu rożnego.

Kolejne minuty zapowiadały wymianę ciosów. Liczyło się to, kto pierwszy powali przeciwnika na deski. W 15. minucie lechici mieli szansę na otwarcie wyniku spotkania. Najpierw w polu karnym piłkę otrzymał Marcin Robak. Uderzenie napastnika zostało zablokowane. Dobijać starał się jeszcze Darko Jevtić. I tym razem Szwajcar nie pokonał Zbigniewa Małkowskiego.

Lokomotywa nabierała prędkości. Piłkarze „Kolejorza” coraz bardziej pokazywali, kto dziś będzie rządzić i dzielić na murawie. W 23. minucie po faulu na Szymonie Pawłowskim arbiter podyktował rzut wolny z boku pola karnego. Wykonywujący stały fragment gry Darko Jevtić prostym podaniem zagrał do będącego przed polem karnym Pawłowskiego, który oddał strzał na bramkę. Wracający do gry zawodnik minimalnie przestrzelił obok słupka. Jak mawia komentatorski klasyk z FIFY – zabrakło centymetrów.

Lech Poznań wypowiedział wojnę. W 27. minucie świetną kontrę wyprowadził Radosław Majewski i odegrał do wychodzącego Pawłowskiego. Ten przedostał się w pole karne Korony, mijając przy tym dwójkę obrońców. Po raz kolejny nikt nie potrafił znaleźć recepty na zdobycie gola. Po intuicyjnej obronie Małkowskiego futbolówkę do pustej bramki próbował skierować Marcin Robak strzałem głową. Trafił w poprzeczkę.

Końcówka spotkania również obfitowała w emocje. W 37. minucie spotkanie zostało przerwane przez oprawę z elementami pirotechnicznymi kibiców z „Kotła”. Dziesięć minut później byliśmy świadkami kontrowersji dotyczącej braku podyktowania rzutu karnego dla lechitów. Mowa o zagraniu ręką przez jednego z „Koroniarzy”.

Kolejorz nie zwalniał tempa

Ofensywa piłkarzy Nenada Bjelicy trwała w najlepsze. O ile początkowe minuty drugiej połowy można nazwać pauzą po przerwie. To w 55. minucie ponownie ciśnienie wzrosło. Marcin Robak wraz z Szymonem Pawłowskim ruszyli na bramkę Małkowskiego niczym duet taneczny. Ostatecznie na bramkę uderzał Pawłowski. Ponownie obok słupka! Sześćdziesiąt sekund później „Szymek” otrzymał kapitalną piłkę i nie mając nikogo obok siebie – przestrzelił! To nie był koniec. Chwilę później ponownie w roli głównej był pomocnik gospodarzy, do którego na wycieczkę wybrał się Małkowski i obaj walczyli ze sobą za boczną linią pola karnego. Pawłowskiemu udało się minąć golkipera i dośrodkować, lecz w szóstym metrze nie było nikogo, kto mógłby wykończyć tę akcję.

Goście nie pozostawali dłużni. W 61. minucie po szybkim ataku w polu karnym z piłką najlepiej odnalazł się Nabil Aankour, który minął zwodem jednego z obrońców Lecha i strzelił, jednak wprost w Matusa Putnockiego. Kolejną okazję stworzyli sobie w 70. minucie. Piłkę przed polem karnym otrzymał Dani Abalo i odpalił z prawej nogi. Nagimnastykować musiał się Matus Putnocky, jednak bramkarz Lecha ostatecznie spisał się na medal.

Ostatni kwadrans to mówiąc wprost wojna totalna, którą wypowiedzieli lechici. W polu karnym Korony nie dosyć, że zapanował chaos. To i nad strażą w bramce stanęła opatrzność boża. W 76. minucie najpierw swoich sił spróbował Dawid Kownacki. Piłkę zablokował jeden z obrońców gości. Następnie trafiła pod stopę Darko Jevticia, który odpalił w poprzeczkę.

Co się odwlecze, to nie uciecze! W 81. minucie gospodarze przebili za jednym rzutem mur chiński i złamali „obronę Częstochowy”. Marcin Robak zgrał głową piłkę do Dawida Kownackiego. Młody napastnik minął Bartosza Rymaniaka i oddał strzał w samo okienko! Świętowali wszyscy zgromadzeni sympatycy poznańskiego zespołu. Tradycyjnie najgłośniejsi byli ci zgromadzeni w „Kotle”. Po raz kolejny spotkanie zostało przerwane na skutek oprawy z udziałem rac. 

W czwartej minucie doliczonego czasu gry z kontrą trzech na jednego ruszyli gospodarze. Wydawało się, że powracający do własnej bramki Zbigniew Małkowski tylko ułatwi zadanie lechitom. Darko Jevtić podał do wybiegającego na czystą pozycję Marcina Robaka. Napastnik ruszył na bramkę Korony, ale również zwolnił tempo akcji. Do bramki zdążył wrócić bramkarz gości, a Robak nie trafił nawet w bramkę. Chwilę później skrzydłem ruszył Dawid Kownacki i w polu karnym podał do Kamila Jóźwiaka. Za słabo. Pomocnik nie był w stanie wykończyć akcji.

 

Bramki: 81’ Dawid Kownacki (Marcin Robak)

Widzów: 12 025

Arbiter: Krzysztof Jakubik

Żółte kartki: 11’ Maciej Gajos, 89’ Paulus Arajuuri, 90+1 Darko Jevtić – 72’ Radek Dejmek

Składy:

Lech Poznań: Matus Putnocky – Tomasz Kędziora, Jan Bednarek (80’ Lasse Nielsen), Paulus Arajuuri, Tamas Kadar – Łukasz Trałka, Maciej Gajos, Szymon Pawłowski (65’ Kamil Jóźwiak), Radosław Majewski (71’ Dawid Kownacki), Darko Jevtić – Marcin Robak.

Rezerwowi: Jasmin Burić, Lasse Nielsen, Dariusz Formella, Dawid Kownacki, Maciej Wilusz, Kamil Jóźwiak, Abdul Aziz Tetteh.

Korona Kielce: Zbigniew Małkowski – Vladislavs Gabovs, Radek Dejmek, Bartosz Rymaniak, Rafał Grzelak – Vanja Marković, Mateusz Możdżeń, Marcin Cebula (84’ Michał Przybyła), Nabil Aankour, Ken Kallaste (46’ erhij Pypychuk) – Dani Abalo (77’ Jacek Kiełb).

Rezerwowi: Michal Pesković, Charles Trafford, Serhij Pypychuk, Tomasz Zając, Jacek Kiełb, Pape Djibril Diaw, Michał Przybyła.

Hobby pismak, miłośnik angielskiej piłki, archeolog historii, krnąbrny brodacz, pracoholik. Prywatnie kibic Manchesteru United i Lecha Poznań. Piszę dla: @retro_magazyn, @watch_esa i @ManUtd_PL. M: klama.mufc92@gmail.com.

Skomentuj

Leave a Reply

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Advertisement

Musisz zobaczyć

Zobacz więcej Lech Poznań