Obserwuj nas

Pogoń Szczecin

Dobra polityka transferowa na przykładzie Pogoni Szczecin | Bramka Portowa #18

Spas Delev

Mimo, że transfery Pogoni nikną w blasku zakupów Legii czy Lecha, to nie można nie zauważyć, że w Szczecinie wszelkie ruchy transferowe piłkarzy wykonywane są z wielką pieczołowitością. Letnie wzmocnienia w postaci Deleva, Drygasa, Rapy czy wcześniej Gyursco naprawdę napawają optymizmem i kiedy analizujemy transfer Mate Cincadze – piłkarza Dinamo Tbilisi i reprezentanta Gruzji, to pierwszą myślą nie jest „co to za ogór z Kaukazu!” tylko „znów skauting Pogoni popracował i być może wyciągnął perłę.” Taka polityka transferowa Pogoni zasługuje na uznanie.

W 2016 roku Portowców zasilił kolejno Węgier, Bułgar i Rumun. Wszyscy byli, bądź nadal są reprezentantami swoich krajów, a umówmy się – nie są to reprezentacje na poziomie Liechtensteinu czy Wysp Owczych. Dziś dla piłkarza z bloku wschodniego transfer do Polski jest okazją do wybicia się, swoistą trampoliną do piłki, a także zarobków na zdecydowanie wyższym poziomie. Z perspektywy graczy przychodzących wydawać się może, że to właśnie niepozorna, choć niezwykle ambitna Pogoń jest doskonałym miejscem do rozwoju i postawienia kolejnego kroku w swojej karierze. Nie sposób ukryć, że do tej konsekwentnej polityki, która zbiera już teraz swoje owoce, idealnie pasuje Cincadze. Gruzin już teraz jest piłkarzem o pewnej renomie, jest reprezentantem kraju i w niczym nie przeszkadza fakt, że jest to reprezentacja, eufemistycznie ujmując, nielicząca się na arenie europejskiej.

[vc_single_image image=”18202″ img_size=”full” alignment=”center” style=”vc_box_shadow”]

Zarówno dla Pogoni jak i dla importowanych piłkarzy gra w Szczecinie wydaje się być układem idealnym. W przeciągu roku drużyna uzupełniła ogromne braki na obu flankach, wymieniając Miłosza Przybeckiego i Karola Danielaka na Spasa Deleva i Adama Gyursco. Różnica jest tak ogromna, jak między Jodłowcem w pierwszej połowie roku, a Jodłowcem w rundzie jesiennej. Totalna przepaść. To samo się tyczy Cornela Rapy, które zastąpił na prawym boku obrony Adama Frączczaka. Umówmy się – każdy w Szczecinie Adama wielbi, ale na obrońcę to się on średnio nadawał. Przyjście byłego piłkarza Steauy było nie tylko wzmocnieniem boku obrony, a także wielką siłą dodaną w ataku w postaci wspomnianego Frączczaka.

Dla samych piłkarzy, tak jak już wspomniałem, jest to okno wystawowe i krótsza droga do reprezentacji. Przekonał się o tym chociażby Spas Delev, który wrócił do kadry narodowej, a do tego zaczęły się nim interesować kluby z mocniejszych lig. Gdyby nie niefortunna kontuzja pod koniec roku, to nie wiadomo czy udałoby się go zatrzymać w Szczecinie.

Kim jest Mate Cincadze?

Nowy nabytek Portowców to 21-latek, który zdołał już zadebiutować w dorosłej reprezentacji (w meczu eliminacji do MŚ z Irlandią), a także był stałym członkiem zgrupowań młodzieżowej reprezentacji. Mimo młodego wieku, zdołał zagrać blisko stu spotkaniach na najwyższym szczeblu rozgrywkowym w rozgrywkach krajowych, a także zdołał zagrać w ośmiu meczach w europejskich pucharach. W Gruzji osiągnął już wszystko – zdobył niejedno mistrzostwo i unosił z drużyną nie jeden krajowy puchar. W tak młodym wieku może swoim CV zawstydzić niejednego wyjadacza.

[vc_single_image image=”18199″ img_size=”full” alignment=”center” style=”vc_box_shadow”]

Mate to środkowy pomocnik, który nominalnie gra na pozycji numer 6. Jeżeli mielibyśmy upatrywać, kogo ma zastąpić w Pogoni to prędzej Mateusza Matrasa niż Akę. Mimo bardziej defensywnej roli potrafi on także przymierzyć z dystansu. Specjalizuje się też w egzekwowaniu rzutów wolnych, więc w Pogoni będzie miał kto strzelać ze stojącej piłki.

[vc_video link=”https://www.youtube.com/watch?v=SLCUaitzRhM” align=”center”]

***

Pod koniec roku naszedł mnie czas refleksji, nie tylko tych życiowych, ale także dotyczących mojej Pogoni. Ułożyłem sobie listę pozytywnych zaskoczeń i gorzkich rozczarowań. I wiecie co? Ten rok był naprawdę dla Pogoni dobry. Mimo, że do września nic tego nie wskazywało (tfu! Michniewicz), tak druga część roku z nawiązką zrekompensowała biedę pierwszego półrocza. Niecodziennie bije się u siebie 4:1 Jagiellonię, czy nie wciska się sześciu bramek krakowskiej Wiśle. To był rok pięknych meczów, które na długo pozostaną nam w pamięci i będą wspominane przez długie lata. Ja osobiście najmilej wspominam zwycięstwo nad Legią i upokorzenie trenera Michniewicza, który wrócił do Szczecina z zespołem z Niecieczy. Tak, te zwycięstwa smakowały najlepiej.

Co do piłkarzy – progres jaki zrobił Sebastian Rudol jest najmilszym zaskoczeniem związanym z Pogonią w tym sezonie. Dla mnie to zawodnik w ogólnym rozrachunku lepszy niż Jakub Czerwiński, który latem drużynę odpuścił. Umiejętności Sebastian posiada podobne, a potencjał drzemie w nim o wiele wyższy. Cieszy też fakt, że odżył Adam Gyursco, bo to piłkarz o dużych umiejętnościach i pod koniec roku był naprawdę w niesamowitym gazie. Przy ich nazwiskach postawiłbym największe plusy. Co do minusów to niestety, ale znów Łukasz Zwoliński – piłkarz w którego nawet ja już zwątpiłem, choć byłem bodaj ostatnim orędownikiem jego talentu i umiejętności. Oczywiście minusy to też Jakub Słowik, dla którego ten rok, będzie słowikowym łabędzim śpiewem. A przynajmniej taką mam nadzieję.

[vc_single_image image=”18201″ img_size=”full” alignment=”center” style=”vc_box_shadow”]

2016 był rokiem na pewno udanym, zarówno dla mnie, jak i dla Pogoni. Żywię nadzieję, że następny będzie jeszcze lepszy. W moim życiu niewiele może się stać, co najwyżej zdam w końcu prawo jazdy, przed Pogonią jednak ogromne wyzwanie – dotarcie do finału Pucharu Polski i w konsekwencji zgarnięcie pierwszego poważnego trofeum. To może być przełomowy rok i tego życzę sobie i wszystkim kibicom w Szczecinie.

Aviva MKS!

Kliknij by skomentować

Zostaw odpowiedź

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

Reklama

Musisz zobaczyć

Więcej z Pogoń Szczecin