Obserwuj nas

Pogoń Szczecin

Pamiętajmy – zawsze mogło być gorzej… | Bramka Portowa #23

Bramka portowa

Wiecie co jest najbardziej upokarzającą rzeczą w tym sezonie Ekstraklasy? Przegrana z Górnikiem Łęczna. Drugi w kolejności jest… remis z Górnikiem Łęczna. Tak, prawie dotknęliśmy dna.

Jasne, nawet ten często wyszydzany Górnik uciułał trochę punktów, w tabeli nie odstaje aż tak bardzo od swoich najbliższych sąsiadów, więc wydawało się, że remis przywieziony z drugiego końca Polski nie jest aż tak wielką tragedią. Optyka się zmienia, kiedy przypomnimy sobie, o jakie miejsca miała w tym sezonie walczyć Pogoń. Europejskie Puchary? Ligowe pudło? Tak, dziś to brzmi jak abstrakcja. Z tej perspektywy wynik ostatniego meczu jest dramatyczny.

Popadliśmy w marazm

Każdemu może się powinąć noga. Raz, drugi można pechowo przegrać lub niespodziewanie zremisować. Takie rzeczy są jak najbardziej wybaczalne, bo przecież oglądamy to same spotkanie i potrafimy po odrzuceniu emocji dostrzec fakty. My pozostajemy z bardzo smutnymi faktami i jesteśmy wystawieni na niemałą próbę. Gramy bardzo słabo, nie potrafimy postawić na swoim i często snujemy się bez pomysłu na boisku. Taka postawa nie może być w żaden sposób wytłumaczalna, tym bardziej nie dziwi protest kibiców z łuku, którzy w ostatnim domowym meczu zaniechali dopingu. No Ambition = No Support.

W Lublinie nasza gra wyglądała już lepiej, tzn. wyszliśmy ambitnie i widać było, że zależy nam na wygranej. Nie wygraliśmy, bo Górnik, o dziwo, był całkiem dobrze dysponowany. Nadal błędy w obronie popełniał cały blok defensywny, a z przodu brakowało nam jakości. Nie da się ukryć, że jesteśmy pod formą, morale w drużynie są niskie, o czym w pomeczowym wywiadzie dla Dumy Pomorza otwarcie mówił Adam Frączczak.

„NIE ZAŁAMUJEMY SIĘ, CHOĆ TRZEBA PRZYZNAĆ, ŻE NASTROJE SĄ FATALNE”

Z Jagiellonią po zwycięstwo

Obecnie mamy więcej powodów do zmartwień niż do zadowolenia, więc wygrana z Jagiellonią brzmi jak czysta abstrakcja. W sobotę trener nie będzie mógł skorzystać z Jarosława Fojuta, który pauzuje za kartkę, a pod znakiem zapytania stoi także występ Rafała Murawskiego i Dawida Korta, którzy doznali urazów w ostatnim meczu. Perspektywa zwycięstwa jest, eufemistycznie ujmując, perspektywą z dużą dozą optymizmu, ale… jest to możliwe.

Pogoń w tym sezonie zagrała dwa naprawdę dobre mecze z Jagiellonią, drużyna Michała Probierza nam „siedzi”. Do tego pamiętajmy – to jest Ekstraklasa, gdzie dzieją się rzeczy niezwykłe. Rozpędzona Jagiellonia i będąca w dołku Pogoń w bezpośrednim pojedynku? W każdej innej lidze faworyt byłby oczywisty, My, baczni obserwatorzy Ekstraklasy, wiemy, że to o niczym nie świadczy.

Na co liczę w najbliższym spotkaniu? Chciałbym, aby szansę dostali młodzi i gniewni, dla których będzie to okazja na pokazanie się i wywalczenie pierwszego składu. Dość powiedzieć, że najciekawiej w ostatnim meczu pokazał się Dawid Kort, który już od dawna nie powąchał murawy. W odwodzie jest Marcin Listkowski i Gracjan Jaroch, którzy mogą być lekiem na absencję naszych napastników, a Sebastian Kowalczyk, tak walnie wywoływany do tablicy przez kibiców, może wnieść przebojowość, której ostatnio nam brakuje.

Nic nie trwa wiecznie. Każda zła passa przemija. Jak nie teraz to kiedy? To najwyższy czas, aby skończyć tę farsę, w końcu odetchnąć i wkroczyć na starą ścieżkę.

Kliknij by skomentować

Zostaw odpowiedź

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

Reklama

Musisz zobaczyć

Więcej z Pogoń Szczecin