Connect with us

Felietony

Na końcu liczą się zespoły grające w piłkę | Liga po mojemu odc. 32

zespoły grające w piłkę

Po 27. kolejce Lotto Ekstraklasy Jagiellonia, Legia, Lech i Lechia uciekają reszcie stawki. To te drużyny grają ofensywną piłkę, stwarzają sobie najwięcej sytuacji strzeleckich. Nie ma przypadku w tym, że są najwyżej w tabeli, strzelają najwięcej goli. Jak widać na końcu liczą się zespoły grające w piłkę!

Stworzone okazje, źródło: EkstraStats.pl

Z tabeli Statystyka stworzonych okazji przez drużyny” na EkstraStats.pl wymieniona czwórka mocno przewyższa w stwarzanych okazjach pod bramką przeciwnika resztę klubów Ekstraklasy. Co ciekawe tylko Lechia nie potrafi zapobiegać akcjom przeciwników pod swoją bramką. Legia, Lech i Jagiellonia znalazły odpowiedni balans pomiędzy ofensywą a defensywą.

Będąc trenerem, który nastawia drużynę na kontry można się oszukiwać, można liczyć na fart, oczekiwać błędu Rzeźniczaka czy innego Wawrzyniaka. Na końcu jednak liczą się, jak widać, zespoły grające w piłkę. Taktyką „na udo” można wygrać jeden, no może kilka meczów. Trener Michniewicz udowodnił, że można nawet wygrać ich 10! No, ale popularny Czesiu już od kilku lat opanował tę sztukę niemalże do perfekcji. Sam jednak na takiej grze przejechał się mocno. Zarówno w Pogoni jak i Termalice zwolniono go za tak zwany brak stylu.

Trener zakładnikiem swojej taktyki.

Jeden trener powie „orze się jak może”, drugi „dostosowuję taktykę do posiadanego potencjału”. Pragmatyk powie: no mają skubani rację! Przecież ci zawodnicy nie są w stanie rywalizować jak równy z równym z Lechem czy też z Legią. Ja jednak zastanawiam się, czy aby taką taktyką trenerzy nie podrzynają gałęzi, na której siedzą? Czy mimowolnie nie kultywują minimalizmu wśród swoich piłkarzy? Jeśli zawodnicy co tydzień słyszą: chłopaki dziś bronimy się, rzucamy długą piłkę na naszego napastnika, liczymy na błąd rywala. Jeśli byłby to jeden mecz w sezonie, z silnym przeciwnikiem to całkiem słuszna koncepcja. Jednak gdy taka taktyka staje się naszą codziennością, to działa to na niekorzyść gry drużyny, a co za tym idzie na pozycję trenera. W miarę trwania sezonu w zawodnikach narasta podświadomie teza, że trener nie ma jaj, bo przecież nie raz, nie dwa mogli zaatakować przeciwnika, mogli grać dwoma napastnikami, wykonać pressing. Czym dalej w las, tym w zawodnikach narasta frustracja, rodzi się zobojętnienie, już nie mają wątpliwości, oni po prostu wiedzą – trener jest słaby. Wtedy właśnie najczęściej karuzela trenerska wypluwa następnego kandydata i następuje efekt tzw. nowej miotły.

Bo styl się liczy!

W wielu klubach proces zaczyna się na nowo, bo przecież punkty rzecz święta, styl się nie liczy. Błędne koło, z którego udało się wyjść nielicznym klubom w Polsce. O tych klubach wspomniałem na początku. To w tych klubach nie ma minimalizmu obliczonego na załapanie się do górnej ósemki. W tych klubach stawia się na graczy ofensywnych, wyznacza się wysokie wymagania i cele. Trenerzy zarażeni ambicją są pewni umiejętności swoich graczy. Piłkarze w takich warunkach nie mają wyjścia, zwiększają swoje umiejętności, rywalizują, pokonują słabości – co przekłada się na punkty w lidze.

Bardzo mnie cieszy układ tabeli Ekstraklasy, to wizytówka i pochwała gry ofensywnej. To jednak zwycięstwo stylu nad doraźnym ciułaniem punktów. Liczą się zespoły grające w piłkę! Jagiellonio, Legio, Lechio i Lechu robicie to dobrze! Oby tak dalej!

Click to comment

Leave a Reply

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

Advertisement

Musisz zobaczyć

More in Felietony