Obserwuj nas

Pogoń Szczecin

Jesteśmy mocniejsi niż rok temu! | Bramka Portowa

Bramka portowa

Za niecałe dwa tygodnie rusza Ekstraklasa. To najwyższy czas, aby znów zacząć żyć naszym ligowym poletkiem, wchłaniać tę dziwną mieszaninę emocji i absurdu. Nadszedł moment, aby znów zacząć cieszyć się piłką, bo przez ostatnie dwa miesiące całkowicie mi ona zbrzydła. Nie oglądałem meczów, nie śledziłem na bieżąco wiadomości, nie analizowałem. Taki reset był mi jednak potrzebny, bo teraz mogę do wielu spraw podejść na chłodno i odnieść się do nich z dystansem.

Koniec sezonu był dla mnie katorgą i ogromnym zawodem. Nie liczyłem właściwie na nic ze strony chłopaków [Pogoni Szczecin – przyp. red.], bo przecież wiem jak wygląda liga po podziale punktów. Chociaż myślałem, że na podstawie doświadczeń z poprzedniego sezonu, już się do tego przyzwyczaiłem, to jednak i tak dotknęło mnie spore rozczarowanie. Jak widać do leserstwa nie jest tak łatwo przywyknąć. To temat równie przykry, co nieaktualny, więc nie będę się już do niego odnosił. Chciałem jedynie zaznaczyć powód mojej stagnacji i chłodnego stosunku do wszystkiego, co się wokół Pogoni Szczecin działo.

Pisałem na początku o odnoszeniu się z dystansem do wydarzeń które działy się w klubie. Mam tutaj oczywiście na myśli głównie ruchy, jakie zaszły w Pogoni od momentu rozstania się z Kazimierzem Moskalem. W zasadzie z żadnej z kandydatur jakie się przewijały w kontekście nowego trenera nie byłem zadowolony. Liczyłem po cichu na to, że pójdziemy drogą Lecha Poznań i zatrudnimy fachowca z zagranicy, kogoś na wzór Nenada Bjelicy, zachowując przy tym zdrowe proporcje. Później, gdy zaczęto spekulować o tym, że to Maciej Skorża zostanie trenerem, przypomniałem sobie kilka wywiadów z nim, przeanalizowałem jego dotychczasowe sukcesy i porażki, co pozwoliło mi dojść do wniosku, że sprowadzenie Skorży do Pogoni faktycznie ma sens.

Nie oczekujmy gruszek na wierzbie!

Co do nowego szkoleniowca – jestem spokojny o to, że będziemy wyglądać bardziej profesjonalnie niż za Kazimierza Moskala. Będziemy walczyć i żadna piłka nie będzie odpuszczana, tak na boisku, jak i na treningu. Jestem też dobrej myśli co do wyników, bo wierzę, że te same przyjdą dzięki rzetelnej pracy. Nie robią na mnie jednak żadnego wrażenia szumne zapowiedzi co do europejskich pucharów czy, o zgrozo, mistrzostwa Polski. W tym aspekcie wolę zachować zdrowy rozsądek i patrzeć na rzeczywistość taką jaką jest. Nie mamy argumentów na walkę o tytuł, a zagraniczne wyjazdy w okolice Stepów Akermańskich będą niewątpliwym sukcesem i dużym zaskoczeniem. Wszystkim również polecam zawczasu studzić emocje – wyjdzie to nam na dobre. Cieszmy się po prostu grą, bo mam przeczucie, że ta będzie lepsza i mniej irytująca niż w ostatnich sezonach.

Słów kilka o transferach

Podobają mi się natomiast transfery. Na ten moment zakontraktowaliśmy Tomasza Hołotę, który ma wypełnić lukę po odejściu Mateusza Matrasa, oraz Łukasza Załuskę – czyli bramkarza, który w końcu ma zacząć bronić, a nie jedynie kopać korkami o słupek. To dwa transfery na newralgiczne pozycje, wyglądające niebywale rozsądnie i co do których ciężko mieć złe przeczucia. To piłkarze doświadczeni i jeżeli nie zabraknie im sportowej ambicji, to pod okiem trenera Skorży mogą być świetnymi wzmocnieniami.

Nie uważam jednak naszych ruchów transferowych za wyczerpujące. Nadal brakuje nam jakości w defensywie, bo mimo wiary w odbudowę Fojuta, a także nadziei na dobrą dyspozycję Rudola, to wciąż nie mamy na środek obrony zmienników. Owszem – jest Rapa, prezentujący się naprawdę dobrze na środku defensywy, ale wówczas pojawia się problem na bokach. Liga rusza niebawem, a my nadal jesteśmy w polu ze wzmocnieniami w tyłach. To z pewnością nie napawa optymizmem.

Co do ataku – byłbym skłonny dać szansę Łukaszowi Zwolińskiemu, ale również rozumiem wszystkie głosy apelujące, abym puknął się w czoło. To po prostu wynika z mojego charakteru – ufam ludziom i wierzę w ich szczere chęci. Jeżeli Zwolak chce jeszcze grać profesjonalnie w piłkę, to jest to niewątpliwie ostatnia szansa i myślę, że on doskonale o tym wie. Po przedsezonowych sparingach jesteśmy nieco mądrzejsi i chyba więksi w wierze w naszego wychowanka.

Dobrymi chęciami jednak piekło jest wybrukowane i nawet jak Zwoliński by się ponownie dla Pogoni narodził, to nadal jest to za mało argumentów w pierwszej linii. Adam Frączczak, czyli od kilku dni nowy kapitan, jak słusznie kiedyś ktoś napisał nie jest ani napastnikiem, ani pomocnikiem, ani obrońcą. On jest każdym po trosze, zależnie od potrzeb. Nie możemy na takim piłkarzu budować naszego ofensywnego potencjału, bo wszyscy wiedzą jak nasza dziewiątka wygląda. To piłkarz charakterny i oddany, choć niekiedy znikający i bezsilny na placu gry. Jestem ciekaw jak klub ten ciągnący się od przeszło dwóch sezonów problem rozwiąże.

Mimo to – jesteśmy silniejsi niż rok temu!

Jak wspomniałem – nasza sytuacja kadrowa jest daleka od idealnej. Mimo wszystko, wbrew różnym opiniom, sądzę że jesteśmy silniejsi niż w zeszłym sezonie. Przede wszystkim mamy solidnego bramkarza, a jak wiemy – to klucz do sukcesu. Napastnik może nie wykorzystać kilku sytuacji, ale strzeli raz i wygra drużynie spotkanie. Bramkarz nie może sobie pozwolić na najmniejszy błąd i choćby bronił całe spotkanie kapitalnie, to jedna kapitulacja robi z niego w oczach kibiców ofiarę. Z racji tego, że trenerem jest Skorża, to liczę, że wykrzesze on z zawodników maksimum. To, ile może zdziałać sama zmiana trenera jest faktem dobrze znanym i udokumentowanym na naszym, jak i zagranicznym poletku. Pierwsze efekty pracy nowego sztabu widać już po sparingach, gdzie drugi garnitur Pogoni na pełnym spokoju ogrywa Piasta Gliwice, a kilka godzin później, wyjściowa jedenastka pokazuje charakter i ogrywa w ostatnich minutach Cracovię. To są zwiastuny, że wszystko idzie w dobrym kierunku.

To by było na tyle. Garść przemyśleń ode mnie. Nie liczę na zbyt wiele, ale mam naprawdę dobre nastawienie co do Pogoni w przyszłym sezonie. Nie sądzę, żebyśmy ujrzeli takie cyrki jak w ostatnich latach ze słynną już plażą, nie liczę też na walkę o prym z Legią czy Lechem. Budujmy nasz sukces powoli, bo naprawdę nieźle to wygląda.

Aviva MKS!

1 komentarz

1 komentarz

  1. Marian

    4 lipca w 09:43

    Chyba coś Ci się w głowie pop….doliło. Żadnych wzmocnień, jedynie uzupełnienia składu. Jakim cudem mają coś ugrać w tym sezonie jak nawet Sandecja się lepiej wzmocniła.

Zostaw odpowiedź

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

Reklama

Musisz zobaczyć

Więcej z Pogoń Szczecin