Obserwuj nas

Sląsk Wrocław

Dean Johnson nie składa broni w grze o Śląsk!

Przede wszystkim, my podchodzimy do miasta po partnersku. Mimo, że przegraliśmy przetarg, to muszę przyznać, że nasza współpraca w zakresie przetargowym szła bardzo dobrze. Nie zamierzamy wywierać żadnej presji na miasto. Zamierzamy z miastem rozmawiać i współpracować po partnersku” – mówi mi Paweł Tenerowicz – reprezentant Deana Johnsona – w temacie przejęcia Śląska Wrocław.

Czy pan Dean Johnson jest nadal zainteresowany kupnem akcji konsorcjum?
Tak, nadal jest zainteresowany.

Kiedy może się to odbyć?
Mamy deadline w poniedziałek (24.07 przyp. red), więc w jak najbliższym czasie.

Pytam, bo padały – m.in. na Twitterze – informacje, że konsorcjum dało zaporową cenę i że nie wiadomo czy coś z tego będzie?
Tego niestety nie mogę komentować, bo to są szczegóły kontraktu. Powiem tylko, że sprawa będzie jasna i oczywista 24 lipca.

Czy po przejęciu pakietu mniejszościowego będą panowie chcieli odkupić akcje od miasta?
W pierwszej kolejności będziemy chcieli współpracować z miastem, ale oczywiście bierzemy pod uwagę również możliwość ich nabycia.

Czy w związku z tym będą panowie próbować jakoś oddziaływać na miasto, żeby ten przetarg obył się wcześniej niż – tak jak zapowiadał wiceprezydent Bluj – za rok?
Przede wszystkim my podchodzimy do miasta po partnersku. Mimo, że przegraliśmy przetarg, to muszę przyznać, że nasza współpraca w zakresie przetargowym szła bardzo dobrze. Nie zamierzamy wywierać żadnej presji na miasto. Zamierzamy z miastem rozmawiać i współpracować po partnersku.

Gdyby jednak zdarzyło się tak, że przejmą panowie tylko ten mniejszościowy pakiet, to jak będzie wyglądać z waszej strony finansowanie klubu? Czy będziecie współfinansować klub razem z miastem?
Oczywiście.

Pytam, bo kibice Śląska mają złe doświadczenia z partnerami miasta w Śląsku i dlatego oczekują jasnej i klarownej deklaracji.
To jest zrozumiałe. Nie kupowalibyśmy tych akcji gdybyśmy chcieli być tylko biernym inwestorem. To absolutnie nie wchodzi w grę. Jeżeli nabędziemy te akcje, to z pewnością będziemy czynnie uczestniczyć w finansowaniu klubu.

Teraz trochę zmienimy temat. Jestem bardzo ciekawy, o co chodziło z tymi gwarancjami. Do pewnego momentu wydawali się panowie murowanymi faworytami do wygrania tego przetargu. Tymczasem sprawę na ostatniej prostej położyły gwarancje z – powiedzmy sobie – dziwnego kraju. Z czego to wynikło?
Niestety, nie za bardzo mogę to komentować. Mogę tylko powiedzieć, że w świetle tych wydarzeń, które potem nastąpiły, nie jestem przekonany, czy akurat nasza gwarancja nie zasługiwała na uzgodnienie. Proszę zwrócić uwagę, że ten bank, który dał tę gwarancję, to jest jeden z największych afrykańskich banków. To jest ogromna firma. Można sprawdzić. Firma nazywa się Eco Bank. Ten bank posiada filie w trzydziestu krajach. Niestety, stało się jak się stało. Nic więcej już na ten temat powiedzieć nie mogę. Prawdopodobnie staniemy się mniejszościowym udziałowcem, więc wracamy do gry.

Rozumiem, że w razie gdyby miasto zażyczyło sobie gwarancji z kraju UE lub z USA to nie będzie problemu z jej przedstawieniem?
Nie będzie z tym żadnych problemów. To jest kwestia tylko i wyłącznie czasu.

Czy może pan zdradzić jaki jest plan pana Deana Johnsona na funkcjonowanie klubu? To jest częsty zarzut kibiców do pana Johnsona, że tak naprawdę nigdy nie przestawił jasnej i klarownej wizji rozwoju klubu.
Przedstawił, oczywiście, że przedstawił taką wizję w swojej ofercie. Przypomnę, że ta oferta bardzo się miastu podobała. Uzasadnieniem dla odrzucenia naszej oferty była tylko i wyłącznie niewystarczająca – według miasta – gwarancja bankowa. Wizja jest przedstawiona.

Wizja jest finansowa, a nam chodzi bardziej o wizję sportową.
Absolutnie nie tylko finansowa. Ta oferta była bardzo kompleksowa.

Miałem wgląd tylko do tej finansowej, stąd moje pytanie.
Oferta była kompleksowa. Zakładała rozwój nie tylko klubu, ale także akademii. Szczegóły przestawimy w momencie, w którym temat stanie się aktualny, czyli wtedy kiedy będziemy już właścicielami akcji.

Chciałbym teraz zapoznać się z pana zdaniem na temat – powiedzmy to jasno – tej farsy, która miała miejsce kilka dni temu między magistratem a panem Ślakiem. Może pan to jakoś skomentować?
Szczerze mówiąc nie chciałbym tego komentować. Chociażby z tego powodu, że nie znam wszystkich szczegółów tych rozmów. Tutaj strony przedstawiają swoje wersje przez media, a pan doskonale wie jak to jest z faktami medialnymi. Tak naprawdę myślę, że nawet my jako oferenci mamy małe szansę dowiedzieć się jak to było naprawdę.

Rozumiem. Czyli to zapewne wie tylko pan Dutkiewicz i pan Ślak?
Wydaje mnie się, że tak. Mogę ze swojej strony tylko powiedzieć, że nasze rozmowy z miastem przebiegały bez żadnych komplikacji i nieporozumień. Wszystko było jasno przedstawione. My też negocjowaliśmy te umowy. Wszyscy oferenci negocjowali. Ja nie spotkałem się z żadnymi pułapkami ze strony miasta. Niejasnych zapisów w umowach też nie spotkałem. My byliśmy pod tym względem usatysfakcjonowani. Tylko tak mogę to skomentować, bo szczegółów rozmów pana Dutkiewicza z panem Ślakiem nie znam.

Na koniec chciałbym zapytać, co pan – jako prawnik – sądzi o tym wycieku wysokości kontraktów piłkarzy? Czy miasto powinno wyciągać jakieś prawne konsekwencje wobec Sylwestra Latkowskiego?
Przede wszystkim nie widzę tutaj, żeby pan Latkowski naruszył jakieś swoje zobowiązanie.

Czy wysokości kontraktów nie są niejawnym dokumentem?
Są, ale pan Latkowski nie jest zobowiązany do ich nieujawniania. Wręcz przeciwnie. Dziennikarze są wręcz zobowiązani do ujawniania. Ja przynajmniej tak rozumiem definicję dziennikarstwa. W tej sytuacji należałoby pozwać kogoś, kto dopuścił do tych przecieków. Ktoś, kto jest zobowiązany z tytułu umowy o pracę, czy kontraktu do zachowania sum kontraktów w tajemnicy puścił tą informację do pana Latkowskiego. Pan Latkowski wykonując swój obowiązek dziennikarski to opublikował. Myślę, że większość dziennikarzy zrobiłaby to samo. Także do pana Latkowskiego ja bym tu pretensji nie miał. Pretensje należy kierować w stronę tej osoby, która to jemu udostępniła.

Ma pan jakieś podejrzenia co do tej osoby?
Można podejrzewać, że to była gra któregoś z oferentów, ale podkreślam, że to są tylko moje luźne przypuszczenia.

Skąd takie przypuszczenia?
My – oferenci, robiliśmy audyty i mieliśmy dostęp do tych informacji.

To wszystko. Dziękuję za rozmowę.

Piotr Potępa

 

Piszę dla Watch-Esa i 2x45info. IT QA. Zakochany we Wrocławiu i Warszawie sprzed wojny.

Kliknij by skomentować

Zostaw odpowiedź

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

Reklama

Musisz zobaczyć

Więcej z Sląsk Wrocław