Obserwuj nas

Pogoń Szczecin

Jak wygrywać to z przytupem! | #Bramka Portowa

Wiecie co? Spodziewałem się, że Pogoń może wygrać te spotkanie. Przede wszystkim wierzyłem, że ziści się prawo serii, bowiem przegrać szósty raz w przeciągu roku z Lechem to byłoby wydarzenie hańbiące i upadlające szczeciński klub.

Spodziewałem się zwycięstwa, ale w najśmielszych marzeniach nie wyobrażałem sobie tak dobrego meczu w wykonaniu Portowców. Liczyłem na jedną bramkę i utrzymywanie wyniku, ewentualnie doczłapanie się do karnych. Kibice na Twardowskiego dostali jednak coś więcej – całkowite pogrążenie rywala, ogromne zaangażowanie swoich ulubieńców i mnóstwo świetnych boiskowych akcji – zarówno w ofensywie jak i w defensywie.

Na to zwycięstwo złożyło się wiele czynników. Spotkanie było wypadkową słabej dyspozycji Lecha i zadziwiająca dobrej postawy Pogoni. Jestem przekonany, że ta dobra postawa była spowodowana wyciągnięciem odpowiednich wniosków po koszmarnym meczu w Lubinie i o ile nikt nie cieszy się z porażek swojego klubu, o tyle druzgocąca porażka z Zagłębiem była nam po prostu potrzebna aby kilka rzeczy w sposób dosadny sobie wyjaśnić.

Przede wszystkim – reakcja Skorży!

Słowa uznania należą się Maciejowi Skorży. Na pucharowy mecz całkowicie przemeblował środek pola, a także dokonał rotacji w formacji obronnej. Chwała sztabowi trenerskiemu za to, że nie bali się wystawić Jakuba Piotrowskiego, który zagrał bezsprzecznie najlepszy mecz w barwach Pogoni, a także za decyzję o wystawieniu Davida Niepsuja, choć ten dopiero dochodzi do pełni dyspozycji. Odstawienie Rudola i Fojuta kosztem Rapy w środku i Niepsuja na boku to roszada, która zapewniła nam spokój w obronie i tutaj upatrywałbym się klucza do sukcesu. Ileż razy bowiem miała miejsce sytuacja gdy stwarzaliśmy sobie sytuacje i prowadziliśmy grę, a później daliśmy się nadziać na kontratak i traciliśmy bramkę? Taka sytuacja miała miejsce chociażby w rewanżowym meczu o półfinał Pucharu Polski z…Lechem Poznań. Dziś mogliśmy sobie pozwolić na więcej luzu z przodu i choć marnowaliśmy dogodne sytuacje (Formella) to ostatecznie udało się trzy z nich wykorzystań. To i tak najniższy wymiar kary.

Indywidualne laury

Indywidualnie brawa należą się przede wszystkim wspomnianemu Piotrowskiemu, a także Dawidowi Kortowi. Całkowicie abstrahując od dwóch bramek Dawida, to najzwyczajniej w świecie zagrał wczoraj z niepowtarzalnym animuszem. Obaj wraz z Kasztim zagrali jak starzy ligowi wyjadacze i bez pardonu operowali piłką w środku pola. Podobał mi się również duet stoperów Rapa – Dvali i na ten moment jest to chyba najlepsza możliwa para stoperów, jaką trener może ustawić. Mnóstwo serca na boisku zostawił także Formella (asysta marzenie!), Gyursco i Frączczak. Najbardziej szkoda mi właśnie drugiego z Adamów – dawno nie widziałem go tak zaangażowanego w grę drużyny. Cały czas stosował pressing, próbował dojść do każdej piłki. Niestety, czerwona kartka, pomijając jego intencję, była w mojej opinii w pełni zasłużona.

Taką drużynę chce się oglądać!

Nie zawiedli się ci, którzy wczorajszym wieczorem zjawili się na Twardowskiego. Zresztą, tutaj należą się również brawa dla kibiców, którzy żarliwie kibicowali drużynie i dali się ponieść fantastycznej grze. Choć frekwencja nadal jest kwestią wstydliwą, to tylko za sprawą dobrej gry Pogoni może to ulec zmianie. Najbliższa okazja do tego będzie już w poniedziałek, gdy będziemy podejmować Lechię Gdańsk – klub w dołku jeszcze większym niż Lech Poznań. Życzę sobie i wszystkim kibicom z całego serca, abyśmy i tym razem ty wykorzystali i byli świadkami pasjonującego widowiska.

Kliknij by skomentować

Zostaw odpowiedź

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

Reklama

Musisz zobaczyć

Więcej z Pogoń Szczecin