Obserwuj nas

Bruk Bet Termalica Nieciecza

Derby na remis. Whisky wraca do menu

Cracovia - Legia Warszawa 1:2;

Mamy poniedziałek, kurz bitewny już trochę opadł, a ja wciąż zastanawiam się, czy warto było spędzić sobotni wieczór na stadionie przy ulicy Kałuży. Po dziewięćdziesięciu minutach właściwie tylko zmarzłem, bo niczego nowego się nie dowiedziałem – zarówno Cracovia, jak i Bruk-Bet Termalica są bez formy i szorują po dole ligowej tabeli.

Na trybunie zaczepili mnie dwaj turyści ze Szkocji. Jak się potem okazało spod Glasgow: Kieran – kibic Celticu i Blair (wydaje mi się, że to imię żeńskie, ale nie wnikałem) – fan Rangersów. Byli bardzo podekscytowani, ponieważ ich znajomy polecił im, że gdy będą w Krakowie, koniecznie muszą się wybrać na mecz Pasów, bo podobno to bardzo dobra drużyna. Pokiwałem tylko głową nie wchodząc w szczegóły, jednak zaraz jeden z nich sprawdził tabelę… No i się wydało 🙁

– No, no. It’s not Champions League. – tylko tyle zdołałem do nich rzucić.

Jako że byli to Szkoci, to z pustymi rękami nie przyszli. Cóż, może to nie była Blue Label, ale grzać to to grzało. Tak wprawieni do meczu na chwilę powstaliśmy, żeby wysłuchać hymnu w wykonaniu Macieja Maleńczuka i zasiedliśmy do wspólnego oglądania tego – że tak powiem – widowiska.

***

Wolne tempo, gra długą piłką, trudności w wymienieniu choćby kilku celnych podań, ledwie trzy strzały w światło bramki i masa wślizgów, ostrej gry i fauli na zroszonej deszczem murawie – tak z grubsza można podsumować pierwsze czterdzieści pięć minut meczu. Myślę sobie: „I co tym Szkotom mam powiedzieć?”, ale ku mojemu zdziwieniu Kieran i Blair byli zachwyceni.

-Darek, it’s a great match. Cracovia and Nieciecza are very good teams. – zakrzyknął ten pierwszy.

No tak! Przecież to dokładnie taki futbol, jaki oni oglądają na co dzień w wykonaniu Celticu, Kilmarnock i reszty. Ucieszyłem się, że nie muszę za tę naszą Ekstraklasę świecić oczami i w imię przyjaźni polsko-szkockiej walnęliśmy po grzdylu owego trunku, o którym już coś niecoś napisałem. Jeszcze w przerwie znaleźliśmy informację, że w tym sezonie w meczach na obiekcie  Cracovii zawsze padały przynajmniej dwie bramki. I z tą myślą rozpoczynaliśmy drugą połowę.

***

Trener Bartoszek dokonał dwóch roszad. Na placu gry, w miejsce Gergela i Maksimenki, pojawili się Stefanik i Śpiączka, co od razu dało pozytywny impuls ekipie z gminy Żabno. Jednak mimo początkowej przewagi Bruk-Betu dwie groźne sytuacje mieli piłkarze Michała Probierza. Najpierw po rzucie rożnym słupek „ostemplował” Michał Helik, a chwilę później bliski strzelenia gola głową był Javi Hernandez po dobrze wyprowadzonej kontrze i dograniu Maticia Finka. Niestety, po tym niezłym początku tempo spotkania znów zaczęło przypominać to z pierwszej części. Na trybunach fani Pasów zaczęli głośno wyrażać swoje zaniepokojenie gwizdami. Nie mogło przy tym zabraknąć powszechnie znanego Siwego (o Siwym już kiedyś opowiadałem. W meczu z Pogonią dość żywiołowo zachęcał piłkarzy do walki), który dorzucił też swoje trzy grosze:

-Połóżcie się! Połóżcie się, k..wa! I tak macie zapłacone! – wrzeszczał.

***

W pewnym momencie nasi goście z wysp, zaciekawieni hasłami manifestowanymi przez ogolonego na łyso kibica, pytają:

-What he said? What does it mean „Polozcze se”?

-„Połóżcie się” means „Come on!” in Polish. – odpowiedziałem, próbując wymyślić coś na szybko.

I już po chwili żałowałem tej translacji, bo oto panowie Szkoci dołączyli do Siwego i razem z nim darli się „Połóżcie się”. Ludzie patrzą na mnie, a ja tylko przewracam oczami…

***

Ale wracając do meczu, gwizdy i niezadowolenie rosło z każdą minutą. Ataki obu drużyn nie zwiastowały gradu goli. Aż nagle… nadeszła 82. minuta. Po dośrodkowaniu Szymona Drewniaka ekwilibrystycznym strzałem popisał się jeden z najlepszych na boisku Helik i skierował piłkę pod poprzeczkę bramki Muchy. Gol stadiony świata, taki w stylu Zlatana Ibrahimovicia. Momentalnie ci sfrustrowani, przemarznięci i po prostu źli kibice zaczęli na całe gardło intonować: „CRACOVIA! CRACOVIA!”.

Wszyscy zadowoleni, Szkoci w siódmym niebie, ja już trochę spokojniejszy, ale nie trwało to długo. 90. minuta, gospodarze już głęboko cofnięci, akcja Słoników na prawym skrzydle i słupek(!) – na trybunie dało się słyszeć oddech ulgi – ale zaraz piłka wraca pod nogi Jovanovicia, który z zimną krwią kończy to wszystko strzałem z szóstego metra. Statystyka z co najmniej dwoma golami przy Kałuży znalazła potwierdzenie.

***

Publika zastygła w ciszy. Przypomina się tekst o milczących stadionach. Tymczasem kibice z Niecieczy wpadli w ekstazę! Ekipa w pomarańczowych trykotach parła konsekwentnie na bramkę i ich trud przyniósł w końcu skutek w postaci gola, gola na wagę punktu. W mojej opinii na uwagę i pochwałę zasługuje postawa kibiców gości. Sympatycy Słoników kapitalnie dopingowali swoich piłkarzy przez cały mecz, bez względu na obraz gry. Jeśli miałbym przy kimś postawić po tym spotkaniu plusa, to właśnie przy nich.

Na przeciwnym sektorze prawdziwe deja vu. Drugi raz z rzędu Pasy tracą punkty w ostatnich minutach. To było zbyt wiele dla sympatyków Cracovii. Po chwili wszyscy zaczęli opuszczać obiekt. Wynik już się nie zmienił. Pożegnałem się z Kieranem i Blairem, wyduldując strzemiennego. Przynajmniej dla nich to była Champions League…

***

Na dole tabeli utrzymał się status quo. Termalica jest trzynasta i ma również trzynaście punktów, a Cracovia okupuje strefę spadkową – miejsce piętnaste i dwanaście oczek. Jednak jest dopiero koniec października i nikogo nie można skazywać na spadek. Paradoksem tej ligi jest cały czas to, że dwa, trzy dobre mecze pozwalają z miejsca zagrożonego relegacją wskoczyć na pozycję dającą prawo myśleć nawet o grupie mistrzowskiej.

***

Tak więc wnioski po tym meczu są trzy. Pierwszy: gdyby nie alkohol, zmarzłbym na potęgę. Drugi: Termalica delikatnie idzie w górę, choć do dobrej dyspozycji jeszcze daleko. Trzeci: w przypadku Cracovii jedna jaskółka (Pogoń Szczecin i wygrana 3:0) wiosny nie czyni, tym bardziej, że z tą jaskółką wygrywają wszyscy i to wysoko (z tego powodu Maciej Skorża już nie jest trenerem Portowców – jak się dowiedziałem w trakcie pisania tego tekstu). Tak więc szampan – na ten moment – głęboko do lodówki i Panie Michale, lepiej postawić na sprawdzoną dobrą szkocką whisky.

 

 

 

 

Student WZiKS UJ | Typer | Ekspert piłkarski | Felietonista | Obserwator życia publicznego | Znawca tureckich seriali | Znany nalewkarz |

Kliknij by skomentować

Zostaw odpowiedź

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

Reklama

Musisz zobaczyć

Więcej z Bruk Bet Termalica Nieciecza