PODAJ DALEJ
Fot. Krystyna Pączkowska/Śląsk Wrocław

Niesamowity rollercoaster funduje nam w tym sezonie drużyna Śląska Wrocław. Ktoś przyjedzie do Wrocławia i dostaje oklep. Następnie Wrocław jedzie do kogoś i… dostaje oklep. Zaczynam się jednak obawiać, że entuzjazm po zwycięstwach z Legią i Lechem powoli opada. Tak samo jak kurtyna, która do tej pory skrywała fakt, że piłkarze Śląska są albo źle przygotowani kondycyjnie albo jest ich po prostu za mało i nie dają rady ciągnąć tego wózka bez wartościowych zmienników. Panie Janie pora wstać, wszystkie dzwony biją, ale jeszcze nie jest za późno… 

Czy jest sens rozpisywać się na temat postawy piłkarzy Śląska w meczu z Koroną? Chyba nie. Warto natomiast napisać o postawie Korony w meczu ze Śląskiem i nie tylko. Kielczanom zagrało wszystko. Skrzydła fruwały, napastnicy strzelali, rozgrywający prowadzili grę w taki sposób, że piłkarze z Wrocławia nie mieli nic do powiedzenia. Za nami półmetek ligi, a Korona Kielce wygodnie zajęła czwarte miejsce w tabeli. Koroniarze pozwolili strzelić sobie piętnaście goli. Szczelniejsze bloki defensywne posiadają tylko ekipy Legii i Lecha. To nie koniec, bo Kielczanie też sobie postrzelali. Dwadzieścia pięć razy pakowali piłkę do siatki rywali. Lepszym wynikiem może pochwalić się tylko Górnik Zabrze. Jest to całkiem zrozumiałe biorąc pod uwagę fakt, że Zabrzanie w ataku posiadają tego szalonego Angulo, który z trzydziestu trzech goli Górnika sam załadował aż szesnaście!

Wróćmy jednak jeszcze do Korony. W Kielcach stało się coś co nie miało prawa się zdarzyć. Trener jeszcze pół roku temu był uznawany za szaleńca, który wywala z klubu jednego z najlepszych piłkarzy, bo ten nosi klapki. Okazuje się jednak, że trener Lettieri chwycił to towarzystwo za mordy i teraz piłkarze chodzą jak w zegarku. Rymaniak, który swego czasu był pośmiewiskiem ligi nagle stał się ostoją jednej z najbardziej szczelnych obron w lidze. Do tego dorzućmy fakt, że Korona ma wypracowany swój styl gry, który jest miły dla oka. Podsumowując. Fajnie, naprawdę fajnie ogląda się w tym sezonie podopiecznych Gino Lettieriego.

Fajnie też oglądało się podopiecznych Jana Urbana. Niestety, tylko do czasu. Ostatnio znów wracają duchy zeszłego sezonu i nie zmieni tego nawet zwycięstwo z beznadziejną Pogonią. Pogonią, która gdyby miała w ataku Carlitosa z Wisły lub wyżej wspomnianego Angulo to Śląsk przegrałby i z nią.

Był fajny styl, była moc, a teraz nie ma ani jednego, ani drugiego. Gra w obronie woła o pomstę do nieba, a kreatywność w ataku można porównać do moich zdolności plastycznych, czyli poziom zero. Vacek i Piech kondycyjnie wyglądają jakby grali w lidze tatusiów z brzuszkami, a nie w Ekstraklasie. Jak zobaczyłem Vacka w 36. minucie w Kielcach to myślałem, że chłopina zaraz padnie na glebę i trzeba go będzie znieść na noszach i podać mu tlen. Jeśli chodzi o kreatywność w prowadzeniu gry to Sito Riera wciąga go nosem. Piech z kolei nie dość, że jest w fatalnej kondycji to jeszcze Urban go krzywdzi rzucając go na coraz dziwniejsze pozycje.

Zastanawiam się co wymyśli trener WKSu jeśli okaże się, że kontuzja Cotry jest poważniejsza. Blok defensywny Śląska już leży i kwiczy, a jak na dłużej wypadnie “Dżordż” to już będzie dramat totalny. Dankowski, Cotra, Kokoszka i wypożyczony Jović kontuzjowani. Zostanie Celeban, który jest w tragicznej formie, Pawelec, który serducho do gry ma ogromne, ale niestety umiejętności dosyć surowe. Jest jeszcze Tarasovs, który przyprawia kibiców Śląska o zawał gdy tylko piłka zmierza w jego kierunku. Nie ma znaczenia czy z przeciwnikiem czy bez, bo Igors babola może walnąć w każdej chwili. Augusto… to jest zabawna sytuacja. Odnoszę wrażenie, że trener Urban prędzej sięgnie po losowo wybranego kibica z trybun niż po Portugalczyka. No i ten młodziutki Poprawa, który rzucony na głęboką wodę w Płocku poszedł prosto na dno.

Nie zdziwię się więc ani trochę jak na mecz Arką na bokach obrony zobaczymy duet Pich – Piech. Martwię się tylko, że grający na tej pozycji Piech przy obecnej kondycji około… szóstej minuty poprosi o zmianę.

Trzeba się tez modlić o jak najszybszy powrót Sito, bo tylko jego obecność w środku pola jest w stanie zagwarantować Śląskowi jakąkolwiek jakość w przodzie. Zresztą jego obecność na boisku odbija się także choćby na grze Michała Chrapka, który wygląda o wiele lepiej z Sito u boku.

W zimowym oknie natomiast panów Bobowca i Matyska czeka sporo roboty. Bez wzmocnień w defensywnie Śląsk znów będzie bił się o nic, w dolnej ósemce, przy kilkutysięcznej publiczności na Stadionie Wrocław. Prezes Bobowiec w wywiadzie dla portalu tuwroclaw.com przyznał, że w zimie chciałby ściągnąć jeszcze jednego stopera. Pytanie czy to wystarczy?

Nominalnych skrzydłowych Śląsk ma w zasadzie tylko trzech. Kosecki, Pich i poważnie kontuzjowany, wypożyczony z Lechii Mak. Ten drugi ostatnio grywa na obronie, więc zostaje sam Kosa. W porównaniu do zeszłego sezonu Śląsk popadł ze skrajności w skrajność. W zeszłym sezonie była cała armia skrzydłowych, a w środku pola pusto. Teraz w środku jest całkiem fajnie, a na skrzydłach bieda.

Czas wstrząsnąć tą drużyną. Niestety, kadra jest zbyt wąska żeby dokonywać zmian personalnych. W związku z tym teraz cała odpowiedzialność za ten wstrząs spada na trenera Urbana. Obserwuję, że spora rzesza kibiców Śląska najchętniej już teraz pożegnałaby  trenera i cały jego sztab. Mam dla was złą wiadomość. Trener Urban nigdzie się nie wybiera. Prezes Bobowiec mówił o tym już dawno, a kilka dni temu w wyżej wspomnianym wywiadzie dla tuwroclaw.com powtórzył. Dopóki on jest prezesem trener Urban i jego sztab mogą i będą spokojnie pracować.

Panie Janie skoro nie wisi na panu widmo wypadnięcia z karuzeli proszę się obudzić, walnąć pięścią w stół i wziąć w garść siebie i tą drużynę. Pan dobrze wie, że to pan przegrał mecz w Kielcach. Zmiana Piech – Tarasovs w przerwie meczu była niejako przyznaniem się do błędnego ustawienia drużyny. Ja póki co jeszcze przez chwilę wstrzymam się z ogólną oceną pracy pana i pańskiego sztabu. Porządnie przetrzebiło panu kadrę, więc musi pan działać na tym co pan ma. Zastanawiam się tylko skąd ta plaga kontuzji i dlaczego niektórzy zawodnicy mają kondycję nałogowego palacza tytoniu? Może  jednak warto zastanowić się nad nowym trenerem przygotowania fizycznego?

Może warto też wrócić do wspólnych drużynowych wyjść i częstej współpracy z psychologiem jak to miało miejsce za trenera Pawłowskiego. Moim zdaniem przyda się szczególnie to drugie, bo ta drużyna kiedy traci gola, traci też głowę i zaczyna się boiskowy chaos. Chaos, który przypomina wszystko co najgorsze, czyli zeszły sezon.

Marketing zaczął działać. Social media działają coraz lepiej. Frekwencja skoczyła mocno w górę. Akademia rozwija się w niesamowitym tempie. Wszystko zmierza ze śmieszności i żenady w kierunku profesjonalizmu. Wszystko wskakuje na wyższy poziom. Czas na skok na wyższy poziom sportowy, ale nie raz na jakiś czas jak przyjedzie Legia albo Lech. Czas ustabilizować formę i czas wzmocnić kondycję. Kolega podsunął mi dziś taką myśl, ze jeśli obecny trener przygotowania fizycznego sobie nie radzi to może warto przeprosić się z panem Markiem Świdrem? Za jego czasów wszystkim piłkarzom bez problemu starczało pary na 90. minut. No, może oprócz jednego mistrza rulety, który twierdził, że trener Świder “pali mu mięśnie”. Mistrza rulety już na szczęście nie ma. Są za to piłkarze, którzy  ciężkiej pracy raczej bać się nie będą.

Mamy dwa tygodnie przerwy reprezentacyjnej. To całkiem sporo czasu żeby wprowadzić korekty do składu i taktyki. Najpierw usiądźcie i poszukajcie problemu, a potem go rozwiążcie. Nie zmarnujcie tego czasu, bo z Arką u siebie po prostu trzeba przekonująco wygrać i wrócić do fajnego stylu, który jeszcze niedawno prezentowaliście. No i na litość boską wygrajcie w końcu na wyjeździe, bo to jest po prostu trudne do uwierzenia. Nie wygraliście w tym sezonie na wyjeździe ANI RAZU!

Piotr Potępa

SKOMENTUJ WPIS KIBICA

Zostaw swój komentarz
Please enter your name here