Obserwuj nas

Legia Warszawa

CWKS #3 Dawnego klasyku blask i sprawa Guilherme

Mączyński Gui

W związku z przerwą na kadrę podsumujemy ostatnie dwa tygodnie i przyjrzymy się bliżej takim zagadnieniom jak mecz o fotel lidera, negocjacje z Guilherme, wywiad prezesa Mioduskiego, w którym poruszył kwestię podziału pieniędzy z praw telewizyjnych oraz premierze nowej koszulki meczowej.

Dawnego klasyku blask, czyli Legia – Górnik o najwyższą stawkę

We współczesnej świadomości kibiców Legii w ostatnich latach istotne były tylko dwa mecze z zabrzańskim Górnikiem – ten z 1994 roku oraz mecz, po którym Legia zapewniła sobie mistrzostwo Polski w 2006 roku. Wcześniej spotkania Legii z Górnikiem miały podobną temperaturę i zostały słusznie nazwane klasykiem. Mecz siedemnastej kolejki ekstraklasy bezpośrednio nawiązał do tej tradycji i na Łazienkowskiej spotkały się dwa najlepsze zespoły w przekroju dotychczasowych meczów, w dodatku by zawalczyć o fotel lidera.

Pisząc o meczu należy wspomnieć o dwóch aspektach – samo spotkanie i wydarzenia na trybunach. Odnosząc się do pierwszego zagadnienie – nie znajduję uzasadnienia dla takiego, a nie innego przebiegu niedzielnego wieczoru na trybunach. Nie rozumiem czemu miało służyć dwukrotne przerwanie spotkania, nie rozumiem, co takiego ekstra jest w zasnuciu całego stadionu gryzącym dymem. Jeśli to bawi kogokolwiek to ok, mnie to – nomen omen – nie jara. Podejrzewam, że uciekających z trybun rodzin również.

Mówiąc o samym meczu – wreszcie Legia zagrała, jak na mistrza Polski przystało. Adam Hlousek biegał jak w pierwszych tygodniach swojej obecności w Warszawie, Mączyński i Moulin zaryglowali środek pola, a Hämäläinen przypominał tego Hämäläinena, którego pamiętamy z Poznania. Dodając do tego wszędobylskiego Guilherme mamy receptę na efektywną, ale też efektowną grę. Przy wszystkich komplementach, jakimi obdarzamy Legię za ten mecz, należy pamiętać, że Górnik to młoda drużyna, która być może nie udźwignęła ciężaru meczu, a ponadto chciała grać z Legią w piłkę, co nikomu zazwyczaj nie wychodzi na dobre.

Negocjacje z Guilherme, czyli walka z czasem

Guilherme z pewnością ma oferty z innych klubów, z pewnością nawet konkretne. Jednocześnie gra z Legią w przedziwną grę, polegająca na przeciąganiu negocjacji w nieskończoność. Z pewnością za taką, a nie inną strategią negocjacyjną stoi Robalinho – menadżer zawodnika, który wcześniej w podobny sposób wyciągnął z Legii Rogera, aby następnie umieścić go w greckim AEK. Dla młodego Brazylijczyka sytuacja z jego rodakiem powinna być dzwonkiem alarmowym i przestrogą.

Roger wielokrotnie w ciągu kolejnych lat po transferze starał się zainteresować sobą włodarzy klubu z Łazienkowskiej. Gui w całym tym zamieszaniu zdaje się tracić świadomość, że regularna gra, w dodatku w relatywnie silnym klubie i dobrze zorganizowanym to rzecz nie do przecenienia. Jednocześnie trudno dziwić się frustracji zawodnika, kiedy z mediów słyszy, że kopiący się w czoło Chukwu zarabia dwukrotnie więcej.  Żywotnym interesem klubu jest doprowadzenie do przedłużenia umowy z Brazylijczykiem, który w chwili obecnej jest najbardziej widowiskowo grającym piłkarzem Legii.

***

Niezawodny i zawsze dyspozycyjny Krzysztof Stanowski z każdej pozycji ostrzeliwuje Dariusza Mioduskiego za kilka ostatnich wypowiedzi. Zamiennie wyśmiewa i udaje zrozumienie dla argumentów, by je następnie zdyskredytować. Domyślam się, że gdyby to powiedział ktokolwiek inny ( w zasadzie to i tak wiemy, o kim mówię) to zostałby nazwany wizjonerem. O taka przypadłość pana Mioduskiego, co by nie powiedział i tak zostanie skrytykowany. Naprawdę nie trzeba sobie zadawać przesadnie wiele trudu, żeby zrozumieć, że fakt pokazywania Legii w prime time nie jest przypadkiem. Raczej wynika z tego ilu widzów Legia przyciąga przed telewizory. Zaryzykuję nawet tezę, że Legia jest pokazywana w najlepszym paśmie z powodu tego, że wygeneruje odpowiednią oglądalność, a nie dlatego jest medialna, bo ma najlepszy czas antenowy. Twierdzenie z kategorii, każdy kwadrat jest czworokątem, ale nie każdy czworokąt jest kwadratem.

Kluby w zdecydowanej większości przyjęły postawę patologicznej rodziny, która woli żyć z pieniędzy z opieki społecznej, niż zacząć pracować. Polski klub zadowala się pieniędzmi od NC+ i nijak nie zabiega, żeby zarobić samemu. Najwyżej jak będzie ciężko, to na kupkę z kieszeni wysypią sponsorzy i władze miasta. Pieniądze od telewizji są łatwe i rozleniwiają. Pozwalają wegetować, ale nie skłaniają do rozwoju. I teraz pomyślcie, czy Dariusz Mioduski nie miał racji, by płacić za wygrywanie i pięcie się w tabeli, a nie za trwanie?

***

W meczu z Górnikiem Legia zagrała premierowo w trzecim komplecie strojów, który był inspirowany strojami z roku 1930, w jakich legioniści wystąpili podczas meczu otwarcia Stadionu Wojska Polskiego. Ile ludzi tyle opinii, ale stroje spotkały się raczej z dość powszechną aprobatą. Naprawdę fajnie rozegrano to marketingowo – dedykowana strona, kolekcjonerski charakter koszulki. Na drugim biegunie znajdzie się z pewnością cena trykotu, 349 zł to dużo nawet biorąc pod uwagę wyjątkowość koszulki. Akcją z koszulką Legia pokazała, że potrafi robić coś dobrze, że umie wykorzystać swój potencjał marketingowy. Na polskim rynku odzieży klubowej jest Legia i długo, długo nikt. Dla większości klubów prowadzenie sklepu kibica zdaje się być bardziej ciężarem, niż źródłem przychodów. Jak się okazuje można z przywiązania kibica do herbu i barw zrobić prężnie prosperujący biznes.

Oczywiście Legia ma też tu swoje grzechy i nie sposób ich nie zauważać. Choćby dziwna strategia co do słynnej Księgi Stulecia. Nie dość, że premiera odsuwała się  w czasie, to dodatkowo jakiekolwiek działania promocyjne zakończono z wysyłką do osób, które nabyły ją w przedsprzedaży. Zwłaszcza na tym tle musi cieszyć progres, jaki uczynił klub w akcji z trzecim kompletem.

Kibic Legii Warszawa oraz Realu Madryt. Przeciwnik wszelkich ekstremistów, wróg agresji w życiu publicznym. Prywatnie ojciec dzieciom i mąż żonie. Wielbiciel gitarowej muzyki i kolei.

Kliknij by skomentować

Zostaw odpowiedź

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

Reklama

Musisz zobaczyć

Więcej z Legia Warszawa