Obserwuj nas

Pogoń Szczecin

Portowcy zawrócili Wisłę!

Pogoń Szczecin herb

W sobotni wieczór na stadionie im. Floriana Krygiera zakończyła się świetna passa Wisły Płock. Serię 6 ligowych meczów bez porażki przerwała drużyna miejscowej Pogoni. Miejscowym wygrana nie przyszła łatwo, ale trzeba przyznać, że w pełni zasłużenie. Na obecną chwilę po spędzeniu ponad 4 miesięcy pod kreską ligowej tabeli, Portowcy wygrzebali się na bezpieczne miejsce.  Ich sytuacja na koniec kolejki zależeć będzie jednak od niedzielnego wyniku meczu w Gliwicach, gdzie Piast będzie podejmować krakowską Wisłę. Ale po kolei…

Mecz rozpoczął się dosyć spokojnie. Zarówno jedna jak i druga drużyna „badały się” przez początkowe minuty meczu. Nielicznie zgromadzona publiczność na pierwszą interesującą akcję musiała czekać do 20 minuty. Wtedy to groźne uderzenie z dystansu oddał Ricardo Nunes, jednak Thomas Dahne nie dał się pokonać. Trzeba przy tym zauważyć, że w Szczecinie Niemiec zanotował jak dotychczas najlepszy występ w zespole Nafciarzy.

Pierwszą bramkę publiczność zobaczyła niecałe 15 minut później. Piłka po uderzeniu z rzutu wolnego przez Nunesa odbiła się od muru i spadła pod nogi Jakuba Piotrowskiego. Ten z kolei próbował uderzać z powietrza na tyle niefortunnie, że piłka spadła pod nogi niepilnowanego Kamila Drygasa. Stojąc twarzą w twarz z golkiperem nie miał już najmniejszych problemów, posyłając piłkę do siatki między nogami Niemca. Cała płocka defensywa próbowała zastawiać pułapkę ofsajdową. Wydawało się, że zrobili to skutecznie, ponieważ sędzia liniowy zasygnalizował spalonego. Jednak sędzia Jarosław Przybył zdecydował się na skorzystanie z systemu VAR. Ten z kolei w tym roku działa ze 100% skutecznością na korzyść Portowców. Już w meczu z Sandecją pomógł sędziemu podjąć słuszną decyzję. Nie inaczej było w powyższej sytuacji i po stronie Szczecinian mogliśmy zapisać bramkę. Do końca połowy nie wydarzyło się już nic wartego odnotowania.

***

W drugą połowę mocno mogli wejść szczecinianie. W 53. minucie instynkt snajperski pokazał Morten „Duncan” Rasmussen. Po dośrodkowaniu Spasa Deleva znakomicie wyprzedził obrońcę, jednak sytuacja była zbyt trudna i nie zdołał skierować piłki do siatki. Pięć minut później po drugiej stronie boisko goście wykonywali rzut rożny. Do świetnie bitej piłki przez Semira Stilica dopadł Igor Łasicki, nie dając szans na udaną interwencję Łukaszowi Załusce.

Pogoni 1 punkt nie zadowalał. W okolicach 70. minuty na placu pojawić się miał solenizant – Łukasz Zwoliński. Chwilę przed jego wejściem premierowego gola na polskich boiskach zdobył Duncan. Zadania nie miał trudnego, bo starczyło dostawić nogę, po tym jak piłkę jak na tacy wyłożył mu Adam Buksa. Duńczykowi nie pozostało nic innego jak dołożenie nogi i radość ze strzelonej bramki. Chwilę później schodząc z boiska został gorąco pożegnany przez niespełna 4-tysięczną publiczność zgromadzoną tego wieczora na stadionie.

Wisła niby próbowała atakować, jednak próby te były na tyle chaotyczne, że nic z nich nie wynikało. Nie wiele dały zmiany przeprowadzone przez Jerzego Brzęczka. Mimo to goście nie musieli wracać do domu z zerowym dorobkiem na koncie. W 85. minucie Dominik Furman był bliski zdobycia bramki na wagę remisu. Po jego uderzeniu z rzutu wolnego piłka otarła się tylko o słupek. Do końca wynik się nie zmienił. Portowcy zawrócili Wisłę poprawiając przy tym swoją pozycję w ligowej tabeli.

źródło: EkstraStats

Kliknij by skomentować

Zostaw odpowiedź

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

Reklama

Musisz zobaczyć

Więcej z Pogoń Szczecin