puchar Polski
puchar Polski

Drugi dzień czytam o Finale Pucharu Polski. Niestety nie w kontekście sportowym, a tym bardziej dla portali “klikalnym”.

Środowy mecz był dla mnie trzecim meczem finału Pucharu Polski, który oglądałem z trybun w Warszawie. Dwa lata temu zabrałem na mecz na Narodowym żonę i dwuletniego wtedy synka. Nie mam zamiaru udawać, że była to beztroska majówka w parku rozrywki dla dzieci, gdzie jedynym zmartwieniem jest to czy będzie kolejka do karuzeli i czy frytki będą świeże. Ilość policji, jednostek antyterrorystycznych, helikoptery, armatki wodne, konie, psy. To wszystko zadziałało na wyobraźnię dwulatka, która wysłała sygnał ostrzegawczy. Można nie dowierzać, ale minęły dwa lata, a dzieciak nadal pamięta tamten mecz i właśnie to, że było dużo dymu, “pan na koniu” i dużo policji.

W tamtym meczu kibice Lecha “popisali się” zasypaniem murawy racami, w tym roku kibice Arki poszli kilka kroków do przodu i użyli swego rodzaju “katiuszy”, którymi wystrzelili race. Sądząc po trajektorii i prędkości z jaką race wbijały się w konstrukcję stadionu, były one adresowane do kibiców Legii siedzących na przeciwległej trybunie. Jak to mówi mój przyjaciel, “jeden lubi pomarańcze, drugi jak mu nogi śmierdzą”. Dla mnie idiotyzm do potęgi, który jednak należy marginalizować a nie wynosić ponad wagę wydarzenia.

Niestety dziennikarze sportowi nie skupiają się na tym, że 50 tysięcy ludzi na trybunach przyszło na mecz, że pod stadionem były samochody na rejestracjach z całej Polski, że w wielu miejscach na trybunie neutralnej siedziały obok siebie osoby w szalikach Legii i Arki, że obyło się bez większych incydentów.

Nie.

Piszmy o kilku kretynach, którym nie wyszły plany przejęcia widowiska, piszmy o tym, że największym problemem polskiej piłki nożnej jest dym z rac, a sami ustawiajmy na tapecie w telefonie fotki z opraw (tak, znam takich), twórzmy atmosferę grozy, piszmy, że ludzie UCIEKALI z trybun. Wmawiajmy ludziom, że było “chujowo”, bo panom redaktorom się nie podobało. W 2016 roku żona wyszła z dzieckiem z powodu zadymienia, ale nikt nie robi z tego powodu paniki, bo idąc na mecz, liczyliśmy się, że taka sytuacja może mieć miejsce.

***

Osobiście daleko mi do wspólnej linii z prezesem Bońkiem, ale mam wrażenie, że te 10 czy 15 rakiet, to dla niektórych dziennikarzy taki przysłowiowy “kij na psa”, który wpadł im w dłoń i chcą nim przywalić w Bońka. I nie mam tu zamiaru bagatelizować zagrożenia, które spowodowali kibice Arki, ale nie mam zamiaru z tego też robić tragedii narodowej, winni powinni zostać przykładnie i konsekwentnie ukarani i tyle. Bo co można zrobić więcej, publiczną chłostę, doprowadzić Arkę do bankructwa? Już ćwiczyliśmy zamykanie stadionów, trybun, pojedynczych kibiców i co? I nic.

Boniek wywiesił białą flagę, poddał się, bo do środy wydawało mu się, że potrafi przewidzieć wszystko, że już wszystko wie, bo fajnie jest zrzucać odpowiedzialność za zamieszki, race i inne zachowania na kluby i twierdzić, że się działa, tworząc przy tym otoczkę zatroskania o “zwykłych” kibiców.

Zakazana pirotechnika

Bońkowi race jeszcze całkiem niedawno nie przeszkadzały, bo walczył o przychylność pewnych środowisk, teraz są “be”. Tylko pytanie moje jest takie. Co zrobił, żeby tę sytuację “ucywilizować”? Dlaczego race, pokazy pirotechniczne itp. poza stadionem są OK, a w rękach kibiców już nie? Nikt nie mówi, że to właśnie kibice zadecydowali, że rezygnują z pirotechniki hukowej, dlaczego wtedy nikt nie poszedł za ciosem i nie wyciągnął ręki w celu zalegalizowania pozostałej pirotechniki?

Kiedyś jednym z kilku argumentów przeciwko racom było przerywanie meczu. Teraz argument trochę stracił na sile, bo dzięki VARowi mecze są przedłużane niejednokrotnie częściej niż z powodu rac i dziwnym trafem przestało to przeszkadzać. Mateusz Borek mówi, że takie przerwy wybijają piłkarzy z rytmu, ale czy faul Piesia tego nie zrobił?

Po uregulowaniu używania rac, też zdewaluowalibyśmy jeden z ,moim zdaniem nadmiernie wykorzystywanych argumentów.

Może się komuś nie podobać dym z rac, może w nim widzieć jakieś zagrożenie dla zdrowia, mogą się komuś nie podobać przyśpiewki kibiców czy wywieszane flagi, ale musi się liczyć z tym, że to jest jednym z elementów meczu i jeśli się to nie podoba to niech kupi popcorn i wygodne kapcie.

SKOMENTUJ WPIS KIBICA

Zostaw swój komentarz
Please enter your name here