Obserwuj nas

Mundial

Kraj Maradony, papieża i skrajności | RuskieParty #7

Na przełomie wieków pół Polski śledząc losy Milagros nuciło “Cambio dolor”. Tylko nieliczni podejmowali się śpiewania, bo po wersie “Combio dolor por libertad” większość gubiła się w labiryncie fałszu. Jak wygląda to prawdziwe, pozbawione szklanego ekranu, życie w Argentynie opowiada mieszkająca tam Polka – Ewelina Mierzejewska z optionargentina.com

Kilkanaście lat temu wiele polskich rodzin podzieliło się na dwie grupy. Przez wzgląd na porę emisji, była grupa teleturnieju „Jeden z dziesięciu” i argentyńskiego serialu „Zbuntowany Anioł”. Podejrzewam, że w Pani przypadku wybór był prosty…

Bardzo lubię teatr, wiedzę i emocje. Jak można się domyślić wybrałabym oczywiście pierwszą opcję. Natomiast warto wiedzieć, że latynoamerykańskie seriale narodziły się tak naprawdę z chęci imitacji ulicznych spektakli, pełnych namiętnych uczuć i zmian nastrojów. Pozostanę jednak przy „Jednym z dziesięciu”, a historię podobną do „Zbuntowanego Anioła” obejrzę chętniej w jednym z teatrów najsławniejszej ulicy Buenos Aires – Corrientes.

Za sprawą tego serialu Polacy przenosili się myślami do Argentyny, Pani zrobiła to w rzeczywistości. Zamieszkanie właśnie w tym państwie było kiedykolwiek w Pani planach?

Życie pisze scenariusze, które zaskakują nawet głównego bohatera. Znalazłam się w Ekwadorze i Kolumbii ze względu na moje plany zawodowe. Parę lat później, opuściłam północ Ameryki Południowej na rzecz Argentyny. Do dzisiaj nie wiem, kto napisał ten plan (śmiech)

Argentyńczycy mają świadomość, że ponad dekadę temu ludzie mieszkający na drugim końcu świata fascynowali się ich serialem?

Zaskakujące jest to, że nie! Natalia Oreiro, która z pochodzenia jest Urugwajką, mieszka w jednym z najmilszych zakątków dzielnicy Palermo. Dzisiaj, Natalia jest jedną z normalnych mieszkanek Buenos Aires, nie udziela się w mediach, a koncentruje na swojej firmie odzieżowej. Argentyńczycy wydają mi się bardzo spokojnymi i wyrozumiałymi ludźmi wobec „telewizyjnych” gwiazd. Empatycznie podchodzą do sławy – Natalii Oreiro, papieża Franciszka lub Messiego. Argentyńczycy podczas Mundialu byli bardzo zdziwieni, że Natalia wywołała burzę medialną swoja piosenką i że jest tak sławna w Rosji. Moi znajomi także zaczęli mnie wypytywać czy znam operę mydlaną „Muneca brava” i byli zszokowani, że nawet w Polsce Natalia jest latynoską sławą!

Argentyna jako jedyna obchodzi tzw. „Dzień polskiego emigranta”. Odbywają się specjalnie imprezy z tej okazji?

Oczywiście. Fundacje polskich imigrantów organizują występy i tak zwane ferie (stoiska z tradycjonalnym jedzeniem). Argentyna jest krajem, który obchodzi bardzo dużo świąt i w każdym miesiącu możemy spotkać przynajmniej jeden dzień wolny od pracy. Argentyna świętuje jak tylko może!

Życie tam jest tańsze niż w Polsce?

Południe Ameryki Południowej to drogi zakątek świata. Argentyna, Chile i Urugwaj reprezentują poziom życia zbliżony do Europy Zachodniej. No może z wyjątkiem jakości dróg (śmiech). Ktoś, kto myśli o przeprowadzce do Argentyny lub o dłuższej podróży musi zdać sobie sprawę z 30-50% inflacji rocznie, kwestii nieregulowanego importu i eksportu oraz niesamowitych odległości. To wszystko wpływa na nastroje ludzkie i panujące ceny.

Jak wygląda prawdziwy obraz ojczyzny Maradony? Potwierdza ten z wyobrażeń Europejczyków, którzy raczej odbierają Argentynę jako niestabilny politycznie kraj, w którym życie nie jest do końca bezpieczne?

Argentyna jest bardzo niestabilna politycznie. Większość krajów latynoamerykańskich ma problem z ciągłością postanowień politycznych. Czy to brak miłości do własnej „patrii”, czyli narodu, czy zamiłowanie do szybkiego zarobku korupcyjnego? Życie na ulicach miast jest bezpieczne, jeśli przestrzegasz podstawowych zasad latynoskiego bezpieczeństwa. Problem wynika z zakrzywionego spojrzenia na latynoską rzeczywistość produkowanego przez zagraniczne media. Bardzo lubię posługiwać się przykładem elektrycznych drutów nad ogrodzeniem domów w Ameryce Łacińskiej. Dla Europejczyka często może świadczyć to o niebezpieczeństwie. Latynos dzięki temu będzie czuł się pewniej siebie. To samo dzieje się, gdy widzimy policję w kuloodpornych kamizelkach z bronią za pasem, przechadzającą się po ulicach między normalnymi mieszkańcami. Nieprzyzwyczajony do tego widoku, przestraszysz się. Dla Latynosa to tak normalne, jak inflacja dla Argentyńczyka. Nie ta 2%, ale 30% rocznie.

Jedna z ważniejszych osób w historii tamtejszej polityki – Juan Peron stworzył ruch, który m.in. postulował zachowanie niezależności wobec USA. Z kim obecnie kraj utrzymuje najlepsze stosunki?

Obecny prezydent kraju Mauricio Macri pochodzi z bardzo przedsiębiorczej rodziny. Jako nastolatek uczestniczył w podpisywaniu kontraktów biznesowych między swoim ojcem, a Donaldem Trumpem. Jak można się domyślić, wszelka niezależność została zniesiona w ciągu ostatnich 3 lat. Argentyńczycy są bardzo załamani ze względu na zaciągnięcie wielomilionowego długu od IMF (Międzynarodowy Fundusz Walutowy) przez rząd, który nie może już kontrolować stosunku ARS/$. Przez ostatnie 4 miesiące ceny niektórych podstawowych produktów spożywczych wzrosły o 100%. Nie wspomnę o przeznaczeniu jednej z największych rezerw wody pitnej na naszej planecie na tereny baz wojskowych Stanów Zjednoczonych. Mowa o Ushuaia, ale też terenów niedaleko potrójnej granicy, czyli legendarnych wodospadów Iguazu. Powstanie tam inna baza militarna USA.

Przeciwnik Perona – Che Guevara, którego postępowanie wywoływało i nadal wywołuje sprzeczne emocje, urodził się w Argentynie. Jak jest postrzegany w macierzystym kraju?

W macierzystym kraju Ernesto (bo takie jest jego prawdziwe imię) to legenda rewolucji. ‚Che’ to tak naprawdę zwrot używany do każdego w Argentynie, który oznacza ‚ej Ty’. “Bez krwi nie ma rewolucji” – to motto przewodnie Ernesta, który z lekarza, przeobraził się w „guerillero” (walczącego dla guerilla) i rewolucjonistę. Che Guevara zdecydowanie jest osobą kultową na Kubie, a nie w Argentynie. Dom Ernesta w Alta Gracia, w regionie Cordoba, to dzisiaj małe muzeum odwiedzane przez nielicznych. Ernesto wracając z Kuby chciał rozpocząć rewolucję w Boliwii, a później w Argentynie. Jednak wcześniej umarł i we własnym kraju nie dokonał zmian. Zdania w macierzystej Argentynie są podzielone – między walczącym socjalistą, a ubrudzonym ludzką krwią „quilombero” (osoba lubiąca zamieszanie).

Co cechuje Argentyńczyków? Ten naród wyróżnia się czymś szczególnym na tle pozostałych w Ameryce Południowej?

Na pewno zamiłowaniem do nocnego życia i mięsnych „asado”. Asado to ceremonia grillowania, gdzie wszystko ma swój porządek (od podawanych mięs, do roli osoby odpowiedzialnej za parilla (grill), aż do oklasków za bitwę z ogniem). Asado to spotkania towarzyskie, które są świetnym wstępem do całonocnej imprezy. W Buenos Aires mieszkańcy wychodzą na nocną imprezę tak późno, że w innych krajach jest to pora zamknięcia nocnych lokali.

Podobno w Argentynie, gdy kobieta przez dłuższy czas będzie spoglądać w oczy mężczyzny, jest to jednoznaczne z zaproszeniem do tanga. Istnieją inne zachowania, zwyczaje, które dla turystów mogą się wydawać dziwne lub może nawet trudne do zaakceptowania?

Jest to zachowanie typowe dla tancerzy tanga na milongach. Podejście bezpośrednie do kobiety lub podanie jej ręki do tańca uważa się za niegrzeczne i natarczywe. Jednak ta zasada nie dotyczy reszty życia poza oficjalną milongą. Argentyńczycy to tak naprawdę europejscy imigranci – mają swój styl bycia rodem z Italii z hiszpańskim akcentem. W Argentynie panują zasady życia i zachowania dopasowane do 3 głównych nurtów: latynoskiego quilombo (ogólnie pojęty bałagan), włoskiego temperamentu i multikulturowych wpływów.

Jakie podejście mają miejscowi do tzw. “gringo”?

W Argentynie „gringo” to bardziej „Yanky”. Generalnie wizja “gringo” w Ameryce Łacińskiej znacznie różni się od tej argentyńskiej. Yanky to zabawny stereotyp beztroskiego Amerykanina, który świetnie się bawi wśród energetycznych Argentyńczyków. Nie rozumie co dzieje się w tym całym quilombo (bałagan), ale raczej przypomina mu to włoską komedię. Oczywiście to stereotyp bardziej porteński, czyli ten z Buenos Aires. Gringo w Salta & Jujuy lub w Misiones (prowincje) będzie miał zupełnie inne zabarwienie. Jako, że Argentyna to tak naprawdę kraj europejskich imigrantów, gdzie biały kolor skóry nie dziwi absolutnie nikog. Gringo czuje się lepiej w Argentynie niż w bardziej tradycjonalnych krajach Latynoameryki.

Turyści umieją się zachować w niebezpiecznych miejscach?

Czytając zagraniczne (nie latynoamerykańskie) niezależne blogi i artykuły, wydaje mi się, że nie umieją. Co jest absolutnie normalne, gdyż rozpoznanie schematów zachowań i poprawne ocenienie sytuacji opiera się na znajomości kontekstu i terenu. Ktoś, kto przyjeżdża pierwszy raz do Latynoameryki zachowuje się po “europejsku” i właśnie tym zachowaniem zwraca na siebie uwagę. Nie mówię o tak podstawowych rzeczach, jak styl chodzenia, wysyłania spojrzenia lub sposobu trzymania swoich prywatnych plecaków. Tego uczymy się latami, wtapiając się w tło. Cały czas zadziwia mnie, że wyjmowanie drogich aparatów fotograficznych lub najnowszego Iphone’a, w stolicach krajów latynoamerykańskich i dziwienie się późniejszą kradzieżą jest tak wszechobecne. Według mnie to tylko kwestia empatii. Jeśli spoglądasz na ciemniejsze kąty stolicy, zdajesz sobie sprawę, że Twój aparat może oznaczać dla kogoś roczne oszczędności, a być może dużo więcej. Dla Ciebie jest to tylko fajny gadżet do zabawy i tak naprawdę nie wiesz, co to głód.

Oczywiście, że swoim beztroskim zachowaniem możesz sprowokować zazdrość i grabież. Napisałam na ten temat bardzo obszernego e-booka, w którym tłumaczę latynoskie kody, zupełnie normalne w tej części świata. Od 6 lat mieszkam w Ameryce Łacińskiej i pierwszy raz mnie okradziono 2 miesiące temu. Myślę, że to bardzo dobry wynik, jak na białą dziewczynkę o niebieskich oczach żyjącą w normalny sposób. Przy okazji zapraszam zainteresowanych do zapoznania się z moja książką (TUTAJ), gdyż chciałabym się przyczynić do zmniejszenia ilości artykułów, o negatywnym wydźwięku na temat Ameryki Południowej, z powodu niewiedzy ich autorów. Tak, jak mówili strajkujący Meksykanie w 2013 roku na ulicach Mexico Ciudad „naszą bronią jest informacja i edukacja”. Edukujmy się i my!

Argentyna posiada dostęp do oceanu, gór, lodowców, pamp. Podróżując po niej, da się odczuć, że jesteśmy na terenie tylko jednego kraju?

Bardzo trafne spostrzeżenie. Sama prowincja Buenos Aires zajmuje obszar Polski. Klimat Patagonii, a tropikalnego Misiones są tak przeciwne, jak ich główne owoce: manga i jabłka. Podróż po Argentynie to miniaturowa podróż po 8 krajach w ekspresowym tempie. Argentyna posiada niesamowity krajobraz. Fenomen stepów, gdzie nie ma absolutnie nic oprócz wolnego terenu i przebiegających „guanacos”. W dodatku w Argentynie znajduje się najbardziej wysunięty na południe teren, czyli koniec świata – Ushuaia. Stamtąd jesteśmy już bardzo blisko mitycznej Antarktydy.

Istnieją dziwne miejsca, które całkowicie nie pasują do wyobrażeń o państwie?

W tak wielkim kraju, każdy region ma swoje prawa. Argentyna to miks, różnorodność i różnice. W samym Buenos Aires droga z Puerto Madero (najbardziej nowoczesnej dzielnicy miasta) do lotniska, to przebrnięcie przez te dziwne miejsca, które nie pasują do reszty kontekstu. Argentyna taka właśnie jest – pełna nieporozumień i skrajności.

Z uwagi na duże odległości pomiędzy aglomeracjami, mieszkańcy pewnie muszą korzystać z publicznych środków komunikacji. Co jest najpopularniejszą formą transportu?

Bondi! To nazwa miejskiego autobusu w Argentynie. Masz do wyboru oczywiście metro lub autobusy, w zależności od miasta. Ze względu na te odległości mieszkańcy bogatszych dzielnic w Buenos Aires nad rzeką Rio de la Plata mają swoje prywatne motorówki, dzięki którym zaoszczędzają połowę czasu. Jeśli chodzi o transport między najważniejszymi miastami pozostaje nam oczywiście samolot.

Hodowcy bydła mieszkający na terenach zdominowanych przez ogromne pampy przypominają tych z USA. Czy również na wzór amerykański posiadają własną muzykę, która jest słuchana tylko w danej części kraju?

Gauchos (hodowcy bydła) na argentyńskiej pampa to samotni wędrowcy. Nomadzi, którzy na swoich koniach przemieszczali się tysiące kilometrów i szukali pracy przenosząc się z jednej estancia do drugiej. Pracowali dla bogatych panów, posiadających niezliczone hektary ziemi. Mają swój charakterystyczny taniec z chusteczką w ręku nazywany “chacarera”. Przygrywana jest do tego powolna i melodyjna muzyka na instrumencie przypominającym gitarę. Istnieje także „La Firmeza”, czyli taniec bardziej energetyczny, gdzie kobieta i mężczyzna spoglądają na siebie zalotnie nie dotykając się.

Którzy muzycy są najbardziej popularni w Argentynie?

W Argentynie króluje rock i cumbia. Santafesina i Villera to dwa popularne typy cumbii. Grupo Las Palmeras i Leo Mattiolli reprezentują jedne z najsławniejszych dyskotekowych hitów cumbii. Niektóre gwiazdy, takie jak Rodrigo lub Gilda do dzisiaj mają swoich zagorzałych fanów, a nawet swoje własne ołtarzyki stworzone na ich cześć, mimo że już nie żyją. Legendą argentyńskiego rocka jest niezapomniany Cerati. Innymi sławnymi i bardzo cenionymi grupami są: Las Pelotas, Divididos, La Renga, los Pericos, Los Palmeras, Espinetta lub Redonditos de Ricotta.

Jakie filmy są uznawane za klasyki argentyńskiego kina? Być może wyróżniają się te z nich, które warto obejrzeć, żeby lepiej poznać warunki tamtejszego życia…

Na pewno klasykiem jest „El hijo de la novia” – według niektórych jeden z najlepszych filmów na argentyńskiej scenie kinematograficznej. Zdecydowanie filmami, którymi mogą pochwalić się Argentyńczycy, są dwa dzieła uhonorowane Oscarem za najlepszy film nie-anglojęzyczny. „La historia oficial” przeniesie nas w świat ostatniej dyktatury cywilno-militarnej w Argentynie. “El secreto de tus ojos” opowie historię porwania i grę pasji. Więcej nie powiem, bo to filmy pełne emocji i napięcia. Kultowy film “Nueve Reinas” odsłoni tajemnicę stereotypu, który krąży o Argentyńczykach w ich własnym kraju. Jak się organizuje wyłudzanie pieniędzy i jak wygląda ta gra na argentyńskich warunkach.

Film, który może przybliżyć nas do trudnego życia w villas (przedmieścia, favele) to „Elefante Blanco”, gdzie ksiądz próbuje zrobić coś dobrego dla całej społeczności. W filmie „Leonera” możemy zobaczyć żeńskie więzienia w okolicach Buenos Aires i macierzyństwo więźniarek. Szerokim echem odbiły się także zorganizowane porwania bogatszych rodzin w latach 80. “El Clan” przedstawia normalne życie bardzo dobrze usytuowanej rodziny, która finansuje edukację swoich dzieci i odpowiedni poziom życia właśnie w ten sposób. Jeśli chodzi o zabawniejszy kontekst argentyńskiego życia, to bardzo gorąco polecam czarną komedię “Relatos Salvajes”. Niezwykłe historie furii i szaleństwa tylko dla fanów specyficznego poczucia humoru. Jeśli masz problem, że żadna komedia Cię nie bawi, to ta na pewno da Ci nadzieję w dobre kino.

Kibic. Piłka Nożna: od A-Klasy do Ekstraklasy.

Kliknij by skomentować

Zostaw odpowiedź

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

Reklama

Musisz zobaczyć

Więcej z Mundial