Ledwo pożegnaliśmy się z Adamem Nawałką po nieudanych mistrzostwach świata, a prezes Zbigniew Boniek już zdążył zaskoczyć nas wyborem selekcjonera, którym został Jerzy Brzęczek. Wielu, po ogłoszeniu decyzji, zbierało, bądź wciąż zbiera szczękę z podłogi.

Sam wybór jest o tyle szokujący, że PZPN zapowiadał, iż selekcjonerem reprezentacji zostanie trener z zagranicznym doświadczeniem. Jerzy Brzęczek takiego doświadczenia nie posiada, chyba że weźmiemy pod uwagę autonomiczne zapędy Śląska i uznamy GKS Katowice za klub spoza granic kraju.

Będąc już poważnym, wiele osób twierdzi, że Adam Nawałka obejmując reprezentację nie miał tego doświadczenia więcej. Otóż nic bardziej mylnego! Były już selekcjoner był też jednym z asystentów Leo Beenhakkera w trakcie, gdy ten dowodził biało-czerwonymi. Dodatkowo Nawałka do momentu objęcia reprezentacji, samodzielnie prowadził zespoły przez 4319 dni, nie licząc czasu, gdy był asystentem w drużynie narodowej. Reasumując, był pierwszym szkoleniowcem o 1/3 czasu dłużej niż nowo namaszczony selekcjoner (3138 dni). W tym przypadku doświadczenie jest po stronie Nawałki.

***

Jerzy Brzęczek otrzymał propozycję prowadzenia kadry po zaledwie jednym dobrym sezonie – w Wiśle Płock. Wiele osób porównuje przyszłego trenera do prowadzącego Chorwację Zlatko Dalicia. Porównywanie selekcjonerów nie ma najmniejszego sensu, gdyż Chorwat ma drużynę, a Pan Jerzy dostanie w spadku grupę rozkapryszonych i obrażonych na siebie chłopców. Dalić do tej pory pracował głównie w klubach z bliskiego wschodu i również nie miał doświadczenia w pracy z reprezentacją. Obydwaj dopiero budują swoje nazwiska jako trenerzy, ale szkoleniowiec Chorwatów obecnie przygotowuje swoją ekipę do finału Mistrzostw Świata, a nasz przyszły selekcjoner niestety – poza udanym sezonem w Wiśle Płock – wszędzie zostawiał po sobie spaloną ziemię i niesmak, nie wspominając o ogromnym rozczarowaniu.

***

Przed Brzęczkiem stoi kilka trudnych zadań. Musi odbudować zaufanie kibiców nadszarpnięte mistrzostwami świata, a przede wszystkim oczyścić szatnię z toksycznej atmosfery oraz zażegnać konflikty pomiędzy poróżnionymi kadrowiczami. Nowemu selekcjonerowi nie sposób odmówić charyzmy, ma też doświadczenie jako piłkarz, lecz co do panowania nad szatnią mam pewne obawy. Wiele osób twierdzi, że w Płocku na głowę potrafił wejść mu Dominik Furman et companiones. Mimo wszystko jest to dla niego nowe otwarcie, bo praca w klubie jest zupełnie inna niż ta w reprezentacji. Tu będzie musiał zapanować nad grupą ludzi mających bardzo wysokie ego. Będzie musiał zdobyć ich zaufanie i ułożyć relacje tak, aby zbudować u nich swój autorytet. Pobocznym zadaniem będzie wymiana pokoleniowa i wprowadzanie młodszych zawodników.

Czas dużych przemian

Moim zdaniem po pięciu latach ogromnych sukcesów należy zaprzestać malowania trawy na zielono. Czas spojrzeć prawdzie w oczy. Trafiła nam się dobra, o ile nie bardzo dobra generacja piłkarzy, część z nich będzie powoli kończyć reprezentacyjne kariery. Czas najwyższy na stopniową wymianę pokoleniową, o którą trudno, gdyż uzdolnionej młodzieży mamy jak na lekarstwo. W Polsce jeszcze nie ma wyszkolonych piłkarzy, którzy zapewnią kontynuację jakościową. Jestem pewien, że z identycznym systemem nauczania adeptów Francja, Belgia, czy Chorwacja grałaby niewiele lepiej niż Polska.

Mimo wszystko prezes Boniek dokonał wyboru, od którego odwrotu już nie ma. Co do jego decyzji – jestem bardzo sceptyczny i odnoszę wrażenie, że powtórzy nam się casus Waldemara Fornalika. Dodatkowo ani przewodniczący PZPN, ani sam selekcjoner do momentu oficjalnej prezentacji nie zamierzają udzielać komentarzy. Sama prezentacja ma się odbyć na 11 dni przed oficjalnymi powołaniami, więc delikatnie zalatuje amatorką, bo uzasadnienie oraz konkretne plany selekcjonera na budowę reprezentacji powinny odbyć się tego samego dnia, co ogłoszenie nazwiska. Mimo wszystko nie zamierzam z tego powodu obrażać się na kadrę, wręcz przeciwnie! Trzymam kciuki i mam tylko nadzieję, że co do trenera będę się mylił.

SKOMENTUJ WPIS KIBICA

Zostaw swój komentarz
Please enter your name here