Obserwuj nas

Sląsk Wrocław

Z Archiwum X: Śląsk gotowy na ligę

Wszystko jest dopięte na ostatni guzik jeszcze przed pierwszym meczem i nikt nie zarzeka się, że jak nie wyjdzie, to można go będzie przykuć do pręgierza. Nawet szrot promocyjny pod koniec okienka transferowego zostawiono innym. Został tydzień do startu ligi, a Śląsk jest kadrowo gotowy i jest w stanie obsadzić każdą pozycję minimum dwoma zawodnikami. To wszystko brzmi tak niewiarygodnie, że nawet agenci FBI Mulder i Scully byliby tym mocno zdziwieni.

Na początek krótki cytat Piotra Celebana z prezentacji:

W zeszłym roku, w tym samym miejscu, padło dużo mocnych deklaracji. Wyszło tak, jak wyszło. Dlatego teraz obiecuję wam – będzie mniej gadania, więcej roboty. To będzie Śląsk, który będzie walczył od pierwszej do dziewięćdziesiątej minuty.

Czas pożegnań

Rozwój. Słowo, które w końcu we Wrocławiu uznano za kluczowe. Porzucono plany budowy drużyny na już, za wielkie pieniądze. Odpalono piłkarzy, którzy zarabiali krocie, a drużynie dawali, mniej więcej tyle, ile Thiago Cionek reprezentacji Polski na Mundialu. Oczywiście nie odpalono wszystkich.

Największym problemem jest Kamil Vacek. W stosunku do tego, co pokazał w poprzednim sezonie zarabia ogromne pieniądze, a że ambitnym piłkarzem raczej nie jest, niech potwierdza fakt, że do końca kontraktu woli gnić w rezerwach i odcinać kupony, zamiast odejść gdzieś, gdzie będzie mógł nadal kopać się po czole kontynuować karierę.

To jednak nie zmienia faktu, że większość ananasów, jak Riera czy Lewandowski, które w zeszłym sezonie prawie zafundowały Śląskowi spadek, została pogoniona. Za każdym razem, kiedy próbuję, nawet na siłę, poszukać argumentów za pozostaniem któregoś z tych zawodników, nie znajduję niczego. Można, więc stwierdzić, że transfery wychodzące były równie dobre, jak te przychodzące. Przyjrzymy się im za chwilę, bo warto jeszcze wspomnieć o wypożyczeniach.

Łyszczarz, Bergier, Poprawa. Wszyscy na pewno bardzo utalentowani, ale jeszcze chyba nie do końca gotowi na ekstraklasowe boje. Ktoś przytomnie stwierdził, że trzeba ich wypożyczyć. Sezon na zapleczu ekstraklasy będzie dla nich w pewnym sensie egzaminem dojrzałości. Mam nadzieję, że Łyszczarz będzie grał w pierwsze skrzypce w Katowicach, Bergier będzie strzelał w Mielcu, a Poprawa będzie pewnym obrońcą w Suwałkach. Powodzenia panowie!

Przemyślane przywitania

Do Wrocławia trafili zawodnicy naprawdę młodzi i obiecujący. Pamiętacie jak we Wrocławiu za „młodego” robił 24-letni Tadek Socha, a obiecujący miał być Jakub Więzik? Teraz jest inaczej. Gąska, Łabojko, Szczerbal oraz Samiec-Talar z rezerw to zupełnie inna melodia.

Pierwsze, co rzuca się w oczy to fakt, że każdy z tych piłkarzy jest w takim wieku, że jeśli odpali na poziomie Ekstraklasy, to będzie można go sprzedać ze sporym zyskiem. Jakby nie patrzeć kwestie ekonomiczne są dla Śląska bardzo ważne.

Druga sprawa to kwestia ambicji tych zawodników. Gąska czy Łabojko to piłkarze, którzy na pewno mają swoje marzenia o grze w mocniejszych ligach i lepszych klubach. Śląsk na pewno na tym skorzysta, bo jeśli wyżej wymienieni panowie chcą zaistnieć w notesach skautów, to muszą dawać z siebie wszystko.

Doświadczenie w cenie

Śląsk podpisał umowy także z kilkoma starszymi zawodnikami. Starszymi, ale nie starymi. 26-letni Wojciech Golla z pewnością da Śląskowi więcej spokoju w obronie niż Igors Tarasovs. Jeśli będzie spisywał się bardzo dobrze to niewykluczone, że i na nim Śląsk jeszcze kiedyś coś zarobi.

Od 25-letniego Mateusza Radeckiego Wrocławianie otrzymają przede wszystkim centymetry w środku pola, których brakowało w zeszłym sezonie. Myślę, że w przypadku tego defensywnego pomocnika możemy też liczyć na kilka bramek. W zeszłym sezonie 4 razy trafiał do siatki.

Do Wrocławia jako ostatni trafił Irańczyk Farshad Ahmadzadeh. 25-letni skrzydłowy irańskiej ekstraklasie zagrał 129 meczów, strzelił 17 goli i zaliczył 19 asyst. Ma na koncie także 26 występów w azjatyckiej lidze mistrzów, w której zdobył trzy gole. Cechuje go szybkość i dobra technika. Czy jednak to wystarczy na naszą Ekstraklasę? Póki co Farshad jest traktowany jak transfer mocno egzotyczny. Teraz już tylko od niego zależy, czy wyrośnie na gwiazdę, czy pozostanie w sferze egzotyki.

Gdzieś pomiędzy dwoma tymi grupami jest jeszcze 23-letni Daniel Szczepan, który w ataku ma naciskać na doświadczonych Piecha i Robaka. Chłopak o którego pracowitość nie musimy się martwić. Jeśli Piech i Robak wezmą go pod swoje skrzydła i będą chcieli podzielić się z nim doświadczeniem to myślę, że Daniel spokojnie sobie w Ekstraklasie poradzi.

Zmiana polityki transferowej na pewno powinna zostać oceniona na plus. Śląsk ma zawodników, którzy zapowiadają się naprawdę dobrze. Zawodników na których w końcu można w przyszłości zarobić jakieś pieniądze i jeśli chcą zaistnieć muszą gryźć trawę, a co za tym idzie, możemy wykluczyć snucie się po boisku. Skończy się tez alibi a’la Kosecki o braku motywacji poprzez brak konkurencji.

A propos Koseckiego. Opowiadał całkiem niedawno, jak to sam łapie się na tym, że po słabszym meczu się nie przejmuje, bo wie że i tak zagra w następnym. No to teraz, jak dostał konkurentów, to wszystko wskazuje na to, że zwieje do drugiej ligi tureckiej. Taki z niego śmieszek.

Rozwój jest najważniejszy

Zmiana polityki transferowej z wariackiej na rozsądną to nie jedyny pozytyw, który miał miejsce tego lata. Wrocławscy radni przegłosowali dofinansowanie, które umożliwi przebudowę Stadionu Oporowska na profesjonalną Akademię Piłkarską.

O tym, że rozbudowa Akademii nie jest bajką niech świadczy fakt, że cały plan jest już gotowy. Do 2020 roku znajdą się tam dwa boiska trawiaste, trzy boiska ze sztuczną nawierzchnią. Rozbudowane zostaną szatnie i całe zaplecze sanitarne.

Fot. Śląsk Wrocław

Akademia, od czasu kiedy przejął ją Tadeusz Pawłowski i jego ludzie, działa coraz lepiej. Kategorie U-17 i U-19 dotarły do półfinałów mistrzostw Polski. Jednak żeby osiągać jeszcze lepsze wyniki, młodzi piłkarze potrzebują trenować w profesjonalnych warunkach i takie w tej chwili klub chce im zapewnić.

Oczywiście pojawia się cała masa krytycznych głosów o tym, że znów publiczne pieniądze idą na Śląsk. Wyszedłem jednak z założenia, że o kimś, kto odmawia dzieciom i młodzieży pieniędzy na miejsce do rozwoju nie ma sensu się rozpisywać.

PR i marketing

Rok temu pisałem, że w Śląsku nie ma czegoś takiego jak marketing. Minął rok i nadal nie mogę uwierzyć w to, jaki ogrom pracy został wykonany przez obecną ekipę. Rzecznik prasowy jest zawsze dostępny dla kibiców. Nowi piłkarze są ogłaszani w taki sposób, że wszystkim opadają szczęki. Organizowane są imprezy dla kibiców.

Ktoś powie, niewiele. Zgoda, ale jak się przez 6 lat nie miało żadnego marketingu, to teraz nawet takie rzeczy cieszą, a od czegoś przecież trzeba zacząć.

Czas na weryfikację

Napisałem powyżej sporo miłych słów, bo w kwestii tego, co ostatnio dzieje się w Śląsku nie bardzo jest się do czego przyczepić.

(Dla złośliwych: Nie, nie dlatego, że pozwolono mi zagrać na Oporowskiej.)

Trzeba jednak zaznaczyć, że cała dobra praca, która została wykonana przez klub może legnąć w gruzach, jeśli piłkarze nie staną na wysokości zadania. To od Celebana i spółki zależy, jak postrzegać będziemy Śląsk po sezonie.

Ja tym razem nie mam wielkich oczekiwań. Nie liczę na mistrzostwo czy puchary. Wymagam za to pasji, zaangażowania i walki. Ile można dzięki temu osiągnąć pokazali Chorwaci na zakończonym właśnie mundialu.

Na koniec wrócę do cytatu z początku tekstu i napiszę tylko tyle:

Piotrze, trzymamy Cię za słowo!

Piszę dla Watch-Esa i 2x45info. IT QA. Zakochany we Wrocławiu i Warszawie sprzed wojny.

Kliknij by skomentować

Zostaw odpowiedź

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

Reklama

Musisz zobaczyć

Więcej z Sląsk Wrocław