Obserwuj nas

Kibice

Quo vadis, Wisło Kraków?

krajowy hegemon wisła kraków stadion murawa

Syf, kiła i mogiła, stajnia Augiasza, organizacyjnie – Stal Mielec. Istnieje tak wiele przymiotników i zwrotów, lecz – zaryzykuję tezę – żaden z nich nie jest w stanie w pełni oddać sytuacji, w jakiej znalazła się krakowska Wisła. Quo vadis, Wisło?

Miał być inwestor. Inwestora nie ma. Wypłaty, a raczej ich brak. Stowarzyszenie Kibiców zwalnia trenera. CBŚ wpada do siedziby klubu. Klub opłaca w tym samym czasie, bagatela, trzech trenerów. Mógłbym tak wyliczać, wymieniać, ciągnąć w nieskończoność ten łańcuszek grzechów, porażki i upokorzenia. Gdy Towarzystwo Sportowe Wisła obejmowało stery w klubie po skandalu z uczestnictwem Jakuba Meresińskiego, pojawiło się światełko w tunelu. Na lepsze jutro, a może i pojutrze odzyskania dawnego blasku Białej Gwiazdy. Marzenie ściętej głowy, albo inaczej – utopia. Zwał jak zwał. Ale, jak to się zwykło powiadać, nie kopie się leżącego.

Klub nie ma pieniędzy. stadionu, ma za to kibiców, ale i ich powoli zaczyna brakować.

Słowa i… czyny?

Problemy zamiatane pod dywan uderzyły ze zdwojoną – mało powiedziane – siłą. Mydlenie ludziom, a zwłaszcza kibicom, oczu, zaklinanie rzeczywistości stało się chlebem powszednim dla zarządu. Zarządu, który nieustannie przekonywał o dobrze prosperującym projekcie, jakim jest Wisła (czy w ogóle był?). Tylko, że na koniec dnia Wisła ma… bogatą historię. Tyle. A szkoda, bo zasługuje na więcej.

Zasługiwać to raz, postępować to dwa. W moim mniemaniu pani Sarapata i pan Dukat w swoim zasobie słów posiadają tylko jedno z nich i – mała podpowiedź – nie jest nim postępować. Bo gdzie był zarząd gdy kończyła się umowa z miastem? Kolejna wskazówka: na plażach w Turcji. Za pieniądze klubu, rzecz jasna.

Wiśle starcza pieniędzy na opłacenie stadionu na – UWAGA – dwa mecze!. Nie zdziwi mnie sytuacja, w której do miasta Kraków nie wpłyną pieniądze, w związku z czym prezydent orzeknie: „dzisiaj sobie nie pogracie”. Jutro też. Pojutrze Was już nie będzie. W Ekstraklasie. Niesamowity upadek. Porażka sportowa, a przede wszystkim organizacyjna. Nie zapomnę, jak prezes Dukat przekonywał mnie, że nie będzie problemu z zorganizowaniem pieniędzy w przypadku dalekich wyjazdów w ramach europejskich pucharów. Cóż, pucharów nie ma, pieniędzy zresztą też. Ironia losu.

Co dalej?

Aby w klubie zapanowała upragniona stabilizacja, musi pojawić się ktoś pokroju Cupiała. Z portfelem bez dna. Tak się jednak nie stanie, ponieważ żaden szanujący się inwestor nie wpakuje się w bagno przy ulicy Reymonta 22.

A kibicom szczerze współczuję. Oglądać, jak ukochany klub przeżywa agonię i nieustannie podpinany jest pod kroplówkę cudem pozostając przy życiu… dla prawdziwie oddanych, ból nie do opisania. Z drugiej strony, jeśli nie oni, Wisły nie uratuje już nikt i nic.

Kliknij by skomentować

Zostaw odpowiedź

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

Reklama

Musisz zobaczyć

Więcej z Kibice