Obserwuj nas

Pismo Kibiców

Socios Wisły Kraków

Rewolucja w Krakowie

Kibice Wisły po raz kolejny podjęli się próby ratowania ukochanego klubu. Patrząc na ich zaangażowanie oraz wielką determinację przy akcji #ReymonTTa22, coraz więcej zacząłem myśleć o modelu, jaki funkcjonuje w hiszpańskich klubach, w których to kibice, Socios, poprzez składki członkowskie, mają realny wpływ na działania klubu.

Czy nie jest to idealne rozwiązanie dla Wisły? Kolejna zbiórka pieniędzy udowodniła, że wiślacka społeczność jest w stanie (bezinteresownie) zebrać pieniądze, celem przywrócenia blasku Białej Gwieździe. Ponadto, oddolnie powołana grupa ReymonTT22 pokazała, że wśród tysięcy płacących, jest też spore grono gotowe poświęcić swój czas dla dobra Wisły. Czy klub z Reymonta nie powinien iść za ciosem i utworzyć ogólnodostępnego stowarzyszenie dla wszystkich sympatyków drużyny?

Na te pytania postaram się odpowiedzieć poniżej. Oczywiście, nie byłbym w stanie zrobić tego sam, dlatego do współpracy zaprosiłem Michała Zawadę. Mój wybór nie mógł być lepszy: O ewentualnym powstaniu „socios” w Krakowie (czy innym mieście w Polsce), opowie człowiek, który socio (z hiszpańskiego: kibic) Barcelony jest od 15 lat.

Jak działa model Socios?

Zacznijmy od przedstawienia takiego funkcjonowania w klubie. Posłużymy się przykładem Barcelony, gdzie za 180 euro rocznej składki, możemy brać udział w Zgromadzeniu Ogólnym, możemy być wylosowanym do Zgromadzenia Delegatów (do którego dołączanych jest 637 socios mających najdłuższy staż). Mamy czynne oraz bierne prawo wyborcze w co czteroletnich wyborach na prezydenta i do zarządu klubu. Decydujemy także o rodzajach wspieranej z części składek działalności społecznej. Każdy socio dostaje też typowo „kibicowskie” dodatki, takie jak: kupno biletów w przedsprzedaży (z rabatem 20%), zniżki na gadżety klubowe czy darmowy wstęp do Muzeum FC Barcelona.

Michał Zawada: Poza tym prawa wyborcze, zgodnie ze statutem klubu, dotyczą również decyzji strategicznych, takich jak wprowadzenie sponsora, sprzedaż gruntów. Dotyczy to również referendów. Socios mają możliwość złożenia veta i odwołania prezesa klubu po zebraniu odpowiedniej ilości podpisów.

Skoro tyle kibic Barcelony dostaje, to wysokość składki członkowskiej nie odstrasza. Na polskie realia byłoby to koło 300-400 zł rocznie, a patrząc na sumy, jakie niektórzy kibice Wisły wpłacali bezinteresownie na rzecz klubu: chętnych znalazłoby się wielu. Zwłaszcza, że w takiej relacji fani mogą liczyć na bardzo dużą liczbę zniżek w innych instytucjach. Zresztą, oddajmy głos naszemu ekspertowi:

Michał Zawada: Roczna składka wynosi 180 euro i jest taka sama dla ludzi z Katalonii, jak i z zewnątrz. Biorąc pod uwagę liczbę zniżek oferowanych w samym mieście: zoo, niższe opłaty za prąd i gaz, tańsze muzea, zniżki przy zakupie biletów, darmowe wejścia do muzeum Barcelony i bilety na Barcelonę B czy piłkę ręczną, to taki karnet socio zwraca się bardzo szybko. Mnie zwraca się po dwóch czy trzech tygodniowych pobytach w Barcelonie.

***

Z pewnością współpraca FC Barcelony z różnymi instytucjami w mieście może budzić podziw. Mam jednak wrażenie, że w dużych miastach w Polsce nie byłoby problemu zagwarantować podobnych udogodnień lokalnym kibicom. W Krakowie muzeów czy kin nie brakuje. Nawet wspomniane zoo. Natomiast TS Wisła to kilkanaście różnych sekcji, więc taka karta wykroczyłaby poza grono piłkarskich odbiorców. Zgadza się ze mną mój rozmówca.

Michał Zawada: Myślę, że ten model w Polsce by się sprawdził, musi tylko dawać bardzo określone profity we współpracy z innymi podmiotami takimi jak miasto, instytucje, firmy związane z klubem, sponsorzy techniczni.

Wszystko jest więc w gestii klubu, by dobrze ofertę przygotować i opakować. Mając kilkanaście tysięcy potencjalnych klientów, łatwiej negocjować z mniejszymi bądź nawet większymi podmiotami. Gdyby w Wiśle na wstąpienie do takiego stowarzyszenia zdecydowało się 10 tysięcy kibiców, płacąc 300 zł, klub otrzymałby zastrzyk w postaci 3 milionów złotych.

Wiadomo, że są to liczby niczym nie podparte, ale też działają na wyobraźnię. Barcelona ma 300 tysięcy socios, dzięki czemu może liczyć na roczny zysk w postaci 54 milionów euro. Chociaż, jak zaznacza Michał Zawada, Duma Katalonii ogranicza ich ilość, chcąc mieć w swoich szeregach ludzi bardziej związanych z drużyną. Przekornie napiszę, że akurat problem zbyt dużego zainteresowania żadnemu polskiemu klubowi nie grozi.

Michał Zawada: Szczerze mówiąc, jedynym mankamentem z punktu widzenia polskiego kibica jest dostępność. Nie każdy może zostać socio. Trzeba należ do najbliższej rodziny obecnego posiadacza karty, czyli być synem, córką, żona, ojcem, matką, siostrą, bratem. Druga opcja to płacenie przez 3 lata pomniejszonych składek, bez większości praw członkowskich. Wtedy po 3 latach można nabyć możliwość zostania socio.

***

Jeśli chodzi o Wisłę, największy problem byłby odwrotny: czyli jak przyciągnąć zainteresowanych? Stadion na meczach się nie wypełnia, wyniki sprzedaży karnetów nie powalają na kolana. Dlaczego więc w ogóle myślę, że ktoś (a konkretniej kilka tysięcy osób) byłoby w stanie wydać kilkaset złotych na kartę kibica?

Wielu moich znajomych nie kupuje karnetów, bo nie chcą być przywiązani do jednego miejsca. Karta „socio” oferowałby im zniżkę na bilety, a sami chętnie wpłaciliby klubowi większą kwotę (tak jak to robią posiadacze karnetów). Jest też sporo osób związanych z Wisłą, ale mieszkających poza granicami miasta czy kraju, którzy bardzo sporadycznie pojawiają się na R22, ale żyją tym klubem i są gotowi go finansowo wesprzeć.

W zamian mogliby korzystać z np. zniżek w sklepie internetowym, a gdyby mieli spędzić jakiś weekend w Krakowie – wyjście do jakiegoś muzeum byłoby tańsze. Zresztą pomysłów można podać tysiące i tak naprawdę wszystko zależy od kreatywności osób decyzyjnych oraz sprawnej organizacji.

***

W ostatnich latach nawarstwiły się podziały między kibicami Wisły. Przy klubie działa Stowarzyszenie Kibiców Wisły Kraków, jednak jest to raczej zamknięty krąg osób, który dba o sprawy kibicowskie, takie jak zbiórka pieniędzy na oprawy czy organizacja wyjazdów. Nie obowiązuje tam demokracja, czego najlepszym dowodem było podjęcie decyzji o zakończeniu wieloletniej zgody kibicowskiej z Lechią i Śląskiem, co nie zostało zaakceptowane przez większość krakowskich fanów.

To właśnie z SKWK wywodzi się obecny zarząd Wisły, Damian Dukat był jego prezesem. I po serii niepowodzeń Marzeny Sarapaty oraz Damiana Dukata, zaufanie nie tylko do tej dwójki, ale całego stowarzyszenia zdecydowanie zmalało. Właściwie, pisząc bez ogródek, straciło całe poparcie. To też jest problem, bo część ludzi nie chce już finansowo wspierać klubu, bojąc się, że ich pieniądze trafią do portfela powyższej dwójki, a długi wobec miasta i innych podmiotów nie zmaleją ani trochę.

Dlatego zrównanie wszystkich fanów w prawach, wspólne wybory zarządu, spotkania, na których wiesz, że Ty też masz prawo głosu, to wszystko mogłoby nieco oczyścić atmosferę wokół klubu. I oczywiście poprawić jego finanse. Sporym plusem jest też fakt, że taki system można doskonalić przez lata, zacząć od małej liczby socios oraz partnerów klubu i systematycznie zwiększać ilość bonusów wraz z nowymi kibicami w stowarzyszeniu.

Minusem, że potrzebna by była cierpliwość oraz stabilizacja, a tego w Krakowie zawsze brakowało. Relacje z miastem uległy znacznemu pogorszeniu, dlatego trudniej byłoby znaleźć potencjalnych sponsorów w obrębie gminy. Do tego Wisła nie jest żadną marką światową, zostaje więc lokalny rynek i związane z nim problemy.

Pierwszy z brzegu? Ciężko jest chodzić w koszulce Cracovii, bądź Wisły po mieście!

***

Stąd sprzedaż gadżetów nie jest tak wysoka, jak powinna być. Część instytucji/marek nie może się utożsamić z jednym klubem, bo w konsekwencji czekać mogą ich nieprzyjemności z drugiej strony. Poza tym przy zakupie rocznego karnetu (nawet 300-500zł) i opłaceniu składki socio wychodzi całkiem spora sumka. Oczywiście przynależność do takiego stowarzyszenia powinna być jakoś powiązana z karnetem, na który byłby spory upust. Mimo wszystko, wciąż dla wielu byłby to koszty duże, a wiadomo, że zapewnienie sobie rozrywki nigdy nie będzie priorytetem w domowym budżecie.

Logistyka takiego przedsięwzięcia wymagałby pracy całego zastępu utalentowanych ludzi oraz kreatywnych marketingowców. W ten projekt trzeba byłoby zainwestować. Zaryzykować. Wiadomo jednak, że w biurach krakowskiej ekipy cała uwaga jest skupiona na sprawach doraźnych. Pieniędzy nie ma, więc o jakimkolwiek inwestowaniu nikt nie myśli. Najważniejsza jest też kwestia oddania władzy w ręce wszystkich sympatyków. Czy niektóre osoby, mające dzisiaj spory wpływ na Wisłę, potrafiłby zrezygnować z tego dla dobra ogółu? To już jest pytanie do dumy części środowiska Białej Gwiazdy.

***

Są miejsca na sportowej mapie Polski, gdzie rzeczywiście możemy doświadczyć otwartości na ludzi zewnątrz. Pan Michał podaje przykład Klubu Stu w Vive Kielce. Ponad sto firm od kilkunastu lat wspiera kielecką drużynę piłkarzy ręcznych, w zamian ich właściciele mogą liczyć na zdobycie nowych kontaktów oraz poszerzenie współpracy z ludźmi biznesu. I chociaż tego typu rozwiązania są już coraz popularniejsze, również w piłkarskiej Ekstraklasie, to jednak stworzenie stowarzyszenia na wzór tego istniejącego w stolicy Katalonii, byłoby czymś unikatowym.

Akcja #ReymonTT22 to piękna inicjatywa. To co zrobili ludzie z nią związani, na zawsze zapisze się w historii klubu. Dziś trzeba już patrzeć w przyszłość. Działać tak, by Biała Gwiazda odzyskała swój blask i znów mogła rywalizować na krajowym podwórku z największymi. Każda osoba wpłacającą udowodniła, jak wielkim skarbem dysponuje Wisła Kraków. To kibice są jej największą siłą. Siłą, którą żal byłoby zmarnować.

Ekstraklasowy entuzjasta. Od zawsze z Wisłą Kraków. Nudny jak poniedziałkowy mecz w Eurosporcie. Mało trafne komentarze i wytarte frazesy. Całodobowo dostępny na twitterze.

1 komentarz

1 komentarz

  1. Pingback: Historia Wisłą Pisana | Witold Ekieleski | Wywiady | WATCH EKSTRAKLASA

Zostaw odpowiedź

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

Reklama

Musisz zobaczyć

Więcej z Pismo Kibiców