Obserwuj nas

Legia Warszawa

Czas odbić się od dna, Legio!

Kolejny burzliwy tydzień za nami. Niestety, ten był wiele trudniejszy. Odpadliśmy z pucharów, zespół jest nieułożony i rozbity. Znajdujemy się na dnie. Dawno nie zrobiło mi się tak przykro jak w czwartek wieczorem.

Planując tekst długo zastanawiałem się nad tym od czego zacząć, wszak cały poprzedni tydzień był pełny emocji. Myślę, że czwartek był jednym z najtrudniejszych dni dla kibica Legii. Budząc się w piątek rano wiedziałem, że świat będzie taki sam. Wiedziałem też, że w niedzielę obejrzę mecz Legii i znów będę całym sercem za drużyną, bo kibicem się jest, a nie tylko bywa.

Tragedia

Drugi rok z rzędu tracimy europejskie puchary, grając z klubem notowanym zdecydowanie niżej niż Legia. Mistrz Polski gorszy od mistrza Luksemburga… Przykre, żenujące, po prostu totalny brak słów.

Jeśli mowa o przyczynie sportowej kompromitacji, to teorie mam dwie.

  1. Są nieprzygotowani
  2. Nie chciało im się grać, i biegać.

Przejdźmy zatem do krótkiej analizy

A) Piłkarzom brak dynamiki, odstają szybkościowo, są jednostajni i dosłownie człapią po boisku. Może to być przyczyną dwóch źle przepracowanych okresów przygotowawczych. Idealnym przykładem może być tu Kucharczyk. Wiele można mu zarzucić, ale nie brak ambicji i zaangażowania. Kuchy prezentuje się wręcz fatalnie. Wygląda jakby jechał na oparach co może mieć wpływ na złe  zagrania i podejmowane przez niego decyzje . Niestety w tej teorii jest pewien mały szkopuł.

B) W dwumeczu z Trnavą mamy 180 minut rywalizacji zaczynamy grać dopiero w ostatnich 45, z Dudelange mamy identyczną sytuację. Brak w tym krzty, jakiejkolwiek logiki. Rozumiałbym gdybyśmy opadali z sił w końcówkach meczów, a mamy sytuację odwrotną. Zaczynamy walczyć i atakować w końcówkach, dopiero jak kompromitacja zagląda nam w oczy.

Ufam Ci Pazdan?

Po czwartkowym spotkaniu, niestety, straciłem szacunek do kilku piłkarzy. Pazdan? Facet co pół roku odstawia cyrk żądając odejścia, a wciąż jest piłkarzem Legii, zabawne prawda? Pazdan od 3 lat w okresie okienka transferowego gubi formę, bardzo chciał zmienić otoczenie, a swoją grą położył swój transfer do Cagliari. Nie mogę pojąć jak facet który bez problemu zatrzymywał Cristiano Ronaldo nie mógł sobie w meczu z Dudelange poradzić ze Stolcem z takim piłkarzem jak Stolz. Szokuje to jeszcze bardziej, gdy uświadomimy sobie, że Michał dwa lata z rzędu przyłożył się swoją nieudolną grą do odpadnięcia wojskowych z pucharów. Tak! Czerwoną kartkę z pierwszego meczu dla Iniakiego Astiza należy także przypiąć jemu.

Liczyliśmy, że nasz defensor będzie mocnym punktem, a okazał się najsłabszym ogniwem. Drugim przykładem jest Krzysztof Mączyński. Osoby które mnie znają, wiedzą, że nigdy nie darzyłem go sympatią, ale przychodząc do Legii dostał czystą kartę. Niestety, wygląda na to, że do Warszawy przyszedł odcinać kupony. W czwartkowym blamażu zagrał 76 minut, gdzie zanotował zawrotną liczbę SIEDMIU pojedynków. Ciężko uwierzyć, że środkowy pomocnik w meczu, gdzie drużyna wręcz rozpaczliwie goni wynik walczy  o piłkę średnio raz na dziesięć minut…

Nowy rozdział Ricardo Sa Pinto

Prezes  chyba w końcu poszedł po rozum do głowy. Wreszcie zatrudnił trenera doświadczonego (więcej o nowym szkoleniowcu przeczytacie tutaj)  i sprawdzonego w roli strażaka. Nowy coach idealnie, więc wpisuje się w obecny obraz klubu. Sa Pinto dostał mocne poparcie zarządu, oraz bardzo ważne zadanie, zadanie wyeliminowania najsłabszych punktów w szatni Legii.

Wraz z brakiem awansu do fazy grupowej Ligi Europy pojawiły się głosy o widmie bankructwa. Legia jest zbyt dużym klubem, aby tak szybko zbankrutować, po prostu się skurczy. Niestety, prawdopodobnie ucierpi na tym akademia. Na konferencji prasowej Dariusz Mioduski między wierszami przyznał, że niektórzy zawodnicy są przepłacani. Brak awansu do europejskich pucharów to strata około 50 milionów złotych. Za obecny stan kasy odpowiedzialni są obaj prezesi, Leśnodorski i Mioduski. Niestety tylko jeden z nich ponosi konsekwencje i musi sprzątać, po sobie, jak i po byłym wspólniku. Teraz trzeba uszczuplić kadrę pierwszego zespołu, o czym wspomniał na konferencji trener Sa Pinto. Okrojenie kadry będzie o tyle łatwiejsze, że po sezonie kontrakty kończą się aż 14 piłkarzom. Z tego grona zostawiłbym maksymalnie czterech. Resztę pożegnam, bez żalu.

List Mioduskiego

Po fatalnym blamażu Prezes wystosował list z przeprosinami. Wiele wspominał o tym nie będę bo większość go czytała, ale podoba mi się podejście do kibiców. Jest wiele głosów, że to PR-owa zagrywka, być może tak, ale dajmy teraz prezesowi pracować. Przyznał się do błędu i zapowiedział niezbędne zmiany. Wynika z tego, że polecą głowy nie tylko wśród piłkarzy, ale i wewnątrz klubu. Widać, że Mioduskiemu na Legii zależy. Wydaje mi się, że większość, to nieduże problemy. Z największym się  już uporano, wreszcie mamy trenera.

Teraz musimy dać czas trenerowi na posprzątanie tego bałaganu. U Sa Pinto trzeba pracować i to bardzo mocno. Rok bez trenera nadrobić będzie bardzo ciężko, ale drużynę trzeba przebudować, choćby kosztem obrony mistrzostwa. Trzeba piłkarzy najpierw odbudować mentalnie, później fizycznie, a na końcu taktycznie. Zmiany stylu nie spodziewałbym się wcześniej, niż po pierwszej przerwie na reprezentację, gdzie nowy trener będzie miał więcej czasu. Pozostaje trzymać kciuki.

Wyszarpane trzy punkty

Mecz z Zagłębiem pokazał nam, w jakim stanie zastał drużynę Pinto Sa. Brak płynności w grze, mnóstwo strat, oraz ogólne zamulenie. Z całym szacunkiem dla Sosnowiczan, ale graliśmy wczoraj z najsłabszą kadrowo drużyną ligi, to pokazuje nam, jak wiele pracy przed nowym szkoleniowcem. Widać, że żyje meczami, ciągle przy linii motywuje i przekazuje swoje uwagi. Bardo cieszy mnie również, że trener wyciąga wnioski, najsłabsi wylądowali na ławce rezerwowych, bądź trybunach.

Kuchy King

Kolejny mecz w tym miejscu powinien zacząć Michał Kucharczyk. Nie dość, że był bezproduktywny to odpuścił rywala gdy ten przed polem karnym łamał akcję do środka boiska. Dzięki jego „pracowitości” w obronie straciliśmy bramkę. Po prostu kryminał. Arturowi Jędrzejczykowi sugeruję trochę pokory. Rozumiem frustrację, ale zachowanie po zdobytej bramce, było po prostu żałosne. Z drugiej strony chyba potrzebował takiego bodźca jak odsunięcie od zespołu, bo na tle tej drużyny prezentuje się całkiem nieźle. Wynik lepszy niż gra, a teraz pozostaje już tylko praca, praca i jeszcze raz praca.

W związku z ostatnimi problemami klubu, zwiększył się podział wśród kibiców. Musimy się przestać między sobą dzielić. Najlepszym wyjściem dla nas kibiców, będzie zajmowanie się tym, co jest teraz, a nie tym, co było. Odnośnie transparentów, to dla mnie były po prostu nie na miejscu. Takie uderzanie w Legię do niczego dobrego nie prowadzi. Czas skończyć z podziałami na #teamBodek, czy #teamMiodek, bo jesteśmy #TEAMLEGIA!

Kliknij by skomentować

Zostaw odpowiedź

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

Reklama

Musisz zobaczyć

Więcej z Legia Warszawa