Obserwuj nas

Zagłębie Lubin

Papierowy potencjał Zagłębia

Wydaje mi się, że najgorszym co może usłyszeć o sobie sportowiec, jest „masz potencjał”. Bo co to właściwie znaczy? Przecież to w zasadzie inna forma powiedzenia komuś — jesteś niedostatecznie dobry. Trochę jak z tymi kotwicami słownymi typu: „pięknie grasz w piłkę, ALE popracuj jeszcze nad podaniami”. Taki więc papierowy potencjał widzę dziś w Zagłębiu Lubin. Niby wszystko wygląda dobrze, chcieli dobrze, tylko wyszło jak zawsze. Przyznacie, że średnia to perspektywa przed jutrzejszym meczem z Pogonią?

Wpadka, czy efekt problemów?

Środowy mecz Pucharu Polski był bolesny. Choć nie, bolesna może być wizyta u dentysty. Ten mecz, a w zasadzie jego wynik był druzgocący i upokarzający. Kolejna czarna plama na piłkarskiej mapie Polski, rysowanej przez Zagłębie Lubin. Coś, co nie miało prawa się wydarzyć, po raz kolejny stało się faktem. Ja niestety czułem pismo nosem już wcześniej…

O problemach w zespole mówi się od jakiegoś czasu. Sugerowało się nawet, że sporo z nich ma podłoże zupełnie pozasportowe. Jeśli dołożymy do tego fatalną postawę niektórych graczy na boisku, przepis na katastrofę mamy gotowy. Pytanie brzmi, w jakim stopniu te pierwsze miały wpływ na resztę? Przecież tak doświadczeni zawodnicy, jak Tosik, Dąbrowski czy Mares powinni gwarantować pewien poziom, poniżej którego nie zejdą. Szczególnie że Czech ostatnio zaliczył bardzo ważne trafienie, które powinno mu dać zastrzyk motywacyjny i utwierdzić w przekonaniu, że potrafi.

Wszystko to jednak trochę gdybanie. Co w takim razie wiemy na pewno? Na przykład to, że na boisku mieliśmy super eksperymentalny skład. Takiego zestawienia nie zobaczymy nigdzie, poza treningami. Wiemy, że Żyra, Poręba i Mucha dopiero wchodzą do tej drużyny i ciężko od nich wymagać, aby brali całą odpowiedzialność za wynik na siebie. Wiemy, że czasami po prostu nie idzie, choćby nie wiem co.

Wszystkie te elementy złożone w jedną całość są jedną z odpowiedzi na pytanie: „Co do Hu…raganu?”

Igrzyska

Ogłoszono więc igrzyska. Z siłą Huraganu (wybaczcie, musiałem) uderzyła wiadomość o reakcji władz. Spotkanie z drużyną, cofnięcie premii i atmosfera polowania na czarownice. Dostało się więc piłkarzom, jak i sztabowi szkoleniowemu. Wszystko, by pokazać, jak bardzo nie ma akceptacji na taką kompromitację. Była wina, jest kara więc sprawa załatwiona tak? Ano niekoniecznie.

Bo to wszystko wygląda dla mnie jak bezglutenowe ciasto. Nijak się nie klei. Trener w wywiadzie dla klubowej telewizji mówi: „Wystawimy nasz najsilniejszy skład”, a wybrał taki, który nawet koło najsilniejszego nie leżał na półce. Zasadne pojawia się więc pytanie: Po co to powiedział?

Zarząd odpowiadając najwyraźniej na chwilowe zapotrzebowanie ze strony kibiców, urządza pokazowy lincz, zupełnie jednak jakby bez refleksji. Jeśli szatnia miała problem z trenerem (a o tym się przecież wróbelki ćwierkają), a wyrazem tego był ten wątpliwej jakości spektakl w Morągu, to kary finansowe spowodują tylko powiększenie problemu, a nie jego zażegnanie. I choćbym chciał powiedzieć, że dotyczy to tylko piłkarzy (jako grupy zawodowej), to jest to czynnik bardzo ludzki. Nikt karany być nie lubi, a już na pewno nie za to, że nawalił ktoś inny. Jak do gry wkroczą agenci niezadowolonych z sytuacji piłkarzy, mały płomyk może stać się całkiem poważnym pożarem.

Tylko spokój nas uratuje.

Jest więc super nerwowo, a przed nami jutrzejszy ligowy mecz z Pogonią. Znów — podobnie jak po Miedzi — musimy się rehabilitować. Gdyby pod uwagę wziąć tylko miejsca w tabeli, wygrana Lubinian byłaby raczej nie zagrożona. Niestety w ostatnim czasie „losowania” formy dnia mamy tak drastycznie różne, że nigdy nie wiadomo co się wydarzy.

Na korzyść działa na pewno fakt, iż do składu wrócą podstawowi gracze, a wypadną z niego (mam nadzieję) ci, którzy w środę zawiedli najbardziej. Chciałbym, aby wynikało to z naturalnej kolei rzeczy, a nie z nerwowych reakcji włodarzy. Jesteś tak dobry, jak Twój ostatni mecz. Twoja obniżka formy to szansa na pokazanie się dla Twojego konkurenta o miejsce w składzie. Póki tak się to odbywa, w zespole nie będzie robiło się toksycznie. W innym wypadku posprzątanie bałaganu, który mamy może zająć bardzo dużo czasu.

W Szczecinie też nie jest kolorowo. Zdawać by się mogło, że wygrana z Wisłą Kraków była sygnałem, że z Portowcami jest coraz lepiej, ale tak jak dla nas, tak i dla kibiców Pogoni zimnym prysznicem był mecz pucharowy. Zapytany o nastroje w narodzie Portowym naczelny Bocian wśród Paprykarzy @pejo1979 pisze:

„Myślę, że raczej nie jest zbyt optymistycznie. Podczas występu w Pucharze Polski nasze demony wróciły. 😞 Remis to będzie nasz sukces. Chyba typowe ekstraklasowe 0:0”

Papierowy potencjał

Mamy wszystko, czego może potrzebować klub pokroju Zagłębia Lubin, aby tworzyć dobre widowiska dla kibiców, cieszyć grą postronnych obserwatorów zjednując sobie ich sympatię i wprowadzać kolejnych młodych potwierdzając, że to miejsce na Dolnym Śląsku to świetny wybór na rozpoczęcie kariery. Potrzebujemy do tego tylko spójnego planu działania, dystansu do pewnych spraw oraz odrobinę pomysłu jak wyznaczać ścieżkę, którą będziemy podążać.

Tylko tyle lub aż tyle…

2 komentarze

2 Comments

  1. Pingback: Zagłębie czarnych scenariuszy | WATCH EKSTRAKLASA

  2. Pingback: Zagłębie niespodzianek | Zagłębie Lubin | WATCH EKSTRAKLASA

Leave a Reply

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Advertisement

Musisz zobaczyć

Zobacz więcej Zagłębie Lubin