Obserwuj nas

Zagłębie Lubin

Zagłębie cierpliwości

Grafika Zagłebie Lubin

Nie jestem dobry w zaklinaniu rzeczywistości. Na tym polu jest dookoła wielu lepszych specjalistów. Nie będę więc próbował Was przekonać, że jest super, bo nie jest. Czeka nas piekielnie ciężka wiosna i życzę nam wszystkim, abyśmy znaleźli całe Zagłębie cierpliwości.

Co było, a nie jest…

Uważam, że nie ma sensu już rozpamiętywać tego, co zdarzyło się w pierwszej części sezonu. Wygrane z Legią czy Lechem są już teraz warte dokładnie tyle samo, co z każdym innym zespołem w lidze, choćby z Sosnowca. Nawet imponująca wygrana w Białymstoku na koniec roku, obecnie nie ma już większego znaczenia. Tak samo, jak te przeklęte Morąg, Legnica czy Zabrze.

Sinusoida nastrojów, którą nam zafundowano, może jednak na coś się przydać. Wielu z nas bowiem nabrało do pewnych spraw sporego dystansu. A to bardzo dobry znak, bo jesteśmy w takim punkcie, w którym emocje już w niczym nie są w stanie pomóc. Raczej tylko przeszkadzać.

Oby do zimy…

Na zimową przerwę w rozgrywkach czekaliśmy już od połowy września. Działo się wiele, ale i wiele było zmian, które w krótkiej perspektywie nie miały szansy być bardzo widoczne. Jak mantrę powtarzano więc, że zmiana sposobu pracy i nowe pomysły na zespół nowego szkoleniowca będą widoczne dopiero na wiosnę.

Czekaliśmy też na okno transferowe. Tajemnicą żadną nie jest, że co najmniej kilku graczy z kadry naszego zespołu notowań u kibiców – mówiąc delikatnie – najlepszych nie miało. Zresztą i prezes Dróżdż i dyrektor Żewłakow dawali jasne sygnały, że w zimie zamierzają dokonać oczekiwanych przez kibiców korekt.

Zima jednak przyniosła zaskoczenie. Z klubu płynęły coraz to mniej optymistyczne sygnały, oczekiwane wietrzenie szatni stawało pod coraz większym znakiem zapytania. Władze klubu nie potrafiły przekonać właściciela do zwiększenia zaangażowania w zespół, co wymusiło zmianę wcześniej zapowiadanych decyzji.

Krótka kołdra

Brak zimowych wzmocnień może odbić się mocną czkawką, jeśli początek w wykonaniu ekipy Van Dael’a nie będzie udany. Cztery pierwsze mecze będą miały kluczowe znaczenie (Lech, Miedź, Śląsk, Lechia). W przypadku złego obrotu spraw, w klubie może zrobić się nerwowo, a 7 punktowa przewaga nad strefą spadkową może okazać się jedynie wspomnieniem. Mecz ze Śląskiem wypada 25 lutego i jeśli do tego czasu będzie spełniał się czarny scenariusz, to kto wie, czy awaryjnie nie będziemy poszukiwać „wzmocnień”.

Patrząc na terminarz w dłuższej perspektywie — przy założeniu, że w pierwszych meczach żadna katastrofa się nie przydarzy — można będzie w dalszej części sezonu pozwolić sobie na więcej ryzyka, a to otworzy drogę do ligowych minut kolejnym wychowankom. A to jest przecież to, czego oczekujemy zdecydowanie najbardziej. Stare powiedzenie mówi, że pech jednego jest szansą drugiego, więc paradoksalnie może się więc okazać, że brak transferów to najlepsze z możliwych rozwiązań.

Wiosenny optymizm

Po tym, jak z zarządzaniem grupą radził sobie Mariusz Lewandowski, wejście do szatni Bena Van Dael’a przyniosło długo wyczekiwaną stabilność. Nie potrafię Wam powiedzieć czy przyniesie to oczekiwane rezultaty, a już na pewno nie potrafię powiedzieć, czy będzie on gwarantem lepszych czasów. Tyle że tak to działa w przypadku wszystkich trenerów. To, co jednak mogę powiedzieć z całą pewnością to, że coś się w klubie zmieniło i to zdecydowanie na lepsze.

Styl pracy trenera bardzo chwali sobie zarząd, a to ważne, bo zupełnie inaczej się pracuje, gdy czuć pełne poparcie zwierzchników. Zadowolony może być też Michał Żewłakow, bo misja wprowadzania kolejnych młodych zawodników będzie w tym wypadku zdecydowanie łatwiejsza. Nie trzeba będzie też marnować ogromu czasu na poszukiwaniu zawodników do składu i negocjowanie ich kontraktów.

Jeśli — a wszystko na to wskazuje — rzeczywiście udało się Holendrowi przekonać do siebie, swoich metod i pomysłu na grę również szatnię, to możemy być na wiosnę świadkami wielu fajnych momentów. Możliwe, że nie zostaniemy jeszcze mistrzami świata, ale powinniśmy zacząć wychodzić ze stadionu zadowoleni, a to będzie już spory progres.

Plemię Vandali

Około 1600 lat temu w samym środku Europy, plemię Wandali przez trzy lata robiło, co chciało, jak chciało i z kim chciało. Nie było na nich mocnych, a pod ich naporem padali wszyscy z potężnym Rzymem włącznie. Stało się tak między innymi dzięki temu, iż byli całkowicie jednomyślni i bezwzględnie posłuszni rozkazom. To powodowało, że bardzo ciężko było znaleźć ich słaby punkt.

Wspominam o tym nieprzypadkowo, bo nawet pomijając fonetyczne podobieństwa, nawet styl pracy naszego szkoleniowca ma wiele podobieństw. Przede wszystkim zwraca wielką uwagę na jedność grupy, nie tylko na boisku, ale i poza nim. Trenerzy, którzy weszli w skład sztabu, zwracają uwagę na dbałość o detale, do których wcześniej nikt nie przykładał większej wagi. Do kompletu jest też element szaleństwa pod postacią nowego trenera bramkarzy.

Zagłębie pod wodzą Holendra ma być więc bardzo zdyscyplinowane, z jasnym pomysłem na grę, ale przede wszystkim jednomyślne. Każdy zawodnik musi doskonale rozumieć swoje zadania indywidualne, ale również swojej formacji. Van Dael często podkreśla, jak ważna jest kompaktowość zespołu, czyli ustawienie nie tylko zawodników względem siebie, ale też całych formacji. Wymaga to sporego nakładu sił, więc miejmy nadzieje, że nowy człowiek od przygotowania fizycznego będzie w stanie przygotować odpowiednio zespół.

Zagłębie cierpliwości

Oczywiście nie wszystko uda się od razu, tego jestem wręcz pewien. W zespole nie doszło do wielkich zmian kadrowych, ale pewnych rzeczy trzeba będzie się nauczyć od nowa. Zrozumienie nowego stylu będzie wymagało czasu i trzeba nam wierzyć, że trenerowi wystarczy cierpliwości, aby z mozołem wpajać swoje pomysły drużynie.

Chwalący sobie — na razie — styl pracy trenera piłkarze, tez będą musieli wykazać się cierpliwością. Żadną tajemnicą nie jest, że wiele piłkarskich szatni podchodzi z dużą rezerwą do nowych wariantów proponowanych przez szkoleniowców. Szczególnie jeśli te nie przynoszą rezultatów natychmiast. Pokusa wrócenia wtedy do ogranych pomysłów, których nie trzeba się już uczyć, bywa ogromna.

Ostatni akapit zostawiam dla nas kibiców. Bo my cierpliwości musimy mieć całe Zagłębie.

2 komentarze

2 Comments

  1. Pingback: Zagłębie emocji | WATCH EKSTRAKLASA

  2. Pingback: Zagłębie sprawdzianów | WATCH EKSTRAKLASA

Zostaw odpowiedź

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

Reklama

Musisz zobaczyć

Więcej z Zagłębie Lubin

  • Grafika Zagłebie Lubin Grafika Zagłebie Lubin

    Zagłębie tradycji

    „Witajcie w piekle” napisał ostatnio mój redakcyjny kolega, opisując wygraną Wisły Kraków nad Legią...

  • Grafika Zagłebie Lubin Grafika Zagłebie Lubin

    Zagłębie zmartwień

    Nie potrafię powiedzieć Wam co stało się z Zagłębiem od meczu w Szczecinie. Prawda...

  • Grafika Zagłebie Lubin Grafika Zagłebie Lubin

    Cel uświęca środki?

    Łatwo wygłaszać popularne opinie. Wystarczy przyłożyć ucho w jedno bądź dwa miejsca, by wiedzieć,...

  • Grafika Zagłebie Lubin Grafika Zagłebie Lubin

    Zagłębie senności

    Jeśli taki mecz miał nam się przydarzyć to po prostu musiał to być mecz...