Obserwuj nas

Legia Warszawa

Pierwsze trzy punkty po nowym roku.

W ramach 21 kolejki Ekstraklasy Legioniści na swoje pierwsze spotkanie wybrali się do Płocka. Zwycięstwo tylko 1:0 to efekt fatalnej skuteczności. Gdyby piłkarze byli choć trochę bardziej skuteczni, wynik byłby bardziej okazały.

Koniec zimowej męczarni.

Po przerwie zimowej doczekaliśmy się pierwszego meczu w nowym roku. Wiele osób podchodziło do tego spotkania z ostrożnością. Moim zdaniem niepotrzebnie. Kadra została uszczuplona, ale tylko o zawodników, którzy nie znaleźli uznania w oczach trenera. Żaden z żołnierzy Ricardo Sa Pinto nie odszedł, a większość z nich w całości przepracowała okres przygotowawczy. Byłem bardzo ciekawy, jak po przerwie zaprezentują się warszawiacy. Na dwóch portugalskich obozach dostali w kość, ale to może tylko zaprocentować. Najbardziej cieszył mnie brak poważniejszych kontuzji.

Kapitalne stałe fragmenty.

W Płocku Legia już w pierwszej minucie powinna prowadzić, lecz Vesović podjął nie najlepszą decyzję, wybierając podanie zamiast strzału. Co nie udawało się napastnikom, udało się obrońcy. Jedynego gola w meczu po rzucie rożnym zdobył kapitan Artur. Bramka Jędzy była golem numer 15 zdobytym w tym sezonie po podaniu ze stojącej futbolówki. To prawie 13 ze wszystkich 50 strzelonych bramek. To pokazuje, jak dużą uwagę do stałych fragmentów gry przywiązuje Ricardo Sa Pinto.

Portugalska kolonia „tyrana”

Wiele osób bije na alarm, bo kolonia portugalska w Legii jest za duża! Polacy nie będą grali i ściągają stary szrot, a Pinto niszczy piłkarzy! Więc sprawdźmy! Średnia wieku z niedzielnego meczu wynosiła niewiele więcej niż 25 lat i była jedną z najniższych w minionej kolejce. Co niektórzy zapowiadali, że nowi z marszu wejdą do pierwszej jedenastki i to zapewne w miejsce Polaków.

Tymczasem w meczu z Wisłą Płock Agra oraz Medeiros zagrali 31 minut, a z powodu zaległości treningowych Rocha został w Warszawie. Ricardo Sa Pinto jest po prostu sprawiedliwym trenerem, a to z pewnością nie cecha tyrana. Portugalczyk jest specyficzny, ale na pewno nie przekłada tego na decyzje personalne. Te może i są bezwzględne, ale przede wszystkim logiczne, przemyślane i sprawiedliwe. Trener nie potrzebuje wirtuozów, tylko żołnierzy, którzy mają zapier… i wypełniać polecenia boiskowe.

Brak stylu.

Często widzę, że mnóstwo ludzi zarzuca trenerowi brak jakiegokolwiek stylu, z czym absolutnie nie mogę się zgodzić. Plan pod wodzą Ricardo Sa Pinto jest prosty. Legia stara się zdominować przeciwnika i jak najszybciej zdobyć bramkę. Wtedy warszawianie cofają się, zamykają drogę do bramki i czyhają na błędy przeciwnika, które w końcu następują, bo przecież piłka nożna jest grą błędów. Legia imponuje cierpliwością w grze. Spokojnie czeka na szanse, których tworzy naprawdę dużo. Spokojnie, a przede wszystkim bezpiecznie rozgrywa piłkę, nie zrażając się niepowodzeniami. Oznacza to, że piłkarze są bardzo dobrze przygotowani.

Od momentu, kiedy Sa Pinto objął Legię, ta przegrała zaledwie DWA mecze! Z czego jeden planowo podczas przygotowań w środku sezonu. Widać, że trener ma pomysł, ale też również świadomość potencjału ludzkiego, jakim dysponuje. Zdecydowanie wolę takie taktyczne przygotowanie niż wymianę setek podań w poprzek boiska i szukania ewentualnych okazji. Najważniejsze, że Legia punktuje i traci mało bramek.

Najważniejsze są punkty. Z kolejnymi meczami powinno być tylko lepiej, bo gra Legii w drugiej połowie meczu w Płocku daje na to nadzieje. Liczę, że piłkarze poprawią skuteczność i niebawem będziemy oglądać więcej goli w wykonaniu Legionistów!

Kliknij by skomentować

Zostaw odpowiedź

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

Reklama

Musisz zobaczyć

Więcej z Legia Warszawa