„W Wiśle Kraków zagrali w czwartek Daniel Hoyo-Kowalski (15l.) i Aleksander Buksa (16l.). To oczywiście pozytywny skutek uboczny zimowych kłopotów klubu. Szybko rozpoczęła się ich kariera. Ja w ich wieku bardziej myślałem o tym skąd wytrzasnąć puszkę piwa, a nie o robieniu kroku w stronę piłkarskiego raju…”
Marcin Malawko: Piątkowe popołudnie spędziłem tradycyjnie – w promieniach złocistego słońca na kanapie przed telewizorem, w którym mieniło się od zawodników Zagłębia i białych koszulek. Bo tylko koszulki Jagi „wyszły” na boisko. Myślami, ale i chyba czymś więcej byli już na Narodowym. Dlatego o Jadze, jak i o równie zawodzącym Widzewie dziś chyba ani słowa.
Patryk Kapa: Zgadzam się. Nie możemy za to pominąć tematu Wisły Płock. Od wielu lat my – kibice narzekamy, że kluby zmieniają trenerów jak rękawiczki, ciągle jest liczenie na efekt nowej miotły itp. Tymczasem trener Leszek Ojrzyński robi świetną reklamę taki działaniom. Jego drużyna nadal jest niepokonana. Ostatnio zwyciężyła u siebie z Koroną, która była w tym spotkaniu zespołem po prostu lepszym. To goście bardziej chcieli grać w piłkę. Wisła zwyciężyła głównie swoim wyrachowaniem. Czekała na przeciwnika, kontrowała. Do tego rzut wolny wykonany przez Dominika Furmana nagrodził kibiców za przyjście na mecz czy włączenie telewizora. W grupie spadkowej na plus zaskoczyli „Nafciarze”. Kto w mistrzowskiej?
MM: Piast Gliwice. Są jak bolid F1 atakujący powoli z dalszej pozycji. Okrążenie po okrążeniu są coraz poważniej traktowani. Awanse zawdzięczają również błędom przeciwników, bo o silniku Mercedesa lub Ferrari mogą tylko pomarzyć. Jeden rywal nie dokręci koła, drugi – wpadnie w poślizg, a trzeci najedzie na studzienkę kanalizacyjną, jak George Russell (Swoją drogą – idealny opis sytuacji w Lechu Poznań). Ale takie błędy również trzeba umieć wykorzystać. Podium drużyna Fornalika ma już gwarantowane, a czy stać ich na coś więcej? Za chwilę Lechia i Legia będą walczyły o prowadzenie w wyścigu, a przecież gdzie dwóch się bije, tam trzeci korzysta. Fornalik wyciągnął z typowych ligowców to co najlepsze, jednak w mistrzostwo Piasta nie wierzę. Jeśli nie zdobyli go za kadencji Radoslava Latala z jeszcze lepszymi piłkarzami, to w tym sezonie będzie o to bardzo trudno. A przecież przy tej samej liczbie punktów co Legia czy Lechia, będą niżej w tabeli.
PK: Skoro już jesteśmy przy Piaście: czy „Waldek King” – nawiązując do klasyka – poprowadziłby Manchester City do półfinału Ligi Mistrzów?
MM: Pytanie tak absurdalne, jak fakt, że Fornalik od lat (i co najmniej do końca następnego sezonu) musi trenować mniejsze kluby Ekstraklasy. W każdym miejscu w którym pracował, uzyskiwał wynik ponad stan. Jedynym wyjątkiem była reprezentacja, ale to zupełnie inny temat. Według mnie to nie presja wyniku, a specyfika pracy selekcjonera nie pozwoliła Fornalikowi na dobry wynik z kadrą. Nie mam pewności czy z Lechem lub Legią zdobyłby mistrzostwo, ale szansę otrzymać powinien.
PK: Pytanie, co należy rozumieć jako „szansę”? W czołowych polskich klubach, w szczególności w Legii, trener i jego drużyna muszą odnosić zadowalające wyniki na już. W ostatnim sezonie Piast prawie spadł ligi. Zakończył sezon z dorobkiem 37 punktów, czyli tylko o jedno „oczko” przed zespołem z Niecieczy. Fornalik został zatrudniony we wrześniu, czyli ten dorobek liczy się na jego konto. W Gliwicach pozwolono mu jednak poustawiać klocki. Dziś nowi zawodnicy tacy jak Parzyszek czy Felix są najskuteczniejsi w swojej drużynie. Niestety „King” na taki luksus nie mógłby liczyć w stolicy.
MM: Ale miałby też dużo lepszych piłkarzy od razu po przyjściu do klubu…
PK: Co z tego? Patrząc po historii pracy Fornalika i podejściu do trenerów w większych polskich klubach, „King” musiałby zainwestować w dwie walizki. Jedna na przywitanie, druga już spakowana – oczekująca na wyjazd.
Idzie młodzież
MM: W Wiśle Kraków zagrało w czwartek Daniel Hoyo-Kowalski (15l.) i Aleksander Buksa (16l.). To oczywiście pozytywny skutek uboczny zimowych kłopotów klubu. Szybko rozpoczęła się ich kariera. Ja w ich wieku bardziej myślałem o tym skąd wytrzasnąć puszkę piwa, a nie o robieniu kroku w stronę piłkarskiego raju…
PK: I niech Twój życiorys będzie przestrogą dla młodych adeptów piłki nożnej. 🙂 Nawiązując do debiutu Hoyo-Kowalskiego: prezes Boniek zwykł mawiać, że takie decyzje wynikają z biedy. W przypadku Wisły dosłownie odnalazło to swoje potwierdzenie w rzeczywistości. Kiedyś Europę zadziwiły „dzieciaki Busby’ego”. Może „dzieciaki Stolarczyka” nie podbijają Ekstraklasy, ale na pewno przyciągną wielu ciekawskich kibiców. Z Hoyo-Kowalskim i Szotem można się utożsamić i jako kibic naszej ligi – kupuję to. Wisła z nimi w składzie jest miłą alternatywą dla wypełnionych obcokrajowcami Jagiellonii czy Cracovii.
MM: I porażki z młodymi Polakami tak bardzo nie bolą. A cieszy każde dobre zagranie, każda minuta takiego „małolata” na boisku.