Obserwuj nas

Mundial

Mistrzostwa Świata U-20 – turniej przyszłych gwiazd futbolu.

Jacek Magiera

Od 23 maja do 15 czerwca będzie trwać w Polsce najważniejsza piłkarska impreza, a mianowicie mundial do lat 20. Dla tych młodych ludzi są to najbardziej prestiżowe rozgrywki w tym sezonie. Każdy chce się pokazać z jak najlepszej strony, bo wiedzą, że dzięki temu mogą liczyć na transfer do lepszego klubu. Biało-czerwoni po raz kolejny dostali organizację ważnej imprezy. Wcześniej Euro 2012 razem z Ukrainą, a potem  już sami  Euro 2017 do lat 21.

Turniej młodych gwiazd

Na mistrzostwa do naszego kraju przyjechali  zawodnicy wyróżniający się w swoich ekipach na co dzień. Przewyższają swoich kolegów z reprezentacji czy z drużyny klubowej umiejętnościami technicznymi,  czysto piłkarskimi, a także talentem. Moim zdaniem takimi graczami są: Timothy Weah, Dan Axel Zagadou, Kamara Boubacar, Diogo Dalot, Alban Lafont, Gedson Fernandes, Jonathan David i Ahmed Kutucu. Przy wyborze tych graczy  sugerowałem się tym, w jakich klubach występują, a także czy tam w ogóle grają i  jakie mieli statystyki w zakończonym sezonie.

Reprezentacja Francji posiada chłopaków na wysokim europejskim poziomie. Na pozycji środkowego obrońcy:  Dan Axel Zagadou i Kamara Boubacar. Obydwaj rozgrywają na co dzień mecze w topowych drużynach. Dan jest podstawowym graczem w Borussii Dortmund . Z kolei jego reprezentacyjny kolega występuje w Olympique Marsylia. Zespół z Niemiec jest powszechnie znany z tego, że stawia na młodzież. Młody francuz kapitalnie się wkomponował do ekipy Luciena Favra i rozegrał  17 spotkań w Bundeslidze. Z klubu Zagadou na Mundialu może też występować: Jadon Sancho, który jest ważną postacią pierwszego składu, a także Sergio Gomez i Leonardo Balerdi – występowali tylko w regionalnej lidze. Ogólnie patrząc na  zestawienie wyjściowego składu  z Dortmundu jest to mieszanka młodości i doświadczenia. Dan- Axel Zagadou jest wyceniany na 30 milionów euro. Boubacar w tym sezonie rozegrał więcej spotkań niż jego partner ze środka defensywy, bo aż 31. Zostanę jeszcze przy kadrze Francji, bo mają bramkarza , który gra w  czołowej europejskiej lidze – w Serie A. Rozgrywa swoje mecze w Fiorentinie.  To jest dla mnie zadziwiające, że wartość rynkowa  stoperów „Trójkolorowych” jest wyższa niż najlepsze ofensywne trio złożone z wybranych zawodników różnych reprezentacji znajdujących się na mundialu. Do tego tercetu zaliczyłem : Timothy Weah (USA), Jonathan David (Kanada) i Ahmed Kutucu (Turcja). David zdołał zgromadzić 14 bramek, Kutucu w 15 meczach strzelił 15 goli , z kolei Weah zdołał zanotować 6 trafień.

Mocne strony Polaków

Dla tych chłopaków jest to  na razie najważniejszy turniej w ich życiu. Kluczowe jest to, że odbywa się w Polsce w ich rodzimych miastach. Na trybunach pojawią  się  ich najbliżsi, więc będą mieli dodatkową  motywacje aby pokazać się z  jak najlepszej strony. Z  kolei sztab szkoleniowy jak i sami zawodnicy są postawieni pod sporą presją. Jest to niebywałe, że tak ważny turniej będzie rozgrywany na naszych pięknych stadionach. Pod względem organizacyjnym za każdym razem jak dostajemy szansę. stajemy na wysokości zadania. Jeżeli chodzi o kwestię sportową, to jest trochę słabiej. Nie wspominając, że jest to czasami  kompletne rozczarowanie. Poczynając od Euro 2012 przez Młodzieżowe Euro 2017 do niedawno rozpoczętego Mundialu do lat 20.

Impreza jest zorganizowana na bardzo wysokim poziomie, lecz po obejrzeniu 2 meczów reprezentacji gospodarzy jakiegoś wielkiego szału w ich grze nie ma. Potyczka z Kolumbią na inaugurację , pokazała w jakim miejscu jest kadra Jacka Magiery. Różnica klas była aż nadto widoczna. Trochę szkoda ,  bo kibice po raz kolejny nie zawodzą, lecz poziom sportowy jest kwestią dyskusyjną. Przeglądając statystyki z pierwszego meczu fazy grupowej nasi reprezentanci byli więcej czasu przy piłce niż rywale choć nic z tego nie wynikało, a  przy okazji oddali mniej strzałów. Drużyna Kolumbii oddała 17 uderzeń, a Polacy zaledwie 4. Jeśli chodzi o strzały  celne tu też przewaga gości 7:1. Patrząc na te liczby to wychodzę z założenia,  że ekipa z Ameryki Południowej zdecydowanie zasłużenie wygrała. Filarami  naszej drużyny są: Sebastian Walukiewicz , Bartosz Ślisz , Tomasz Makowski i Radosław Majecki. Na pewno mocnymi stronami będą kibice, którzy są z nią  na dobre i złe. Na tle tak trudnego rywala wypadliśmy średnio. Podczas trwania pierwszego meczu podpora naszej defensywy Walukiewicz miał zawroty głowy, został zniesiony na noszach, a także  przetransportowany do szpitala. Lekarze  i sztab reprezentacji zdecydowali, że nie będą narażać na ponowną kontuzję  nowego zawodnika Cagliari.

Pozytywnym aspektem jest to, że szkoleniowiec stawia na graczy z naszej rodzimej ekstraklasy i kilku z 1. ligi są to: Adrian Łyszczarz, Jan Sobociński, Serafin Szota, Michał  Skóraś  i Tymoteusz Puchacz. Zespół próbuję od tyłu konstruować akcje, a nie grać długą piłkę .

Mecz z Tahiti

Było to starcie, którego nasi reprezentanci  nie mieli prawa przegrać. Kadrę  Tahiti można porównać do  drużyny San Marino. Są to też amatorzy. Chociaż w azjatyckich eliminacjach zaszli aż do finału, w którym przegrali z Nową Zelandią. Z tego kontynentu na mistrzostwa globu pojechali dwaj przedstawiciele. Nowa Zelandia o wiele lepiej  radzi sobie  niż ich  rywale z finału, bo 2 mecze wygrali. Przed spotkaniem z Tahitańczykami trener dokonał zmian personalnych w składzie. Jeśli chodzi o pierwszy i drugi mecz szkoleniowiec  wybrał kompletnie inną taktykę. Na inaugurację zagraliśmy w ustawieniu 3 – 5 – 2. W obronie wyszliśmy Sebastian Walukiewicz , Jan Sobociński i Adrian Stanilewicz. Zaczęliśmy z pięcioma pomocnikami i dwoma napastnikami. Rola skrzydłowych przypadła Puchaczowi i Szocie,a w środku pola zagrali Kopacz, Ślisz i Makowski. W ataku od pierwszej minuty zaczął Dominik Steczyk i Mateusz Bogusz. Taka trochę nie zrozumiała decyzja, bo Bogusz jest pomocnikiem.

W starciu z  Tahiti nasza kadra rozpoczęła 4- 5 – 1. W poprzednim spotkaniu w wyjściowym składzie gospodarzy zagrało 7 zawodników , którzy w kolejnym meczu wyszli od pierwszej minuty. Chodzi tu o: Radosława Majeckiego, Jana Sobocińskiego, Adriana Stanilewicza, Dominika Steczyka, Serefina Szotę, Davida Kopacza i Bartosza Ślisza. Sztab podjął jak się okazało po przebiegu spotkania dobre decyzje, a mianowicie: w ataku wyszedł sam Dominik Steczyk, z lewej flanki na środek obrony został cofnięty Serafin Szota – z tej racji, że brakowało Walukiewicza, David Kopacz ze środka pola zajął miejsce Serafina Szoty, na bokach obrony zaczęli Jakub Bednarczyk i Adrian Stanilewicz.

Biało-czerwoni wymieniali podania i teraz coś wynikało z tego posiadania piłki. Konstruowali akcje, lecz nie było widać w ich grze luzu,swobody i radości z gry. Zwycięstwo przekonywujące , dzięki czemu nadal się liczą w walce o wyjście z grupy. Potrzebowali wygranej w trudnym dla nich okresie, ale pokazali, że mają nie tylko umiejętności czysto piłkarskie, ale też silną psychikę. Po nie najlepszym meczu z Kolumbią pokazali charakter, chociaż rywal nie był z najwyższej półki.

Wracając do niedzielnego spotkania to drużyna Jacka Magiery prowadziła grę i na nic praktycznie nie pozwalała ekipie prowadzonej przez Bruno Tehaamoana. W końcówce meczu w szeregi naszej drużyny wkradła niefrasobliwość i brak koncentracji  mogący skutkować  stratą bramki. Mieliśmy szczęście, że zawodnicy z Tahiti nie potrafili tego wykorzystać. Po strzeleniu piątej bramki nasi zawodnicy zbyt się rozluźnili. Z bardzo dobrej strony pokazał się Steczyk strzelając 2 bramki. Dla mnie najbardziej zadziwiające jest to, że Adrian Benedyczak w ekstraklasie nie zdobył ani jednej bramki, a pojechał na mistrzostwa świata i już na swoim koncie ma jedno trafienie.

Kliknij by skomentować

Zostaw odpowiedź

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

Reklama

Musisz zobaczyć

Więcej z Mundial