Obserwuj nas

Reprezentacja

Słowenia za mocna

Biało-czerwoni przed tym spotkaniem mieli bardzo dobrą serię 4 meczów bez straty bramki. W  ostatnim spotkaniu nie mógł zagrać Kamil Glik z powodu kontuzji i zastąpił go Michał Pazdan. Niestety to on popełnił błąd przy stracie drugiej bramki. 

Obiecujący początek spotkania w wykonaniu  Polaków

Od początku meczu biało-czerwoni ruszyli na Słoweńców. Nasz zespół chciał jak najszybciej strzelić bramkę. Szukał swoich szans np. z  rzutów  wolnych. W pierwszym kwadransie widać było, że gospodarze obawiają się naszej reprezentacji. Prawdopodobnie byli przekonani, że jesteśmy lepszą drużyną. Nasi gracze mieli komfort w tworzeniu akcji od tyłu, bo Słoweńcy nie przeszkadzali i wysoko nie wychodzili do obrony. Miażdżyliśmy ich w statystyce posiadania piłki. Za to nie stwarzaliśmy realnego zagrożenia pod bramką Oblaka. Świetnym zagraniem popisał się Piotrek Zieliński przerzucając piłkę z obrony do Grosika, który podał do Lewandowskiego. Strzał napastnika niestety  został zablokowany.

Lepszy okres gry gospodarzy

Od momentu oddania  niecelnego strzału w wykonaniu Bezjaka, Słoweńcy z minuty na minutę stwarzali większe zagrożenie. Zdawali sobie sprawę, że za często nie będą mieli w posiadaniu piłki, dlatego szukali swoich szans w grze z kontry. Słoweńcy może nie tworzyli tak dobrych akcji jak nasze, lecz próbowali odpowiadać raz po raz. Najlepszą okazję mieli z kontry,  po dośrodkowaniu. Piłkę pewnie złapał Fabiański. Od strzału Bezjaka zawodnicy Matjaza Keka zaczęli trochę bardziej przeważać, dochodzić do sytuacji strzeleckich, przez co nasz bramkarz miał dużo pracy.

Nieoczekiwana strata bramki

Odnośnie bramki zdobytej przez gospodarzy, można przypomnieć powiedzenie: „Do trzech razy sztuka”. Słoweńcy mieli wcześniej dwa rzuty rożne, ale to za trzecim razem piłka wpadła do siatki. Zdobycie gola przez rywali to była dla nas nowa sytuacja. Straciliśmy pierwszą bramkę w tych eliminacjach. Selekcjoner zdecydował się przy rzucie różnym na bronienie strefą, a nie indywidualnie. Niestety ta taktyka nie zdała egzaminu, bo – jak widzimy w powtórkach – trochę odpuścił Krychowiak, a dalej zagapił się i przez to spóźnił z interwencją Pazdan, który nie upilnował Struny. Zaskakujące jest to, że przy poprzednim zagraniu z rogu nasi zawodnicy odpowiednio się zachowali wybijając piłkę. Po strzeleniu tej bramki gospodarze złapali wiatr w żagle.

Josip Ilicić – MVP meczu

Na jego barkach opierała się gra gospodarzy, wiedział kiedy przyspieszyć, a kiedy zwolnić grę. Był odpowiedzialny za konstruowanie akcji swojej drużyny. W tym spotkaniu poza Oblakiem to właśnie gracz Atalanty był liderem Słowenii. Wystarczyło  skupić się na nim,  utrudniać mu grę tak, żeby nie miał za dużo miejsca przy rozgrywaniu akcji. Jednak łatwiej powiedzieć, trudniej zrobić.

W tym meczu Ilicić pokazał swoją klasę zagrywając długą piłkę do Sporara. Ten wygrał pojedynek biegowy z Pazdanem i zdobył bramkę. Futbolówka przeszła pomiędzy nogami Fabiańskiego. Duży błąd Polaka, który na pierwszych metrach był przed Sporarem, a w dalszej części dystansu w zbyt łatwy sposób dał się wyprzedzić. Poza tym nie rozumiem czemu Łukasz nie wyszedł z bramki , żeby skrócić kąt napastnikowi tylko został w bramce.

Zmiany nic nie zmieniły

Trener dokonał za późno zmian, bo dopiero w 70. minucie. Szkoda, że nie zdecydował się szybciej kogoś wpuścić – dać impuls, coś zmienić. We wspomnianej minucie selekcjoner dokonał podwójnej wymiany licząc, że jakoś wpłynie na przebieg meczu.W miejsce Kamila Grosickiego pojawił się Jakub Błaszczykowski, a za Mateusza Klicha na boisku zameldował się debiutant Krystian Bielik. Wracając na boisko: Grzegorz Krychowiak pierwszy raz celnie uderzył  na bramkę Oblaka. Bramkarz Atletico poradził sobie z tym uderzeniem bez problemów.

Po wejściu na pole gry próbował coś dać Błaszczykowski. Miał okazje,lecz brakowało celności w kluczowych momentach.  Błaszczykowski był bardziej aktywny niż Bielik i Kownacki. Widać było, że chciał zmienić wynik. Jeżeli chodzi o Krystiana to nie zagrał najgorszego meczu. Mogła się podobać jego indywidualna akcja, gdy zabrał się z piłką, podprowadził ją kilka metrów do przodu i oddał niestety niecelny strzał. W 76. minucie selekcjoner dokonał ostatniej zmiany wprowadzając Dawida Kownackiego w miejsce Krzysztofa Piątka. Słoweńcy już nie pozwalali rozgrywać. Gdy nasi zawodnicy mieli piłkę, agresywnie do nich dochodzili. Z naszymi rywalami powinniśmy grać szybko, na jeden kontakt, bo jak sobie przyjmowaliśmy piłkę, od razu był doskok i strata futbolówki.

Zasłużona porażka

Nic nam w tym meczu nie wychodziło tak jak powinno. Poczynając od niepotrzebnych przerzutów przez środkowych obrońców do przednich formacji, kończąc na dochodzeniu do sytuacji strzeleckich. Zamiast grać prostą piłkę po ziemi, to ją podnosimy. Graliśmy dłuższymi podaniami do skrzydłowych. Ci  musieli zatrzymać się, zwolnić akcję i zagrać do tyłu. Lepiej, że dostawali piłkę w pełnym gazie i tworzyli zagrożenie pod bramką rywali. Sporo niedokładności wkradło się w nasze akcje ofensywne. My próbowaliśmy grać kombinacyjnie, a Słoweńcy korzystali z bardzo prostych środków, które – jak wiemy – się opłaciły. Nasz zespół był drużyną zdecydowanie lepszą piłkarsko. Jednak to gospodarze nadrabiali walecznością, agresywnością i charakterem, którego naszym zawodnikom zabrakło.

 

Kliknij by skomentować

Zostaw odpowiedź

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

Reklama

Musisz zobaczyć

Więcej z Reprezentacja